Nieznani sprawcy napadli na prawosławną pustelnię (ZDJĘCIA)
09.12.2011
, aktualizacja: 09.12.2011 19:05
To musiał zrobić ktoś, kogo opuścił Duch Boży - ojciec Gabriel, prawosławny zakonnik z pustelni w Odrynkach nie może zrozumieć dlaczego zdewastowano to święte miejsce. Wandale sprofanowali krzyż na bramie i zniszczyli pasiekę
ZOBACZ TAKŻE
- U ojca Gabriela w pustelni. Zobacz film w TVP Białystok (17-03-12, 13:00)
- Archimandryta, któremu trawę rwą na kolanach (05-03-12, 11:00)
- Teolog zwany "cudotwórcą". Uroczystości ku czci Św. Mikołaja (19-12-11, 14:14)
- Suwałki. Brutalne pobicie księdza (12-12-11, 13:37)
- Zaczynamy tydzień. Pomódlmy się za nich (12-12-11, 09:47)
- Najazd faszystów na Hajnówkę (13-10-11, 22:00)
- Atak neofaszystów na pomnik w Jedwabnem (31-08-11, 22:25)
- Za zdradę białej rasy? Rasistowski atak w Białymstoku (23-08-11, 20:47)
- Eskalacja nienawiści. Zniszczono dwujęzyczne tablice w Puńsku (22-08-11, 12:48)
- Nienawiść na synagodze. Antysemickie hasła w Orli (10-08-11, 20:23)
- Pustelnia ojca Gabriela poświęcona (15-09-09, 19:32)
- Siedzieliśmy w czwartek, późnym popołudniem przy posiłku, gdy nagle zgasło światło. Było to o tyle dziwne, że wciąż pracował agregat. Okazało się, że ktoś przeciął siekierą kabel, który doprowadza prąd do wagonu, w którym mieszkam - opowiada ojciec Gabriel, niegdyś archimandryta klasztoru w Supraślu, znany w całym kraju zielarz, od trzech lat budujący pustelnię na nadnarwiańskich bagnach, niedaleko wsi Ordynki.
Na niewielkim wyniesieniu, otoczonym ze wszystkich stron morzem traw i trzcin, stoi tu kaplica, niewielka cerkiewka i kilka budynków gospodarczych. Latem wierni przychodzą tu setkami. Teraz jest pusto, niczym niepowstrzymywany wiatr wciska drobny mokry śnieg w każdą szczelinę. Najkrótsza droga do cywilizacji prowadzi przez liczącą osiemset metrów, posadowioną na blisko trzech tysiącach dębowych pali, kładkę. Mniej więcej w jej połowie, na specjalnej platformie, stoi siedem uli.
- Gdy zgasło światło, zaczęliśmy sprawdzać co się stało. Okazało się, że ktoś poprzewracał i porozbijał wszystkie ule, powyciągał z nich ramki, połamał. Całą noc próbowaliśmy ratować pszczoły, przekładać do zapasowych uli, ogrzewać. Ale nasz pszczelarz mówi, że szanse są niewielkie, jest zbyt zimno - ojciec Gabriel wskazuje na leżące na deskach martwe pszczoły, powoli przykrywane przez śnieg.
- To nie przypadek, że zaatakowali pszczoły. Przecież pszczoły i mrówki umierają tak jak ludzie - dodaje zakonnik ze smutkiem.
To nie koniec strat. Ofiarą napastników padł też mały traktor-samoróbka, zepchnięty wraz z przyczepką do jednego z rozlicznych w okolicy rozlewisk i połamane ozdobne drzewko. Najbardziej jednak ojca Gabriela boli to co stało się na bramie wejściowej, tam, gdzie bierze początek prowadząca do pustelni kładka. Ze zdobnej kopułki ktoś zerwał krzyż. Policjanci znaleźli go kilkaset metrów dalej.
- Przecież to jest sacrum, nie można na krzyż podnosić ręki. Na krzyż, na gwiazdę Dawida, na półksiężyc. To mógł zrobić wyłącznie ktoś, kogo opuścił Duch Boży - uważa zakonnik. Nie wie kto, ale jest pewien, że to robota na zamówienie. Tych, którym nie podoba się, że nad Narew, po kilkuset latach przerwy, wrócili zakonnicy.
- Odkąd tu jestem, to się powtarza. Wybijano mi szyby, niszczono drzwi do cerkwi. Wiele było takich ataków. Wcześniej tego nie zgłaszałem, teraz doszło to już za daleko - dodaje.
Ze śladów, które pozostawili po sobie napastnicy widać, że było to co najmniej kilka osób, wszystkie w takich samych butach. Policja prowadzi dochodzenie, nie ujawnia, co udało jej się ustalić. Na razie nocami z ojcem Gabrielem pozostają wierni, sami podzielili się dyżurami. Wszyscy są niespokojni. Martwią się o bezpieczeństwo swojego batiuszki. On też się martwi. O siebie. Ale głównie o to, żeby Bóg nie odwrócił się od ludzi. Także od tych, którzy zbezcześcili pustelnię.
- Wybacz im Panie, bo nie wiedzą co uczynili - mówi smutny ojciec Gabriel, patrząc na tonącą w mroku, pozbawioną krzyża kopułkę.
Historia skitu
W 1518 roku przejeżdżał przez nadnarwiańskie bagna książę Iwan Wiśniowiecki, jadąc z Krakowa do Wilna. Zagubił się wśród mokradeł, ale przyśniła mu się cudowna ikona św. Antoniego i wskazała przejazd przez Narew. Po śmierci hetmana Grzegorza Chodkiewicza jego córka Anna przekazała część dóbr rodowych w ręce Fiodora Masalskiego, właściciela Narewki i Lewkowa Starego. A gdy jego brat Hilarion został supraskim archimandrytą, Fiodor zapisał ziemię na rzecz powstającego w tym właśnie miejscu skitu. W oparciu o skit powstał z czasem monastyr Wniebowstąpienia Pańskiego, założony przez mnichów pustelników z Supraśla.
Według ojca Gabriela w Supraślu, z którego od Odrynek przywędrował i on, pierwsi pustelnicy znad Narwi mieli swoje pustelnie-półziemianki w miejscu gdzie dziś stoi ośrodek wypoczynkowy Puszcza. Zajmowali się tam garncarstwem.
Monaster na ostrowiu w Odrynkach przetrwał do połowy XVIII wieku. Mimo istnienia klasztoru mnisi prowadzili tu życie pustelnicze, o czym świadczą wspomnienia mnicha Helawiusza, który spędził w pustelni 17 lat, po czym udał się do Ziemi Świętej.
Na niewielkim wyniesieniu, otoczonym ze wszystkich stron morzem traw i trzcin, stoi tu kaplica, niewielka cerkiewka i kilka budynków gospodarczych. Latem wierni przychodzą tu setkami. Teraz jest pusto, niczym niepowstrzymywany wiatr wciska drobny mokry śnieg w każdą szczelinę. Najkrótsza droga do cywilizacji prowadzi przez liczącą osiemset metrów, posadowioną na blisko trzech tysiącach dębowych pali, kładkę. Mniej więcej w jej połowie, na specjalnej platformie, stoi siedem uli.
- Gdy zgasło światło, zaczęliśmy sprawdzać co się stało. Okazało się, że ktoś poprzewracał i porozbijał wszystkie ule, powyciągał z nich ramki, połamał. Całą noc próbowaliśmy ratować pszczoły, przekładać do zapasowych uli, ogrzewać. Ale nasz pszczelarz mówi, że szanse są niewielkie, jest zbyt zimno - ojciec Gabriel wskazuje na leżące na deskach martwe pszczoły, powoli przykrywane przez śnieg.
- To nie przypadek, że zaatakowali pszczoły. Przecież pszczoły i mrówki umierają tak jak ludzie - dodaje zakonnik ze smutkiem.
To nie koniec strat. Ofiarą napastników padł też mały traktor-samoróbka, zepchnięty wraz z przyczepką do jednego z rozlicznych w okolicy rozlewisk i połamane ozdobne drzewko. Najbardziej jednak ojca Gabriela boli to co stało się na bramie wejściowej, tam, gdzie bierze początek prowadząca do pustelni kładka. Ze zdobnej kopułki ktoś zerwał krzyż. Policjanci znaleźli go kilkaset metrów dalej.
- Przecież to jest sacrum, nie można na krzyż podnosić ręki. Na krzyż, na gwiazdę Dawida, na półksiężyc. To mógł zrobić wyłącznie ktoś, kogo opuścił Duch Boży - uważa zakonnik. Nie wie kto, ale jest pewien, że to robota na zamówienie. Tych, którym nie podoba się, że nad Narew, po kilkuset latach przerwy, wrócili zakonnicy.
- Odkąd tu jestem, to się powtarza. Wybijano mi szyby, niszczono drzwi do cerkwi. Wiele było takich ataków. Wcześniej tego nie zgłaszałem, teraz doszło to już za daleko - dodaje.
Ze śladów, które pozostawili po sobie napastnicy widać, że było to co najmniej kilka osób, wszystkie w takich samych butach. Policja prowadzi dochodzenie, nie ujawnia, co udało jej się ustalić. Na razie nocami z ojcem Gabrielem pozostają wierni, sami podzielili się dyżurami. Wszyscy są niespokojni. Martwią się o bezpieczeństwo swojego batiuszki. On też się martwi. O siebie. Ale głównie o to, żeby Bóg nie odwrócił się od ludzi. Także od tych, którzy zbezcześcili pustelnię.
- Wybacz im Panie, bo nie wiedzą co uczynili - mówi smutny ojciec Gabriel, patrząc na tonącą w mroku, pozbawioną krzyża kopułkę.
Historia skitu
W 1518 roku przejeżdżał przez nadnarwiańskie bagna książę Iwan Wiśniowiecki, jadąc z Krakowa do Wilna. Zagubił się wśród mokradeł, ale przyśniła mu się cudowna ikona św. Antoniego i wskazała przejazd przez Narew. Po śmierci hetmana Grzegorza Chodkiewicza jego córka Anna przekazała część dóbr rodowych w ręce Fiodora Masalskiego, właściciela Narewki i Lewkowa Starego. A gdy jego brat Hilarion został supraskim archimandrytą, Fiodor zapisał ziemię na rzecz powstającego w tym właśnie miejscu skitu. W oparciu o skit powstał z czasem monastyr Wniebowstąpienia Pańskiego, założony przez mnichów pustelników z Supraśla.
Według ojca Gabriela w Supraślu, z którego od Odrynek przywędrował i on, pierwsi pustelnicy znad Narwi mieli swoje pustelnie-półziemianki w miejscu gdzie dziś stoi ośrodek wypoczynkowy Puszcza. Zajmowali się tam garncarstwem.
Monaster na ostrowiu w Odrynkach przetrwał do połowy XVIII wieku. Mimo istnienia klasztoru mnisi prowadzili tu życie pustelnicze, o czym świadczą wspomnienia mnicha Helawiusza, który spędził w pustelni 17 lat, po czym udał się do Ziemi Świętej.
- 83 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
Bojówki Ruchu Palikota na Podlasiu ?
dodeni
09.12.11, 21:57
Najpierw krzyż w sejmie teraz prawdopodobnie nie spodobał się krzyż na bramie do pustelni. Martwe pszczoły to prawdopodobnie sprawka jakiegoś perwersja z marszu równości. »
-
Nieznani sprawcy napadli na prawosławną pusteln...
mmechauchat
10.12.11, 01:33
kogoś to dziwi? na podlasiu mieszkają sami źli, nietolerancyjni, chciwi i nienawistni ludzie( i z tego słyną w polsce wbrew temu, co sami myślą o sobie), vide jedwabne. w białymstoku »
-
Nieznani sprawcy napadli na prawosławną pusteln...
re_x
10.12.11, 17:29
po co policja i śledztwo ? "mędrcy " z forum wiedzą lepiej , kto zdewastował...przeczytałem większość komentarzy ze zgrozą!czym niektórzy z was różnią się od tych bandytów?chyba tylko »






więcej zdjęć