Zaczynamy tydzień. Cudze chwalicie, swego nie znacie

Wojciech Koronkiewicz, KOROPL@YAHOO.COM
19.09.2011 , aktualizacja: 18.09.2011 19:14
A A A Drukuj
Samolot z Aten wylądował w Berlinie. Na pokładzie kilkudziesięciu Polaków. Z Poznania do Berlina bliżej jest bowiem niż do Warszawy. Toż samo ze Szczecina. Po cóż się zatem turlać na Okęcie, gdy można pędzić wygodnie niemieckimi drogami? Prace nad autostradą idą pełną parą i poznaniacy mają nadzieję już w grudniu wyskoczyć na świąteczne zakupy do stolicy Niemiec. Pomnik Chrystusa Króla w Świebodzinie wyciąga w górę swe ramiona.
Wojtek Koronkiewicz
Fot. Grzegorz Dąbrowski/Agencja Gazeta
Wojtek Koronkiewicz
Z jednej strony drogi zajazd Chrobry. Stylizowany na zamek, ale konia z rzędem temu, kto odgadnie zamysł architekta. Parę kilometrów dalej obwieszona neonami Nevada. Nazwa mówi wszystko. Tymczasem w skromnym barze Pod Krokodylem podają żurek z kiełbasą i jajkiem, schabowy z ziemniakami i zasmażaną kapustą. Oto czego potrzeba najbardziej po tygodniu jedzenia smażonych kalmarów i grillowanych ośmiornic. Wspaniale jest zwiedzać świat i poznawać nieznane smaki, ale największe wzruszenie ogarnia nad talerzem tego, co w dzieciństwie podawała mama lub babcia. Zwykły mielony z kiszonym ogórkiem potrafi zachwycić bardziej niźli bażanty nadziewane truflami.

Na dworzec w Poznaniu wjeżdża pociąg ze Szczecina. W przedziale ktoś na siedzeniu zostawił gazety. Szczecińskie wydanie "Co Jest Grane". Na drugiej stronie informacja, że w Białymstoku odbywa się Up To Date Festival. Wymienieni są wszyscy wykonawcy. Taki sam obszerny artykuł znaleźć można w wydaniu poznańskim. Cała Polska mówi o tym, że w naszym mieście odbywa się ciekawa impreza. Duże brawa dla organizatorów. Trafili w świetny termin. Celowo lub przypadkiem, ale ich impreza nie pokrywa się z innymi. Największe podobno białostockie wydarzenie kulturalne, a już na pewno wydarzenie, na które poszło najwięcej miejskich pieniędzy, czyli Festiwal Pozytywne Wibracje, odbywał się w tym samym czasie co Era Nowe Horyzonty we Wrocławiu. "Trójka" relacjonowała tamten wrocławski festiwal co dnia. Na naszym wozów transmisyjnych nie widziałem.

Up To Date Festival. Nazwa obca. Ale wydarzenie wymyślone i zorganizowane przez kilku młodych ludzi stąd. Impreza na naprawdę znakomitym poziomie, za całkiem niewielkie pieniądze. Nawet bardzo niewielkie. Seal zgarnął za swój występ na dziedzińcu pałacu Branickich ponad dwa miliony złotych. Festiwal Up To Date nie dostał chyba nawet tego miejsca po przecinku ponad dwoma milionami. Cudze chwalicie, swego nie znacie, tę myśl Wincentego Pola kieruję do urzędników zajmujących się kulturą naszego miasta i regionu.

Ale co tam jakieś aforyzmy i jakieś złote myśli, kiedy tu wybory za pasem i najważniejsi w magistracie biegają w poszukiwaniu kawałka wolnej ściany, by swój plakat ze zdjęciem powiesić. Na płotku przy skrzyżowaniu: numer dwa, trzynaście (co krew zbierała), dziewiętnaście i jedynka (ale nie ta z Photoshopu). Nic, tylko w totka grać.

Tymczasem w internecie film podobno świetny obejrzeć można. Reklama Up To Date Festival. Redaktor Bajguz po parku chodzi i ludzi wypytuje. Świetny pomysł i realizacja znakomita. Piękne słońce, ładne dziewczyny, odważne dekolty, a gołąbki w garnku po prostu palce lizać. Nie wiem, ile wydano na ten spot, ale założę się, że ułamek procenta tego, co wydane zostało na oficjalne miejskie spoty realizowane gdzieś w Sopocie czy jeszcze gdzieś tam. Cudze chwalicie, swego nie znacie... hasło to wielkimi złotymi zgłoskami nad magistratem wypisać trzeba.

Nie znam się zupełnie na gatunkach muzyki prezentowanych na Up To Date Festival. Nie kojarzę żadnego z wykonawców. Ale pójdę na Węglową. Kilku młodych ludzi zrobiło bowiem kawał niezłej roboty. Mówi o tym już cała Polska. Nie uczestniczyć w tym, to po prostu wstyd.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów