Finansowe zamieszanie w Białowieskim Parku Narodowym

Jakub Medek
25.12.2011 , aktualizacja: 25.12.2011 16:42
A A A Drukuj
Miesięczny urlop bezpłatny dla dyrektora i głównej księgowej najstarszego w Polsce parku narodowego to efekt problemów finansowych, w jakich znalazła się placówka.
Białowieski Park Narodowy
Fot.Agnieszka Sadowska / AG GWL BIAL SA
Białowieski Park Narodowy
Na koniec roku w BPN zabrakło na wypłaty dla pracowników. Na razie dostali oni po kilkaset złotych zaliczki, reszta pieniędzy ma trafić na ich konta do 10 stycznia. Dyrektor Zdzisław Szkiruć został w tej sprawie w trybie pilnym wezwany w czwartek do Warszawy, do Ministerstwa Środowiska. Po półtoragodzinnej rozmowie z ministrem Marcinem Korolcem obaj panowie zdecydowali, że na razie dyrektor i główna księgowa parku pójdą na bezpłatne urlopy. Tematem spotkania dyrektora z ministrem były m.in. kwestie zarządzania finansami parku i zgodności wydatków z zatwierdzonymi przez ministra środowiska uprzednio planami finansowymi.

- Mogę powiedzieć tylko tyle - jako dyrektor parku ponoszę odpowiedzialność za wszystko, co się w nim dzieje, więc i za tę sytuację. To zresztą w 90 procentach nasza, jako parku, wina. O moim losie rozstrzygnie po Nowym Roku główny konserwator przyrody - komentuje dyrektor Szkiruć.

- Zarządzanie finansami parku wymaga w opinii ministerstwa dodatkowych wyjaśnień - dlatego rozpoczęliśmy weryfikacje stanu finansowego parku pod kątem zgodności wydatkowania z założeniami budżetowymi - uzupełnia rzecznik Ministerstwa Środowiska Magdalena Sikorska, dodając, że podczas urlopu Zdzisława Szkirucia białowieską instytucją pokieruje jej dotychczasowy wicedyrektor Aleksander Bołbot.

Jak udało się ustalić "Gazecie", sprawa problemów finansowych parku nie jest tak jednoznaczna. Kilka miesięcy temu na podstawie ustnego porozumienia z pracownikami resortu kierownictwo parku zdecydowało się przesunąć środki na inne niż zaplanowane wcześniej zadania, dysponując obietnicą, że powstała w ten sposób różnica zostanie przed końcem roku wyrównana.

- W międzyczasie jednak w resorcie, w departamencie nadzorującym parki, "zmienił się pogląd na sytuację". W efekcie tego zabrakło na wypłaty - mówi nasz informator.

Polskie parki narodowe, chroniące dziedzictwo przyrodnicze Polski, od lat cierpią na chroniczny niedobór pieniędzy i są traktowane przez państwo jak piąte koło u wozu. Ich sytuacja finansowa pogorszyła się jeszcze gwałtownie w tym roku, kiedy decyzją rządu zlikwidowano przynoszące parkom niewielkie dochody gospodarstwa pomocnicze. Środki wypracowywane przez te instytucje trafiają teraz do budżetu państwa.

Sytuacja ma się zmienić po Nowym Roku, kiedy to wchodzi w życie nowelizacja przepisów, według której parki staną się państwowymi osobami prawnymi. To pozwoli im m.in. zatrzymywać zyski, zaciągać kredyty i prowadzić działalność gospodarczą. Zmiana ta jednak budzi wiele kontrowersji. Istnieją obawy, że w takiej sytuacji Ministerstwo Środowiska ograniczy dotacje i w poszukiwaniu pieniędzy parki zaczną prowadzić działalność zagrażającą celom, dla których zostały powołane.

Zdzisław Szkiruć kieruje Białowieskim Parkiem Narodowym, najstarszą tego rodzaju instytucją w Polsce, od połowy ubiegłego roku. Wcześniej przez kilka lat pracował w pionie ochrony środowiska Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku, jeszcze wcześniej szefował Wigierskiemu Parkowi Narodowemu. Na stanowisku szefa BPN zastąpił Małgorzatę Karaś, oficjalnie odwołaną z powodu trudnego charakteru, nieoficjalnie z powodu wspierania przez nią środowisk dążących do powiększenia Białowieskiego Parku Narodowego tak, by obejmował całą Puszczę. Dzisiaj chroni on tylko 16 procent powierzchni tego ostatniego naturalnego lasu nizinnego Europy.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 3 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów