IV edycja - a kto to pamięta? Powtórny proces neofaszystów
25.11.2011
, aktualizacja: 25.11.2011 13:48
Czterech skinów, oskarżonych o działanie w zorganizowanej grupie przestępczej o nazwie IV Edycja, propagującej faszyzm i szerzącej nienawiść na tle różnic narodowościowych i wyznaniowych, ponownie trafiło przed sąd. Tym razem nie przyznają się i kompletnie nic nie pamiętają.
ZOBACZ TAKŻE
- Świadek: Faszyzmem się już nie zajmuję (21-12-11, 13:09)
- Prawosławny duchowny oskarżony o przestępstwa seksualne (01-12-11, 14:07)
- Najazd faszystów na Hajnówkę (13-10-11, 22:00)
- W Białymstoku sprzątnęli po faszystach. W Kleosinie ci znowu zaatakowali (14-09-11, 13:06)
- Propagowanie faszyzmu - wątek grupy przestępczej (10-03-11, 13:13)
- Tolerancja dla faszyzmu (20-10-09, 21:00)
Totalna amnezja. Wszyscy odmówili składania wyjaśnień i nie byli w stanie potwierdzić tych składanych wcześniej. Nie wiem, nie pamiętam, nikogo nie znam, wręcz pierwszy raz widzę współoskarżonych - idą w zaparte. Fakt, że w ich życiu sporo się dzieje... Każdy dorobił się w międzyczasie wyroku - jak nie za pobicie ze skutkiem śmiertelnym, to za "zwykłe", albo za bójkę z użyciem niebezpiecznego narzędzia czy za przestępstwo przeciwko rodzinie. Rozstrzygniecie sądu może pomieszać im szyki - spowodować odwieszenie kar.
Jeden - Tomasz J. - odpowiada z wolnej stopy. Pozostali trzej: Krzysztof D., Patryk O. i Piotr G. - zostali przywiezieni z aresztu, skuci kajdankami. Trafili tam we wrześniu, za niestawianie się w sądzie. Ich ponowny proces nie mógł rozpocząć się od miesięcy, bo zawsze kogoś brakowało na ławie oskarżonych. Dopiero ich zatrzymanie i umieszczenie w areszcie umożliwiło otwarcie przewodu sądowego. Za czwartym podejściem!
W piątek prokurator odczytał akt oskarżenia, zarzucając czterem mężczyznom działanie w zorganizowanej grupie o nazwie IV Edycja, mającej na celu nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych i wyznaniowych oraz publiczne propagowanie faszystowskiego ustroju państwa. Działali w niej od września 2006 roku do końca sierpnia 2007. IV Edycja zdaniem prokuratury była młodzieżówką neonazistów. Zajmowała się głównie malowaniem faszystowskich haseł i symboli na ścianach bloków w centrum Białegostoku, na murach cmentarza żydowskiego albo innych miejscach pamięci związanych z tym narodem - nawet na pomnikach ku czci Ludwika Zamenhofa. Zatrzymano 20 osób, w większości nieletnich. Do sądu karnego trafili najstarsi. Ostatecznie, po kontrowersyjnym wyroku, skazano ich na kary w zawieszeniu. Sędzia uznał, że nie działali w zorganizowanej grupie przestępczej. Ale Sąd Najwyższy kazał jeszcze raz zbadać sprawę. Po kasacji wróciła ona do Sądu Okręgowego w Białymstoku. Ten ma zbadać przede wszystkim, czy skini działali w grupie zorganizowanej.
W wyjaśnieniach składach w śledztwie jeden z oskarżonych, Krzysztof D., przyznał się do wszystkiego, ba, wydawał się być dumny. Sędzia Sławomir Wołosik - wobec odmowy składania wczoraj wyjaśnień - przeczytał fragmenty akt. A skin mówił wtedy tak: - Należę do subkultury skinów od czterech lat, do grupy IV Edycja. Na spotkaniach omawiamy mecze Jagiellonii oraz żeby pójść na miasto, znaleźć lewaków i walczyć z nimi. Jestem antysemitą, faszystą, nienawidzę Żydów.
Podczas eksperymentu procesowego na cmentarzu żydowskim przy ul. Wschodniej, Krzysztof D. precyzyjnie wskazywał, co nabazgrał on - jaką swastykę, gwiazdę Dawida na szubienicy, napis "Jude raus" czy krzyż celtycki - a co jego kolega. Wymienił kolegów z IV Edycji, opisał strukturę grupy, w której nie było przywódcy, ale czasem "starsi skin" kontaktowali się z nimi i mówili, co mają zrobić. Że były składki na materiały do mazania, a mazał "żeby pokazać, że tu w Białymstoku nienawidzi się Żydów". Podobał mu się faszyzm. Wczoraj nie chciał potwierdzić swych słów, choć pod protokołem się podpisywał. Zapytał tylko sędziego: - A co to jest grupa przestępcza?
I dodał, że nikogo z oskarżonych nie zna. Ale za "sypanie" zrewanżował mu się Patryk O. Powiedział, że owszem, znają się - ze szkoły. Zna też Piotra G. - to jego były sąsiad, od piaskownicy się znają. Co do zarzutów, również nabrał wody w usta. A co na to Piotr G. i Tomasz J.? - nie znają się, chcą skorzystać z prawa do odmowy składania wyjaśnień.
Kolejna rozprawa została wyznaczona na 21 grudnia.
Jeden - Tomasz J. - odpowiada z wolnej stopy. Pozostali trzej: Krzysztof D., Patryk O. i Piotr G. - zostali przywiezieni z aresztu, skuci kajdankami. Trafili tam we wrześniu, za niestawianie się w sądzie. Ich ponowny proces nie mógł rozpocząć się od miesięcy, bo zawsze kogoś brakowało na ławie oskarżonych. Dopiero ich zatrzymanie i umieszczenie w areszcie umożliwiło otwarcie przewodu sądowego. Za czwartym podejściem!
W piątek prokurator odczytał akt oskarżenia, zarzucając czterem mężczyznom działanie w zorganizowanej grupie o nazwie IV Edycja, mającej na celu nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych i wyznaniowych oraz publiczne propagowanie faszystowskiego ustroju państwa. Działali w niej od września 2006 roku do końca sierpnia 2007. IV Edycja zdaniem prokuratury była młodzieżówką neonazistów. Zajmowała się głównie malowaniem faszystowskich haseł i symboli na ścianach bloków w centrum Białegostoku, na murach cmentarza żydowskiego albo innych miejscach pamięci związanych z tym narodem - nawet na pomnikach ku czci Ludwika Zamenhofa. Zatrzymano 20 osób, w większości nieletnich. Do sądu karnego trafili najstarsi. Ostatecznie, po kontrowersyjnym wyroku, skazano ich na kary w zawieszeniu. Sędzia uznał, że nie działali w zorganizowanej grupie przestępczej. Ale Sąd Najwyższy kazał jeszcze raz zbadać sprawę. Po kasacji wróciła ona do Sądu Okręgowego w Białymstoku. Ten ma zbadać przede wszystkim, czy skini działali w grupie zorganizowanej.
W wyjaśnieniach składach w śledztwie jeden z oskarżonych, Krzysztof D., przyznał się do wszystkiego, ba, wydawał się być dumny. Sędzia Sławomir Wołosik - wobec odmowy składania wczoraj wyjaśnień - przeczytał fragmenty akt. A skin mówił wtedy tak: - Należę do subkultury skinów od czterech lat, do grupy IV Edycja. Na spotkaniach omawiamy mecze Jagiellonii oraz żeby pójść na miasto, znaleźć lewaków i walczyć z nimi. Jestem antysemitą, faszystą, nienawidzę Żydów.
Podczas eksperymentu procesowego na cmentarzu żydowskim przy ul. Wschodniej, Krzysztof D. precyzyjnie wskazywał, co nabazgrał on - jaką swastykę, gwiazdę Dawida na szubienicy, napis "Jude raus" czy krzyż celtycki - a co jego kolega. Wymienił kolegów z IV Edycji, opisał strukturę grupy, w której nie było przywódcy, ale czasem "starsi skin" kontaktowali się z nimi i mówili, co mają zrobić. Że były składki na materiały do mazania, a mazał "żeby pokazać, że tu w Białymstoku nienawidzi się Żydów". Podobał mu się faszyzm. Wczoraj nie chciał potwierdzić swych słów, choć pod protokołem się podpisywał. Zapytał tylko sędziego: - A co to jest grupa przestępcza?
I dodał, że nikogo z oskarżonych nie zna. Ale za "sypanie" zrewanżował mu się Patryk O. Powiedział, że owszem, znają się - ze szkoły. Zna też Piotra G. - to jego były sąsiad, od piaskownicy się znają. Co do zarzutów, również nabrał wody w usta. A co na to Piotr G. i Tomasz J.? - nie znają się, chcą skorzystać z prawa do odmowy składania wyjaśnień.
Kolejna rozprawa została wyznaczona na 21 grudnia.
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy






więcej zdjęć