Barbara Kudrycka ponownie ministrem nauki i szkolnictwa
17.11.2011
, aktualizacja: 17.11.2011 21:16
Potwierdziły się prognozy. Barbara Kudrycka na kolejną kadencję została ministrem nauki i szkolnictwa wyższego
ZOBACZ TAKŻE
- Przedstawiciele Podlaskiego w prezydiach sejmowych komisji (18-11-11, 11:02)
- Platforma Obywatelska bez lokomotyw. Wybory 2011 (14-10-11, 19:47)
- Minister nauki: Dziękuję za kredyt zaufania (11-10-11, 20:53)
Premier Donald Tusk w czwartek ogłosił skład nowego rządu. Stanowiska zachowało ośmiu ministrów, w tym związana z Podlaskiem profesor Barbara Kudrycka.
Nazywana "żelazną prymuską" białostoczanka może pochwalić się niezłymi "osiągami": doktorat przed trzydziestką, habilitacja przed czterdziestką, profesura przed pięćdziesiątką. Przez lata związana zawodowo z wydziałem prawa białostockiego uniwersytetu. Współzałożycielka i była rektor Wyższej Szkoły Administracji Publicznej w Białymstoku, dziś jej honorowy prezydent. Europarlamentarzystka od 2004 roku, w komisji wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych, pracowała na rzecz przystąpienia Polski do strefy Schengen. Od 2007 roku jako minister w rządzie Donalda Tuska, przeprowadziła reformę nauki i szkolnictwa wyższego. W ostatnich wyborach parlamentarnych uzyskała najlepszy w regionie wynik - ponad 41 tysięcy głosów.
Mąż Leszek Kudrycki jest adwokatem. Mają dwie córki.
Rozmowa z minister nauki
Joanna Klimowicz: Premier ogłosił skład nowego rządu, a i z wcześniejszej medialno-politycznej "giełdy" wynikało niezbicie, że pani na stanowisku ministra nauki pozostanie. Tak się stało.
Prof. Barbara Kudrycka: To dla mnie wyjątkowe wyróżnienie, że pan premier zdecydował się ponowne powierzyć mi funkcję, prezentując oficjalnie proponowany skład gabinetu. Poczekajmy teraz na dopełnienie wszystkich procedur związanych z powołaniem nowego rządu.
Już przed dwoma tygodniami tygodnik "Polityka" opublikował swój ranking ministrów, zdobyła w nim pani dobrą ocenę. Z drugiej strony - ze zmianami na uczelniach wiążą się niepokoje środowiska akademickiego. Jaki kurs obierze pani tym razem na kolejne cztery lata?
- Miniona kadencja była czasem bardzo intensywnej pracy nad reformowaniem nauki i szkolnictwa wyższego. Zawsze, gdy ograniczane są jakiekolwiek przywileje i nakładane dodatkowe obowiązki - część środowiska wyraża niezadowolenie. Ale reformy były konieczne, bowiem dotychczasowy system był zbyt archaiczny. Kolejna kadencja będzie czasem wdrażania zmian, które wypracowaliśmy z tak dużym zaangażowaniem środowiska akademickiego i studenckiego. To będzie czas wnikliwych analiz - musimy mieć pewność, że nowe zapisy prawne są odpowiednio wcielane w życie i przynoszą oczekiwane efekty. W przypadku tak szerokich reform także szlifowanie nowego prawa jest naturalne i konieczne.
W nowej kadencji, która z dużym prawdopodobieństwem upływać będzie w trudnym okresie dla europejskiej i polskiej gospodarki, ze szczególną uwagą trzeba pochylić się nad problemem szans absolwentów studiów na rynkach pracy. Istotne będzie kreowanie warunków sprzyjających lepszej współpracy uczelni z pracodawcami, a także inwestowanie w innowacyjną przedsiębiorczość absolwentów.
Czy będzie kontynuacja reformy uczelni? Płatny drugi kierunek studiów, zakaz wieloetatowości, komercjalizacja badań - to już wiemy. Czy czekają nas inne nowości? Na co powinny przygotować się uczelnie?
- Dziś najważniejsze jest, by wypracowane już zmiany zapisane w nowej Ustawie o szkolnictwie wyższym były z najwyższą starannością wdrażane w codziennej pracy uczelni. Bo to zagwarantuje nie tylko lepsze zarządzanie uczelniami, ale też bardziej efektywne wykorzystanie publicznych funduszy, wyższej jakości badania, nowoczesne i odpowiadające potrzebom rynku programy studiów i cieszące się międzynarodowym uznaniem dyplomy. To największe zadanie, które dziś stoi przed uczelniami. Polskie uczelnie muszą wypracować własną silną markę - taką, która wytrzyma konkurencję z uczelniami Europy i świata.
Co ze strategią szkolnictwa wyższego do 2020 roku?
- Już realizujemy kluczowe założenia strategiczne. Obecnie należy skoncentrować się na skutecznym wdrażaniu zmian wynikających z reformy, która właśnie odzwierciedla wiele propozycji zawartych w dokumentach strategicznych Komisji Europejskiej, dotyczących modernizacji uniwersytetów i w dokumentach rządowych.
Wracając na nasze podlaskie podwórko - jakie wskazówki ma pani dla lokalnych uczelni - co powinny robić, by poradzić sobie w nowej rzeczywistości, by podnieść konkurencyjność, nie rezygnując z podstawowej misji wyższego szkolnictwa publicznego?
- Nasze uczelnie powinny wypracować własny pomysł na sukces, budowany na istniejących przewagach, wynikających także z wyjątkowej lokalizacji geograficznej, unikatowych zasobów, przyrody i specyfiki wielokulturowej regionu. Do tych celów mogą dostosować programy badawcze i kierunki studiów. Jak najszerzej powinny też otworzyć się na naukowców i studentów z krajów Partnerstwa Wschodniego. Ale to sami pracownicy naukowo-dydaktyczni powinni kreować pomysły na rozwój naukowy i dydaktyczny, a nie minister.
A projekt Podlaskiego Centrum Kultury Kopernik? Jakie są jego założenia, na jakie dofinansowanie może liczyć, gdzie mogłoby powstać i kiedy? I czy ma to być inicjatywa uczelni czy może przy współudziale miasta Białystok?
- Inspiracją dla mnie do zaproponowania miastu tej inicjatywy jest ogromny sukces warszawskiego "Kopernika". Ministerstwo Nauki współfinansuje ten projekt i jest duża szansa, zgodnie z zapowiedziami programowymi Platformy Obywatelskiej, aby były realizowane podobne projekty w największych miastach w Polsce. Jestem przekonana, że będzie możliwe stworzenie w Białymstoku takiego wyjątkowego miejsca, które będzie przyciągać naszych mieszkańców i wielu gości, a jednocześnie wpływać na rozwój wyobraźni i kreatywności dzieci i młodzieży naszego regionu.
Rozmawiała Joanna Klimowicz
Więcej o podlaskich senatorach i posłach s. 3
Nazywana "żelazną prymuską" białostoczanka może pochwalić się niezłymi "osiągami": doktorat przed trzydziestką, habilitacja przed czterdziestką, profesura przed pięćdziesiątką. Przez lata związana zawodowo z wydziałem prawa białostockiego uniwersytetu. Współzałożycielka i była rektor Wyższej Szkoły Administracji Publicznej w Białymstoku, dziś jej honorowy prezydent. Europarlamentarzystka od 2004 roku, w komisji wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych, pracowała na rzecz przystąpienia Polski do strefy Schengen. Od 2007 roku jako minister w rządzie Donalda Tuska, przeprowadziła reformę nauki i szkolnictwa wyższego. W ostatnich wyborach parlamentarnych uzyskała najlepszy w regionie wynik - ponad 41 tysięcy głosów.
Mąż Leszek Kudrycki jest adwokatem. Mają dwie córki.
Rozmowa z minister nauki
Joanna Klimowicz: Premier ogłosił skład nowego rządu, a i z wcześniejszej medialno-politycznej "giełdy" wynikało niezbicie, że pani na stanowisku ministra nauki pozostanie. Tak się stało.
Prof. Barbara Kudrycka: To dla mnie wyjątkowe wyróżnienie, że pan premier zdecydował się ponowne powierzyć mi funkcję, prezentując oficjalnie proponowany skład gabinetu. Poczekajmy teraz na dopełnienie wszystkich procedur związanych z powołaniem nowego rządu.
Już przed dwoma tygodniami tygodnik "Polityka" opublikował swój ranking ministrów, zdobyła w nim pani dobrą ocenę. Z drugiej strony - ze zmianami na uczelniach wiążą się niepokoje środowiska akademickiego. Jaki kurs obierze pani tym razem na kolejne cztery lata?
- Miniona kadencja była czasem bardzo intensywnej pracy nad reformowaniem nauki i szkolnictwa wyższego. Zawsze, gdy ograniczane są jakiekolwiek przywileje i nakładane dodatkowe obowiązki - część środowiska wyraża niezadowolenie. Ale reformy były konieczne, bowiem dotychczasowy system był zbyt archaiczny. Kolejna kadencja będzie czasem wdrażania zmian, które wypracowaliśmy z tak dużym zaangażowaniem środowiska akademickiego i studenckiego. To będzie czas wnikliwych analiz - musimy mieć pewność, że nowe zapisy prawne są odpowiednio wcielane w życie i przynoszą oczekiwane efekty. W przypadku tak szerokich reform także szlifowanie nowego prawa jest naturalne i konieczne.
W nowej kadencji, która z dużym prawdopodobieństwem upływać będzie w trudnym okresie dla europejskiej i polskiej gospodarki, ze szczególną uwagą trzeba pochylić się nad problemem szans absolwentów studiów na rynkach pracy. Istotne będzie kreowanie warunków sprzyjających lepszej współpracy uczelni z pracodawcami, a także inwestowanie w innowacyjną przedsiębiorczość absolwentów.
Czy będzie kontynuacja reformy uczelni? Płatny drugi kierunek studiów, zakaz wieloetatowości, komercjalizacja badań - to już wiemy. Czy czekają nas inne nowości? Na co powinny przygotować się uczelnie?
- Dziś najważniejsze jest, by wypracowane już zmiany zapisane w nowej Ustawie o szkolnictwie wyższym były z najwyższą starannością wdrażane w codziennej pracy uczelni. Bo to zagwarantuje nie tylko lepsze zarządzanie uczelniami, ale też bardziej efektywne wykorzystanie publicznych funduszy, wyższej jakości badania, nowoczesne i odpowiadające potrzebom rynku programy studiów i cieszące się międzynarodowym uznaniem dyplomy. To największe zadanie, które dziś stoi przed uczelniami. Polskie uczelnie muszą wypracować własną silną markę - taką, która wytrzyma konkurencję z uczelniami Europy i świata.
Co ze strategią szkolnictwa wyższego do 2020 roku?
- Już realizujemy kluczowe założenia strategiczne. Obecnie należy skoncentrować się na skutecznym wdrażaniu zmian wynikających z reformy, która właśnie odzwierciedla wiele propozycji zawartych w dokumentach strategicznych Komisji Europejskiej, dotyczących modernizacji uniwersytetów i w dokumentach rządowych.
Wracając na nasze podlaskie podwórko - jakie wskazówki ma pani dla lokalnych uczelni - co powinny robić, by poradzić sobie w nowej rzeczywistości, by podnieść konkurencyjność, nie rezygnując z podstawowej misji wyższego szkolnictwa publicznego?
- Nasze uczelnie powinny wypracować własny pomysł na sukces, budowany na istniejących przewagach, wynikających także z wyjątkowej lokalizacji geograficznej, unikatowych zasobów, przyrody i specyfiki wielokulturowej regionu. Do tych celów mogą dostosować programy badawcze i kierunki studiów. Jak najszerzej powinny też otworzyć się na naukowców i studentów z krajów Partnerstwa Wschodniego. Ale to sami pracownicy naukowo-dydaktyczni powinni kreować pomysły na rozwój naukowy i dydaktyczny, a nie minister.
A projekt Podlaskiego Centrum Kultury Kopernik? Jakie są jego założenia, na jakie dofinansowanie może liczyć, gdzie mogłoby powstać i kiedy? I czy ma to być inicjatywa uczelni czy może przy współudziale miasta Białystok?
- Inspiracją dla mnie do zaproponowania miastu tej inicjatywy jest ogromny sukces warszawskiego "Kopernika". Ministerstwo Nauki współfinansuje ten projekt i jest duża szansa, zgodnie z zapowiedziami programowymi Platformy Obywatelskiej, aby były realizowane podobne projekty w największych miastach w Polsce. Jestem przekonana, że będzie możliwe stworzenie w Białymstoku takiego wyjątkowego miejsca, które będzie przyciągać naszych mieszkańców i wielu gości, a jednocześnie wpływać na rozwój wyobraźni i kreatywności dzieci i młodzieży naszego regionu.
Rozmawiała Joanna Klimowicz
Więcej o podlaskich senatorach i posłach s. 3
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy




