Poseł od Palikota - właściciel nocnego sklepu, student, ateista
10.10.2011
, aktualizacja: 10.10.2011 20:53
27-letni Adam Rybakowicz to jedyny poseł elekt z Podlasia, który nie ma doświadczenia politycznego. Posiada za to pięć sklepów spożywczych, w tym największy nocny w Augustowie. Uzyskał dziewiąty wynik w regionie
ZOBACZ TAKŻE
- Adam Rybakowicz: klauzula sumienia aptekarzy to fikcja (20-04-12, 10:24)
- W weekend Ruch Palikota wybierze władze regionalne (27-01-12, 12:54)
POSEŁ RUCHU PALIKOTA
Podlaska "jedynka" Ruchu Janusza Palikota - okrzykniętego fenomenem w nowej rzeczywistości powyborczej - otrzymała głos aż 11 tys. 792 wyborców. To Adam Rybakowicz, rocznik 1984, który od 8 lat prowadzi w Augustowie własny biznes, a teraz otrzyma jedyny w województwie mandat z tej trzeciej w kraju frakcji. W swoim mieście ma bardzo dobrą opinię - pracowity, od początku pomagał rodzicom w biznesie, teraz prowadzi pięć sklepów, nie angażował się w rozgrywki polityczne - i jak mówią, pytani przez nas augustowianie, nie będzie chciał jej stracić.
Rozmowa z posłem Palikota
Monika Kosz-Koszewska: Reprezentowany przez pana Ruch Palikota zdobył trzeci wynik w kraju, a pan zostanie parlamentarzystą. Czemu to zawdzięczacie?
Adam Rybakowicz: Jesteśmy w tej chwili jedyną nowością na scenie politycznej, widać, że ludzie tego potrzebowali. Mieliśmy do tej pory czteropartyjną scenę polityczną, a my zaproponowaliśmy odważny program i jakiś świeży powiew. Dlatego dziękuję wyborcom za wiarę, że można coś zmienić. Natomiast nie ukrywam, że po cichu liczyliśmy na dwa mandaty w naszym regionie i jestem trochę zawiedziony.
Nie ma pan żadnego doświadczenia politycznego, tak jak zresztą większość kandydatów Ruchu Palikota. Jak znalazł się pan na listach wyborczych i czym zamierza się pan zajmować w parlamencie? Jaka będzie rola waszego ugrupowania, skoro na koalicję rządową z waszym udziałem raczej się nie zanosi?
- Chcę się zajmować pracą w regionie, pomocą ludziom pokrzywdzonym przez urzędniczy system. Już od niedzieli dostaję masę telefonów i maili z prośbami o wsparcie w przeróżnych sprawach. Zresztą polityką interesowałem się od zawsze, popierałem różne partie, ale żadna nie była mi bliska. Aż w końcu pojawił się Janusz Palikot, zainteresowały mnie jego poglądy, pojechałem na pierwszy kongres do Katowic. Poznałem osobiście Janusza, udało się go zaprosić do Białegostoku. Znam wszystkich ze swojej listy, choć nasz okręg miał ograniczone struktury, dlatego nie tak łatwo było nam dotrzeć do wyborców na terenie całego województwa. To do nas ludzie wysyłali e-maile, by się czegoś więcej dowiedzieć o mnie i innych kandydatach. W tej kadencji damy się poznać, na pewno będę chciał zmienić stęchły obraz posła, działać wśród ludzi. Zobaczymy, jak to będzie z tą koalicją, ale być może nie będzie ona za mocna i nie obędzie się bez naszej pomocy.
Z jakimi programowymi założeniami Ruchu Palikota identyfikuje się pan najbardziej? Jest pan za legalizacją marihuany na własny użytek, deklaruje jako ateista. Czy coś nie do końca pana w tym przekonuje?
- W stu procentach identyfikuję się ze wszystkimi punktami programu Janusza Palikota. Jestem i za związkami partnerskimi, i za legalizacją marihuany. Sam organizowałem pierwszy Marsz Wyzwolenia Konopi w Białymstoku. Jestem przede wszystkim za maksymalnym ograniczeniem systemu biurokratycznego.
A jak pan pogodzi działalność biznesową z pracą posła? To dość niezwykłe, że założył pan swoją firmę już jako 18-latek. Co teraz z tym będzie? I gdzie otworzy pan swoje biura poselskie?
- Jestem z rodziny handlowej i naturalną koleją rzeczy było to, że będę się tym zajmował. Zacząłem nieco wcześniej niż rówieśnicy, bo chciałem wcześnie zaistnieć na rynku pracy. Mam sieć rodzinnych sklepów, gdzie zatrudnionych jest około 20 pracowników, ale prowadzę też działalność w innym profilu. Będę to musiał jakoś zorganizować, na pewno nie wyprowadzę się z samego regionu. Praca posła w Warszawie to jednak kilkanaście dni w miesiącu. Zamierzam tu otworzyć cztery biura poselskie. Myślę o Białymstoku, Augustowie, Hajnówce i Łomży.
A co z pana wykształceniem?
- Nie skończyłem jeszcze studiów politologicznych na Akademii Humanistycznej im. Gieysztora, miałem roczny urlop dziekański i właściwie od października powinienem być już na zajęciach, ale teraz wracam na studia i idę do Sejmu.
Podlaska "jedynka" Ruchu Janusza Palikota - okrzykniętego fenomenem w nowej rzeczywistości powyborczej - otrzymała głos aż 11 tys. 792 wyborców. To Adam Rybakowicz, rocznik 1984, który od 8 lat prowadzi w Augustowie własny biznes, a teraz otrzyma jedyny w województwie mandat z tej trzeciej w kraju frakcji. W swoim mieście ma bardzo dobrą opinię - pracowity, od początku pomagał rodzicom w biznesie, teraz prowadzi pięć sklepów, nie angażował się w rozgrywki polityczne - i jak mówią, pytani przez nas augustowianie, nie będzie chciał jej stracić.
Rozmowa z posłem Palikota
Monika Kosz-Koszewska: Reprezentowany przez pana Ruch Palikota zdobył trzeci wynik w kraju, a pan zostanie parlamentarzystą. Czemu to zawdzięczacie?
Adam Rybakowicz: Jesteśmy w tej chwili jedyną nowością na scenie politycznej, widać, że ludzie tego potrzebowali. Mieliśmy do tej pory czteropartyjną scenę polityczną, a my zaproponowaliśmy odważny program i jakiś świeży powiew. Dlatego dziękuję wyborcom za wiarę, że można coś zmienić. Natomiast nie ukrywam, że po cichu liczyliśmy na dwa mandaty w naszym regionie i jestem trochę zawiedziony.
Nie ma pan żadnego doświadczenia politycznego, tak jak zresztą większość kandydatów Ruchu Palikota. Jak znalazł się pan na listach wyborczych i czym zamierza się pan zajmować w parlamencie? Jaka będzie rola waszego ugrupowania, skoro na koalicję rządową z waszym udziałem raczej się nie zanosi?
- Chcę się zajmować pracą w regionie, pomocą ludziom pokrzywdzonym przez urzędniczy system. Już od niedzieli dostaję masę telefonów i maili z prośbami o wsparcie w przeróżnych sprawach. Zresztą polityką interesowałem się od zawsze, popierałem różne partie, ale żadna nie była mi bliska. Aż w końcu pojawił się Janusz Palikot, zainteresowały mnie jego poglądy, pojechałem na pierwszy kongres do Katowic. Poznałem osobiście Janusza, udało się go zaprosić do Białegostoku. Znam wszystkich ze swojej listy, choć nasz okręg miał ograniczone struktury, dlatego nie tak łatwo było nam dotrzeć do wyborców na terenie całego województwa. To do nas ludzie wysyłali e-maile, by się czegoś więcej dowiedzieć o mnie i innych kandydatach. W tej kadencji damy się poznać, na pewno będę chciał zmienić stęchły obraz posła, działać wśród ludzi. Zobaczymy, jak to będzie z tą koalicją, ale być może nie będzie ona za mocna i nie obędzie się bez naszej pomocy.
Z jakimi programowymi założeniami Ruchu Palikota identyfikuje się pan najbardziej? Jest pan za legalizacją marihuany na własny użytek, deklaruje jako ateista. Czy coś nie do końca pana w tym przekonuje?
- W stu procentach identyfikuję się ze wszystkimi punktami programu Janusza Palikota. Jestem i za związkami partnerskimi, i za legalizacją marihuany. Sam organizowałem pierwszy Marsz Wyzwolenia Konopi w Białymstoku. Jestem przede wszystkim za maksymalnym ograniczeniem systemu biurokratycznego.
A jak pan pogodzi działalność biznesową z pracą posła? To dość niezwykłe, że założył pan swoją firmę już jako 18-latek. Co teraz z tym będzie? I gdzie otworzy pan swoje biura poselskie?
- Jestem z rodziny handlowej i naturalną koleją rzeczy było to, że będę się tym zajmował. Zacząłem nieco wcześniej niż rówieśnicy, bo chciałem wcześnie zaistnieć na rynku pracy. Mam sieć rodzinnych sklepów, gdzie zatrudnionych jest około 20 pracowników, ale prowadzę też działalność w innym profilu. Będę to musiał jakoś zorganizować, na pewno nie wyprowadzę się z samego regionu. Praca posła w Warszawie to jednak kilkanaście dni w miesiącu. Zamierzam tu otworzyć cztery biura poselskie. Myślę o Białymstoku, Augustowie, Hajnówce i Łomży.
A co z pana wykształceniem?
- Nie skończyłem jeszcze studiów politologicznych na Akademii Humanistycznej im. Gieysztora, miałem roczny urlop dziekański i właściwie od października powinienem być już na zajęciach, ale teraz wracam na studia i idę do Sejmu.
- 4 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
17 głosów




