Szlachta i rycerze powrócili spod Chocimia (WIDEO)
06.11.2011
, aktualizacja: 06.11.2011 17:34
390 lat potrzebowali bracia kurkowi, by dotrzeć spod mołdawskiego Chocimia do Białegostoku. Ale w niedzielę, ku radości nielicznych białostoczan, w końcu im się udało
ZOBACZ TAKŻE
- Miasto szuka chętnych do gwiazdkowego jarmarku (18-11-11, 05:00)
- Bitwa o Tykocin. (WIDEO, ZDJĘCIA) (01-05-11, 18:51)
- Reportaż. Podlaski zaścianek (18-11-10, 20:29)
GALERIA ZDJĘĆ
- Szlachta, konie i armatka (06-11-11, 17:26)
Używając terminologii bokserskiej, polskie zwycięstwo pod Chocimiem (1621) określić można mianem zwycięstwa na punkty. Po kilkunastu dniach zażartych, dość wyrównanych walk, obie strony usiadły do stołu rokowań, w wyniku których Rzeczpospolita uznała zwierzchność Imperium Osmańskiego nad Mołdawią, a Turcy dla odmiany zobowiązali się nie najeżdżać terenów przygranicznych. Ale tak się jakoś w historii Polski utarło, żeby traktować ową bitwę jako jedno z największych zwycięstw rodzimego oręża i określać mianem Wiktorii Chocimskiej.
O "okrągłej" 390. rocznicy owej bitwy postanowili białostoczanom, w ramach umacniania patriotyzmu, przypomnieć lokalni bracia kurkowi i członkowie innych stowarzyszeń tego rodzaju. Generalnie towarzystwo, które czas wolny lubi spędzać przebierając się w kontusze i żupany, tudzież z szabelką na końskim grzbiecie.
Najpierw więc było, celebrowane osobiście przez arcybiskupa, nabożeństwo w katedrze. Ci w żupanach, jak w "Potopie" czy innym "Ogniem i mieczem", przy ołtarzu samym stali. Na zakończenie mszy Te Deum z obnażonymi szablami, jak tradycja nakazuje, odśpiewali. Potem stanęli na katedralnych schodach, sobie nawzajem i oficjelom uprzejmości prawiąc. Strzelili z naszykowanej w tym celu armaty. I czekali na owych spod Chocimia, bo całe przedstawienie obrazować miało właśnie powitanie chorągwi znad Dniestru, po wiktorii na punkty, wracających. Chocim na szczęście okazał się czysto symboliczny. W okrągłe 390 lat stamtąd przyszła by pewnie i mrówka albo ślimak, trzydziestka konnych zaparkowała rumaki przed Pałacem Branickich. Chwilę postali, Bogurodzicy z głośników posłuchali, a także primadonny z opery w Taszkiencie na tę okoliczność zaproszonej, potem barwną kawalkadą cała procesja ruszyła do parku Dziekońskiej, konno jeździć, z łuków strzelać, fechtunkiem się popisywać. Generalnie czyniąc to ku uciesze białostoczan.
Pomysł w sumie nawet fajny, co by nie mówić barwnie i ciekawie to wszystko wyglądało. Tylko czy patriotyzm musi nam się kojarzyć wyłącznie z minioną i w niektórych aspektach mocno dyskusyjną sarmacką chwałą? Czy nie da się go promować w sposób nowoczesny, traktując jako postawę współczesną? I czemu organizatorzy tak słabo rozpropagowali imprezę?
O "okrągłej" 390. rocznicy owej bitwy postanowili białostoczanom, w ramach umacniania patriotyzmu, przypomnieć lokalni bracia kurkowi i członkowie innych stowarzyszeń tego rodzaju. Generalnie towarzystwo, które czas wolny lubi spędzać przebierając się w kontusze i żupany, tudzież z szabelką na końskim grzbiecie.
Szli 390 lat - ale dotarli! Zobacz zdjęcia
Najpierw więc było, celebrowane osobiście przez arcybiskupa, nabożeństwo w katedrze. Ci w żupanach, jak w "Potopie" czy innym "Ogniem i mieczem", przy ołtarzu samym stali. Na zakończenie mszy Te Deum z obnażonymi szablami, jak tradycja nakazuje, odśpiewali. Potem stanęli na katedralnych schodach, sobie nawzajem i oficjelom uprzejmości prawiąc. Strzelili z naszykowanej w tym celu armaty. I czekali na owych spod Chocimia, bo całe przedstawienie obrazować miało właśnie powitanie chorągwi znad Dniestru, po wiktorii na punkty, wracających. Chocim na szczęście okazał się czysto symboliczny. W okrągłe 390 lat stamtąd przyszła by pewnie i mrówka albo ślimak, trzydziestka konnych zaparkowała rumaki przed Pałacem Branickich. Chwilę postali, Bogurodzicy z głośników posłuchali, a także primadonny z opery w Taszkiencie na tę okoliczność zaproszonej, potem barwną kawalkadą cała procesja ruszyła do parku Dziekońskiej, konno jeździć, z łuków strzelać, fechtunkiem się popisywać. Generalnie czyniąc to ku uciesze białostoczan.
Pomysł w sumie nawet fajny, co by nie mówić barwnie i ciekawie to wszystko wyglądało. Tylko czy patriotyzm musi nam się kojarzyć wyłącznie z minioną i w niektórych aspektach mocno dyskusyjną sarmacką chwałą? Czy nie da się go promować w sposób nowoczesny, traktując jako postawę współczesną? I czemu organizatorzy tak słabo rozpropagowali imprezę?
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Szlachta i rycerze powrócili spod Chocimia (WIDEO)
udtudtudt
06.11.11, 18:10
Dlaczego nie zareklamował to proste wystarczy wpisać w google hasło hrabia gniewomiri wszystko jasne»






więcej zdjęć