Białystok: Marsz przeciw łajdactwu [ZDJĘCIA]
04.09.2011
, aktualizacja: 05.09.2011 10:22
Spokojnie przebiegła niedzielna modlitwa przy pomniku pomordowanych Żydów w Jedwabnem. Za to w Białymstoku 40-osobowa grupa chuliganów próbowała zakłócić Marsz Jedności, będący wyrazem protestu przeciwko rasizmowi, nietolerancji i ksenofobii. Mimo okrzyków: "Polska cała tylko biała" i "Nie przepraszam za Jedwabne", policjanci nie interweniowali.

Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta
Marsz Jedności w Białymstoku

Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta
Marsz Jedności w Białymstoku

Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta
Marsz Jedności w Białymstoku próbowała zakłócić grupa osób, skandująca hasła: "Tu jest Polska nie Izrael", "Polska cała tylko biała"
ZOBACZ TAKŻE
- Policja bada czy zakłócający Marsz Jedności złamali prawo (05-09-11, 14:03)
- Neonaziści znów zaatakowali. Ich ofiara walczy o życie (25-03-12, 23:29)
- Wszyscy walczą z ksenofobią. A ta ma się doskonale (23-03-12, 07:00)
- Lekarstwo na ksenofobię. Podlaska mozaika kulturowa (07-02-12, 20:00)
- Wybieram Jezusa! Marsz Wiary na ulicach Białegostoku (WIDEO) (20-11-11, 16:56)
- W Białymstoku sprzątnęli po faszystach. W Kleosinie ci znowu zaatakowali (14-09-11, 13:06)
- Narodowcy znieważają, policja spokojnie patrzy (06-09-11, 01:00)
- Dopóki tylko krzyczą, nie reagujemy. Policja budzi się po marszu (05-09-11, 19:36)
- Aleksander Kwaśniewski: mówmy głośniej o tolerancji. Jedwabne (02-09-11, 09:52)
- Zmyto nienawiść w Jedwabnem [WIDEO] (01-09-11, 15:26)
- Jedwabne to nie incydent, to świadectwo (02-09-11, 01:00)
- Neofaszyści wpadli w ręce policji? Pierwsze zatrzymania (09-09-11, 16:31)
Przed godz. 17 na placu pod pomnikiem Marszałka Piłsudskiego zebrało się około dwustu osób, przypięli symbole tolerancji - pomarańczowe wstążeczki. Protest zorganizowali dwaj posłowie PO, wiceprezydent miasta oraz inicjatywa "Dumny Białystok". Wsparli swoją obecnością politycy lewicy, samorządowcy, organizacje pozarządowe, mniejszości narodowe. Senator Włodzimierz Cimoszewicz mówił, że jest to "pewien rodzaj egzaminu z dojrzałości obywatelskiej". Dewastację pomnika w Jedwabnem nazwał "łajdactwem". - Żeby pozwalać sobie na szyderstwa wobec ofiar zbrodni i dodatkowo w miejscu zbrodni, tego nasza cywilizacja, nasza kultura nie może tolerować - mówił. Gorzko podsumował, że brakuje nam refleksji nad kondycją społeczeństwa, bo w kawiarniach dookoła jest dużo więcej osób niż na proteście.
Od buczenia zaczęła swoje występy grupa krótko ostrzyżonych chłopaków, zbierających się na placu by zakłócić marsz. Wybuczeli posła Roberta Tyszkiewicza i zaintonowali: "Precz z komuną". Trafili jak kulą w płot, bo Tyszkiewicz za walkę z komuną siedział w więzieniu, gdy ci chłopcy nosili w zębach pieluchy.
- Nie zagłuszą nas żadne krzyki. Jesteśmy razem i jest nas większość. Zdecydowana większość mieszkańców Podlasia jest przywiązana do tej pięknej tradycji współpracy, współżycia, szacunku i tolerancji - ciągnął Tyszkiewicz.
A "młodzieńcy" na kibicowską nutę skandowali: "Wielka Polska narodowa", "Narodowy, narodowy radykalizm", "Donald matole, twój rząd obalą kibole". Biorący udział w Marszu Jedności klaskali coraz głośniej, by ich zagłuszyć, ale i nie dać się sprowokować.
Marsz przeszedł w milczeniu, w ciszy główną ulicą miasta pod pomnik twórcy języka esperanto Ludwika Zamenhofa. Obok maszerowali "narodowcy", krzycząc: "Chłopak, dziewczyna, normalna rodzina", "Tu jest Polska, nie Izrael" i "Nie przepraszam za Jedwabne".
- Przyszliśmy na Marsz Jedności, jego idea jest słuszna. A ta kontrmanifestacja dobitnie pokazuje, że w Białymstoku jest problem antysemityzmu i ksenofobii - mówi Krzysztof Wróbel, uczestnik marszu.
- Usiłowałem się dowiedzieć czy ten "występ" jest legalny, ale policjanci nie potrafili mi odpowiedzieć. Funkcjonariusz zapytał mnie czy mam jakiś problem. Odpowiedziałem, że owszem - przeszkadzają mi ich okrzyki. Usłyszałem, że jak mi coś przeszkadza, to powinienem iść do domu - opowiada Grzegorz Stefaniak ze Stowarzyszenia na Rzecz Kultury i Dialogu 9/12.
Prezydent miasta Tadeusz Truskolaski wydawał się być zaskoczony rasistowskimi wystąpieniami. Indagowany przez dziennikarzy dlaczego służby nie interweniują, choć publicznie padają hasła nawołujące do nienawiści, odpowiedział, że policja jutro przeanalizuje czy doszło do złamania prawa (wszystko zostało zarejestrowane). Konsekwencje zostaną wyciągnięte, a miasto rozważy wystąpienie o delegalizację stowarzyszenia, co do którego jest podejrzenie, że jego członkowie tak się popisali.
- Na miejscu policjanci nie interweniowali, bo nie otrzymali żadnego zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa i nikt nie został poszkodowany. Niemniej cała sytuacja była monitorowana przez policjantów, mamy też wylegitymowane osoby i teraz będziemy analizować zgromadzony materiał - mówi podinspektor Andrzej Baranowski, rzecznik prasowy komendanta podlaskiego policji.
Neonaziści rozeszli się wcześniej niż uczestnicy Marszu Jedności, pokazując na koniec środkowe palce. Pożegnały ich oklaski. Białostoczanie podpisywali się pod Manifestem Jedności i Tolerancji: "z całą stanowczością potępiamy akty profanacji i wandalizmu skierowane przeciw mniejszościom narodowym i znieważające pamięć ofiar Holocaustu, do jakich doszło w ostatnich tygodniach w województwie podlaskim". Tylko w sierpniu swastyki pojawiły się na synagogach, pomalowano biało-czerwoną farbą litewskie nazwy na dwujęzycznych tablicach w gminie Puńsk, podłożono ogień w Centrum Kultury Muzułmańskiej i pod drzwiami polsko-pakistańskiego małżeństwa. Zbezczeszczono pomnik pomordowanych w Jedwabnem Żydów.
Manifest kończy się słowami: "Wspólnie postawmy tamę fali bezmyślnej nienawiści. Niech Podlasie dzięki naszym działaniom ma szansę na dalszy rozwój w oparciu o zasady współżycia społecznego, tolerancji i pokoju. Niech idea wielokulturowości, która od pokoleń jest naszym wspólnym dobrem i największą chlubą, nigdy więcej nie będzie zagrożona".
Komentarz
Kontrmanifestacji łysych panów można się było spodziewać. Dużo bardziej zaskoczyła mnie postawa policji. "Patrioci" przez nikogo nie niepokojeni, w środku miasta, w biały dzień dali upust faszystowskim ciągotom. Białostoczanie zatrzymywali się w osłupieniu i pytali czy to nazistowska manifestacja. A policja nic. Jak się komuś nie podoba piosenka o Polsce tylko białej, to spadać do domu.
Ta niedziela dobitnie pokazała, że mamy problem. Jeśli ktoś wcześniej bąkał, że tylko chuligańskie wybryki, że incydenty, to więcej dowodów na obalenie tej tezy już nie potrzeba. Mamy na Podlasiu problem z nacjonalizmem i rasizmem, a policja najwyraźniej nie ma zamiaru go rozwiązać.
Joanna Klimowicz
Od buczenia zaczęła swoje występy grupa krótko ostrzyżonych chłopaków, zbierających się na placu by zakłócić marsz. Wybuczeli posła Roberta Tyszkiewicza i zaintonowali: "Precz z komuną". Trafili jak kulą w płot, bo Tyszkiewicz za walkę z komuną siedział w więzieniu, gdy ci chłopcy nosili w zębach pieluchy.
- Nie zagłuszą nas żadne krzyki. Jesteśmy razem i jest nas większość. Zdecydowana większość mieszkańców Podlasia jest przywiązana do tej pięknej tradycji współpracy, współżycia, szacunku i tolerancji - ciągnął Tyszkiewicz.
A "młodzieńcy" na kibicowską nutę skandowali: "Wielka Polska narodowa", "Narodowy, narodowy radykalizm", "Donald matole, twój rząd obalą kibole". Biorący udział w Marszu Jedności klaskali coraz głośniej, by ich zagłuszyć, ale i nie dać się sprowokować.
Marsz przeszedł w milczeniu, w ciszy główną ulicą miasta pod pomnik twórcy języka esperanto Ludwika Zamenhofa. Obok maszerowali "narodowcy", krzycząc: "Chłopak, dziewczyna, normalna rodzina", "Tu jest Polska, nie Izrael" i "Nie przepraszam za Jedwabne".
- Przyszliśmy na Marsz Jedności, jego idea jest słuszna. A ta kontrmanifestacja dobitnie pokazuje, że w Białymstoku jest problem antysemityzmu i ksenofobii - mówi Krzysztof Wróbel, uczestnik marszu.
- Usiłowałem się dowiedzieć czy ten "występ" jest legalny, ale policjanci nie potrafili mi odpowiedzieć. Funkcjonariusz zapytał mnie czy mam jakiś problem. Odpowiedziałem, że owszem - przeszkadzają mi ich okrzyki. Usłyszałem, że jak mi coś przeszkadza, to powinienem iść do domu - opowiada Grzegorz Stefaniak ze Stowarzyszenia na Rzecz Kultury i Dialogu 9/12.
Prezydent miasta Tadeusz Truskolaski wydawał się być zaskoczony rasistowskimi wystąpieniami. Indagowany przez dziennikarzy dlaczego służby nie interweniują, choć publicznie padają hasła nawołujące do nienawiści, odpowiedział, że policja jutro przeanalizuje czy doszło do złamania prawa (wszystko zostało zarejestrowane). Konsekwencje zostaną wyciągnięte, a miasto rozważy wystąpienie o delegalizację stowarzyszenia, co do którego jest podejrzenie, że jego członkowie tak się popisali.
- Na miejscu policjanci nie interweniowali, bo nie otrzymali żadnego zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa i nikt nie został poszkodowany. Niemniej cała sytuacja była monitorowana przez policjantów, mamy też wylegitymowane osoby i teraz będziemy analizować zgromadzony materiał - mówi podinspektor Andrzej Baranowski, rzecznik prasowy komendanta podlaskiego policji.
Neonaziści rozeszli się wcześniej niż uczestnicy Marszu Jedności, pokazując na koniec środkowe palce. Pożegnały ich oklaski. Białostoczanie podpisywali się pod Manifestem Jedności i Tolerancji: "z całą stanowczością potępiamy akty profanacji i wandalizmu skierowane przeciw mniejszościom narodowym i znieważające pamięć ofiar Holocaustu, do jakich doszło w ostatnich tygodniach w województwie podlaskim". Tylko w sierpniu swastyki pojawiły się na synagogach, pomalowano biało-czerwoną farbą litewskie nazwy na dwujęzycznych tablicach w gminie Puńsk, podłożono ogień w Centrum Kultury Muzułmańskiej i pod drzwiami polsko-pakistańskiego małżeństwa. Zbezczeszczono pomnik pomordowanych w Jedwabnem Żydów.
Manifest kończy się słowami: "Wspólnie postawmy tamę fali bezmyślnej nienawiści. Niech Podlasie dzięki naszym działaniom ma szansę na dalszy rozwój w oparciu o zasady współżycia społecznego, tolerancji i pokoju. Niech idea wielokulturowości, która od pokoleń jest naszym wspólnym dobrem i największą chlubą, nigdy więcej nie będzie zagrożona".
Komentarz
Kontrmanifestacji łysych panów można się było spodziewać. Dużo bardziej zaskoczyła mnie postawa policji. "Patrioci" przez nikogo nie niepokojeni, w środku miasta, w biały dzień dali upust faszystowskim ciągotom. Białostoczanie zatrzymywali się w osłupieniu i pytali czy to nazistowska manifestacja. A policja nic. Jak się komuś nie podoba piosenka o Polsce tylko białej, to spadać do domu.
Ta niedziela dobitnie pokazała, że mamy problem. Jeśli ktoś wcześniej bąkał, że tylko chuligańskie wybryki, że incydenty, to więcej dowodów na obalenie tej tezy już nie potrzeba. Mamy na Podlasiu problem z nacjonalizmem i rasizmem, a policja najwyraźniej nie ma zamiaru go rozwiązać.
Joanna Klimowicz
- 51 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
16 głosów
-
Białystok: marsz przeciw łajdactwu [zdjęcia]
rasmc
04.09.11, 21:33
Czyli czekamy razem z Policją, ABW i politykami na powtórkę norweskiej tragedii w Białymstoku? »
-
Truskolaski w marszu jedności z nazistami
dzidek6666
04.09.11, 21:55
brzmi jak kiepski żart, a jednak to prawda»
-
Białystok: marsz przeciw łajdactwu [zdjęcia]
gumione
04.09.11, 23:23
przeciez wiadomo ze policja nic nie zrobi, zwlaszcza a bialymstoku gdzie narodowcy maja dobre uklady z policjia.wiadomo nazi+policja=koalicja.»




więcej zdjęć