Zaczynamy tydzień: W odpowiedzi na list prezydenta
26.09.2011
, aktualizacja: 25.09.2011 20:12
Przed kilkoma dniami Prezydent Bronisław Komorowski opublikował list do rodaków. Jako osoba dobrze wychowana postanowiłem na ów list Prezydentowi odpowiedzieć.
Panie Prezydencie, napisał Pan: "Spotykam coraz więcej osób, które zniechęciły się do polityki i polityków. Można to zrozumieć, obserwując na co dzień zbyt agresywną i czasami niezrozumiałą debatę polityczną w naszym kraju". Panie Prezydencie, ja spotykam wyłącznie takie osoby. Uważam zaś, że debata polityczna nie istnieje zupełnie.
Pisze pan również: "Niektórzy z Państwa otwarcie deklarują, że w akcie protestu lub bezradności nie wezmą udziału w wyborach. Staram się zrozumieć to zniechęcenie i zniecierpliwienie, ale jednocześnie wiem, że wstrzymanie się od głosu w nadchodzących wyborach zaszkodzi nam samym, zaszkodzi Polsce i polskiej demokracji". Panie Prezydencie, nieobecność przy wyborczej urnie jest, jak słusznie Pan zauważył, aktem bezradności i protestu. My nie mamy, kogo wybierać. Na plakatach śmieją się z nas ludzie, których znamy z niespełniania wyborczych obietnic. Podczas poprzedniej kampanii obiecano nam okręgi jednomandatowe. Z takich okręgów wybierać możemy jednak tylko senatorów. Dlaczego mam ufać komuś, kto już raz mnie oszukał? Dlaczego mam wierzyć ludziom, którzy mnie okłamali? Którzy mają mnie za nic. Szkodzenie Polsce, szkodzenie demokracji to wielkie słowa. Ale dlaczego kieruje je Pan tylko do nas, wyborców? Czy przegłosowanie w ostatnich dniach ustawy utrudniającej obywatelom dostęp do informacji publicznej nie jest owej demokracji zaprzeczeniem? Czy zawetuje Pan tę ustawę, Panie Prezydencie?
Pisze Pan: "Żyjemy w naprawdę trudnych czasach. Z kryzysem zmagają się dziś nawet najpotężniejsze kraje świata. Kolejne lata mogą okazać się kluczowe dla światowej gospodarki, a co za tym idzie - także dla poziomu życia w naszym kraju. Ochrona przed kryzysem i skuteczna polityka europejska będą wielkim wyzwaniem dla następnego rządu". Panie Prezydencie, zapraszam do mego miasta. Niech Pan obejrzy polityczne plakaty i niech Pan znajdzie choć jedno słowo dotyczące kryzysu czy gospodarki. Kandydaci reklamują raczej pastę do zębów, a nie politykę zagraniczną. Pisze pan o kryzysie, tymczasem straż miejska gania staruszki handlujące na Jurowieckiej pietruszką. Nikt nie ruszy sprzedawców alkoholu i papierosów. Żaden kandydat do Sejmu nie powie "Zostawcie te biedne emerytki. Pozwólcie im dorobić choć kilka groszy". Tak wygląda kryzys w moim mieście, Panie Prezydencie. I walka z nim.
"Dlatego zwracam się dzisiaj do tych z Państwa, którzy wahają się lub już zdecydowali, że nie wezmą udziału w wyborach: proszę, pójdźcie do urn i dokonajcie wyboru. Każdy głos będzie głosem oddanym na Polskę".
Panie Prezydencie, odnoszę wrażenie że Polska widziana z okien prezydenckiego pałacu jest zupełnie inna od kraju, w którym mieszkam. Polska politycznych salonów jest zupełnie inna niż Polska zwykłych ludzi. Im dłużej przyglądam się Waszym plakatom i im dłużej słucham Waszych przemów, tym bardziej jestem przekonany, że żyjemy w zupełnie dwóch różnych rzeczywistościach. Nie oddam swego głosu, dopóki nie powstaną okręgi jednomandatowe. Dopóki zamiast wrzucania wyborczej makulatury do skrzynki pocztowej, kandydat nie zapuka osobiście do mych drzwi. Dopóki nie pojawi się ktoś uczciwy i prawdomówny. Nie oddam głosu, gdyż mając do wyboru między kłamcą a łotrem, najuczciwiej jest nie wybierać wcale. Lub używając Pana sformułowań - uważam, że głos oddany na obecnych kandydatów jest zagrożeniem i dla demokracji, i dla Polski.
Pisze pan również: "Niektórzy z Państwa otwarcie deklarują, że w akcie protestu lub bezradności nie wezmą udziału w wyborach. Staram się zrozumieć to zniechęcenie i zniecierpliwienie, ale jednocześnie wiem, że wstrzymanie się od głosu w nadchodzących wyborach zaszkodzi nam samym, zaszkodzi Polsce i polskiej demokracji". Panie Prezydencie, nieobecność przy wyborczej urnie jest, jak słusznie Pan zauważył, aktem bezradności i protestu. My nie mamy, kogo wybierać. Na plakatach śmieją się z nas ludzie, których znamy z niespełniania wyborczych obietnic. Podczas poprzedniej kampanii obiecano nam okręgi jednomandatowe. Z takich okręgów wybierać możemy jednak tylko senatorów. Dlaczego mam ufać komuś, kto już raz mnie oszukał? Dlaczego mam wierzyć ludziom, którzy mnie okłamali? Którzy mają mnie za nic. Szkodzenie Polsce, szkodzenie demokracji to wielkie słowa. Ale dlaczego kieruje je Pan tylko do nas, wyborców? Czy przegłosowanie w ostatnich dniach ustawy utrudniającej obywatelom dostęp do informacji publicznej nie jest owej demokracji zaprzeczeniem? Czy zawetuje Pan tę ustawę, Panie Prezydencie?
Pisze Pan: "Żyjemy w naprawdę trudnych czasach. Z kryzysem zmagają się dziś nawet najpotężniejsze kraje świata. Kolejne lata mogą okazać się kluczowe dla światowej gospodarki, a co za tym idzie - także dla poziomu życia w naszym kraju. Ochrona przed kryzysem i skuteczna polityka europejska będą wielkim wyzwaniem dla następnego rządu". Panie Prezydencie, zapraszam do mego miasta. Niech Pan obejrzy polityczne plakaty i niech Pan znajdzie choć jedno słowo dotyczące kryzysu czy gospodarki. Kandydaci reklamują raczej pastę do zębów, a nie politykę zagraniczną. Pisze pan o kryzysie, tymczasem straż miejska gania staruszki handlujące na Jurowieckiej pietruszką. Nikt nie ruszy sprzedawców alkoholu i papierosów. Żaden kandydat do Sejmu nie powie "Zostawcie te biedne emerytki. Pozwólcie im dorobić choć kilka groszy". Tak wygląda kryzys w moim mieście, Panie Prezydencie. I walka z nim.
"Dlatego zwracam się dzisiaj do tych z Państwa, którzy wahają się lub już zdecydowali, że nie wezmą udziału w wyborach: proszę, pójdźcie do urn i dokonajcie wyboru. Każdy głos będzie głosem oddanym na Polskę".
Panie Prezydencie, odnoszę wrażenie że Polska widziana z okien prezydenckiego pałacu jest zupełnie inna od kraju, w którym mieszkam. Polska politycznych salonów jest zupełnie inna niż Polska zwykłych ludzi. Im dłużej przyglądam się Waszym plakatom i im dłużej słucham Waszych przemów, tym bardziej jestem przekonany, że żyjemy w zupełnie dwóch różnych rzeczywistościach. Nie oddam swego głosu, dopóki nie powstaną okręgi jednomandatowe. Dopóki zamiast wrzucania wyborczej makulatury do skrzynki pocztowej, kandydat nie zapuka osobiście do mych drzwi. Dopóki nie pojawi się ktoś uczciwy i prawdomówny. Nie oddam głosu, gdyż mając do wyboru między kłamcą a łotrem, najuczciwiej jest nie wybierać wcale. Lub używając Pana sformułowań - uważam, że głos oddany na obecnych kandydatów jest zagrożeniem i dla demokracji, i dla Polski.
- 13 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
16 głosów
-
Re: Zaczynamy tydzień: W odpowiedzi na list prezy
zmieszany
26.09.11, 08:29
A niech mnie kule biją. Panie Wojtku, świetnie Pan napisał. Całkowicie z Panem się zgadzam i podpisuję się pod Pańską odpowiedzią na list.»
-
Zaczynamy tydzień: W odpowiedzi na list prezydenta
przygranicy
26.09.11, 12:26
Wojtek, to nie jest tak, że jak nie idziesz na wybory, to nie głosujesz, bo właśnie oddałeś głos na PiS. Wiem, że wszyscy mają dosyć głosowania na Platformę, na mniejsze zło, po to, żeby PiS»
-
Przeciez prezydent podpisal ta ustawe
wwredny
27.09.11, 13:24
Wiec prosby sa daremne.»




