Zaczynamy tydzień. Requiem dla szurlaka
07.11.2011
, aktualizacja: 06.11.2011 19:12
Owego dnia gdy opinią publiczną wstrząsnęła kolejna nic nieznacząca informacja, że kaczyści usuwają bobrystów (albo żubrystów, nie jestem pewien), zostaliśmy zaproszeni do znajomych na kolację. Znajomi mieszkają w domu z kominkiem, mają olbrzymią kolekcję płyt, natomiast nie posiadają telewizora. Od lat obywają się bez tego urządzenia i nie dość, że żyją, to jeszcze wydają się szczęśliwi.
ZOBACZ TAKŻE
- Zaczynamy tydzień. Kto jest dziś patriotą? (14-11-11, 08:00)
Mój kilkuletni syn zaczął się niespokojnie wiercić. W końcu poprosił o telefon i włączył jakąś gierkę. Siedział z nami przy kominku, ale jednocześnie prowadził wyścigowy samochód po plaży czy też pustyni. Przypomniała mi się wówczas sytuacja sprzed kilku miesięcy, gdy działkę zjechało mnóstwo znajomych z dziećmi. Był grill, był ogród do biegania, kwiaty do zrywania i psy do głaskania. Poszliśmy nawet nad rzekę, by zrobić wyścigi patyków. Graliście w to? Każdy uczestnik wyścigu wrzuca patyk do rzeki, a wygrywa ten, którego patyk dopłynie pierwszy do zakrętu. Całe towarzystwo idzie brzegiem i obserwuje jak też patyki ścigają się w nurcie. Bardzo wciągające. Ale było wśród nas jedno dziecko, którego nie interesowały ni grille, ni kwiaty, ni psy, ni wyścigi patyków. Zamiast ganiać z innymi dziećmi po krzakach, grać w kreca, chowanego czy wpadać w ubraniu po pas do sadzawki, siedział ów chłopak między nami i stukał w gierkę telefonu komórkowego. Jedyne co powiedział to: "Tata, kiedy kupisz mi nową konsolę?".
Tu muszę na moment przerwać. Oto w moim tekście pojawiło się kilka nieznanych słów. Młodsi zapytają zapewne o szurlaka i kreca, starsi o konsolę.
Konsola to urządzenie elektroniczne zastępujące naszym dzieciom kreca i szurlaka, grę w chowanego i zabawy na podwórku.
Jak zauważył mój kolega, ojciec dziesięcioletniego syna - podwórek już nie ma. W czasie gdy Wiktor Wołkow chodził po bagnach i fotografował ostatnie stogi siana i snopki zboża, gdy dokumentował zmiany cywilizacyjne podlaskiego krajobrazu, w tym samym czasie znikały podwórka. Nikt na wsi nie pójdzie w pole z kosą i nie będzie ustawiał stogu, bo maszyna zetnie trawę i zroluje znacznie szybciej. Niepotrzebne cepy, gdy kombajn młóci lepiej. Tak i w mieście mało które dziecko wychodzi na podwórko. Jeśli już, to na plac zabaw. Razem z opiekunem.
Nie ma podwórek. Nie ma gromad dzieci siedzących na trzepaku i ganiających wokół śmietnika. Ukrywających się podczas gry w chowanego czy grających w szurlaka. Komputer znów podkreśla mi słowo szurlak na czerwono. Wszechwiedząca maszyna dysponująca internetowymi wyszukiwarkami i procesorem zdolnym przetwarzać setki informacji w ułamku sekundy - nie wie co to szurlak. To gra polegająca na przebiegnięciu między dwoma bazami. Między bazami stoi jednak szurlak. Ma za zadanie dotknąć przebiegających. Dotknięci dołączają do szurlaka i łapią tych, którzy biegają między bazami. Wygrywa ten, kto zostanie złapany ostatni. Przegrywa złapany jako pierwszy, ten właśnie w następnej kolejce staje się szurlakiem. Graliśmy w to na podwórku i w szkole latami.
Dziś ojciec dziesięcioletniego syna opowiada, że jego dziecko zaprosiło kumpla ze szkoły do swego mieszkania. Ale zaproszenie zostało odrzucone. Po co mam iść? Też mam w domu komputer.
Przy ulicy Wesołej w Białymstoku między blokami w ogóle nie ma już piaskownic, zjeżdżalni i huśtawek. Rozebrano je, zdemontowano, zamieniono na parkingi lub zasiano trawą. Zbudowano jeden duży plac zabaw przy basenie. Zabawki fajne. Ale ile matek widzi ów plac zabaw ze swego okna? Ile matek czy ojców puści swe dziecko na podwórko? Bezpieczniej dać telefon lub kupić konsolę. Włączyć telewizor, gdzie kaczka goni bobra. Żegnaj, szurlaku! Skoro nie ma Cię w komputerze, to znaczy, że nie ma Cię wcale.
Tu muszę na moment przerwać. Oto w moim tekście pojawiło się kilka nieznanych słów. Młodsi zapytają zapewne o szurlaka i kreca, starsi o konsolę.
Konsola to urządzenie elektroniczne zastępujące naszym dzieciom kreca i szurlaka, grę w chowanego i zabawy na podwórku.
Jak zauważył mój kolega, ojciec dziesięcioletniego syna - podwórek już nie ma. W czasie gdy Wiktor Wołkow chodził po bagnach i fotografował ostatnie stogi siana i snopki zboża, gdy dokumentował zmiany cywilizacyjne podlaskiego krajobrazu, w tym samym czasie znikały podwórka. Nikt na wsi nie pójdzie w pole z kosą i nie będzie ustawiał stogu, bo maszyna zetnie trawę i zroluje znacznie szybciej. Niepotrzebne cepy, gdy kombajn młóci lepiej. Tak i w mieście mało które dziecko wychodzi na podwórko. Jeśli już, to na plac zabaw. Razem z opiekunem.
Nie ma podwórek. Nie ma gromad dzieci siedzących na trzepaku i ganiających wokół śmietnika. Ukrywających się podczas gry w chowanego czy grających w szurlaka. Komputer znów podkreśla mi słowo szurlak na czerwono. Wszechwiedząca maszyna dysponująca internetowymi wyszukiwarkami i procesorem zdolnym przetwarzać setki informacji w ułamku sekundy - nie wie co to szurlak. To gra polegająca na przebiegnięciu między dwoma bazami. Między bazami stoi jednak szurlak. Ma za zadanie dotknąć przebiegających. Dotknięci dołączają do szurlaka i łapią tych, którzy biegają między bazami. Wygrywa ten, kto zostanie złapany ostatni. Przegrywa złapany jako pierwszy, ten właśnie w następnej kolejce staje się szurlakiem. Graliśmy w to na podwórku i w szkole latami.
Dziś ojciec dziesięcioletniego syna opowiada, że jego dziecko zaprosiło kumpla ze szkoły do swego mieszkania. Ale zaproszenie zostało odrzucone. Po co mam iść? Też mam w domu komputer.
Przy ulicy Wesołej w Białymstoku między blokami w ogóle nie ma już piaskownic, zjeżdżalni i huśtawek. Rozebrano je, zdemontowano, zamieniono na parkingi lub zasiano trawą. Zbudowano jeden duży plac zabaw przy basenie. Zabawki fajne. Ale ile matek widzi ów plac zabaw ze swego okna? Ile matek czy ojców puści swe dziecko na podwórko? Bezpieczniej dać telefon lub kupić konsolę. Włączyć telewizor, gdzie kaczka goni bobra. Żegnaj, szurlaku! Skoro nie ma Cię w komputerze, to znaczy, że nie ma Cię wcale.
- 3 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Zaczynamy tydzień. Requiem dla szurlaka
kurkatwa
07.11.11, 10:27
Przy naszym bloku istnieje owo wspomniane przez autora podwórko! Jest plac zabaw, a nawet kilka bo przy każdym bloku, Jest nawet trzepak i trawiaste boisko! Moja 6-letnia dzis córka od 4 »




