Felieton Zaczynamy tydzień. Koniec świata
02.01.2012
, aktualizacja: 01.01.2012 18:30
Wpadł mi ostatnio w ręce niezwykły tekst. O końcu świata. Nastąpi on w 2012 roku. Tak obliczyli starożytni Majowie, przewidział Nostradamus i jeszcze kilku.
ZOBACZ TAKŻE
- Zaczynamy tydzień. O miejskich wariatach (16-01-12, 07:00)
Proroctwo Oriona dowodzi, że dokładnie 21 grudnia 2012 - to ważna informacja dla kibiców piłki nożnej, koniec świata nastąpi już po Euro - gwiazdy i planety znajdą się w tym samym położeniu jak tysiące lat temu, gdy Ziemię zalał potop i zatopiona została Atlantyda. Podobno szczątki Atlantydy ukryte są pod biegunem południowym. Co prawda nie potrafię tego zrozumieć, jak coś zatopionego może znajdować się pod kontynentem, ale nie wnikajmy. Piszą, to widocznie tak jest. Niektórym Atlantom udało się uniknąć katastrofy i osiedlili się w Egipcie i Ameryce Północnej. Przekazali swą wiedzę Egipcjanom i Majom. To dlatego i jedni, i drudzy budują piramidy. Stąd też dokładnie wiadomo, kiedy nastąpi koniec świata.
Jak będzie wyglądał ów koniec? Najlepiej byłoby odkopać archiwum znajdujące się u stóp Sfinksa. Jeśli ktoś się wybiera w najbliższym czasie do Egiptu, bardzo proszę, by zabrał łopatę.
Ale, że nie każdego stać na podróże, uchylę rąbka tajemnicy już dziś. Oto zwiększy się energia Słońca. Siła magnetyczna plamy słonecznej jest 20 tysięcy razy większa niż pole magnetyczne Ziemi. Kiedy zatem energia ta dotrze do nas, bieguny się odwrócą. Ziemia zaś zacznie się obracać w drugą stronę. W związku z czym powstaną fale tsunami i powróci zlodowacenie. Na wszelki wypadek pontony i ciepłe kalesony radzę kupować już teraz. Bateryjki do latarki też się mogą przydać.
Czytam owe przepowiednie i zastanawiam się. No dobrze, były w historii naszej planety rozmaite kataklizmy. Potopy, tsunami, wulkany zasypujące miasta, spadające meteoryty i zlodowacenia. Zapewne coś takiego czeka nas też w przyszłości. Być może rzeczywiście wydarzy się to 21 grudnia. Jak się zatem zachować?
Pomyślałem sobie wówczas, że skoro zostało mi zaledwie 12 miesięcy, chciałbym, aby były one najpiękniejszym fragmentem mego życia. Aby każdy dzień był świętem. Aby był przesycony dobrem i pięknem. Życzliwością i uprzejmością. Czego i sobie, i Państwu w owym nadchodzącym roku życzę. Żyjmy tak, byśmy 21 grudnia niczego nie żałowali.
Jak będzie wyglądał ów koniec? Najlepiej byłoby odkopać archiwum znajdujące się u stóp Sfinksa. Jeśli ktoś się wybiera w najbliższym czasie do Egiptu, bardzo proszę, by zabrał łopatę.
Ale, że nie każdego stać na podróże, uchylę rąbka tajemnicy już dziś. Oto zwiększy się energia Słońca. Siła magnetyczna plamy słonecznej jest 20 tysięcy razy większa niż pole magnetyczne Ziemi. Kiedy zatem energia ta dotrze do nas, bieguny się odwrócą. Ziemia zaś zacznie się obracać w drugą stronę. W związku z czym powstaną fale tsunami i powróci zlodowacenie. Na wszelki wypadek pontony i ciepłe kalesony radzę kupować już teraz. Bateryjki do latarki też się mogą przydać.
Czytam owe przepowiednie i zastanawiam się. No dobrze, były w historii naszej planety rozmaite kataklizmy. Potopy, tsunami, wulkany zasypujące miasta, spadające meteoryty i zlodowacenia. Zapewne coś takiego czeka nas też w przyszłości. Być może rzeczywiście wydarzy się to 21 grudnia. Jak się zatem zachować?
Pomyślałem sobie wówczas, że skoro zostało mi zaledwie 12 miesięcy, chciałbym, aby były one najpiękniejszym fragmentem mego życia. Aby każdy dzień był świętem. Aby był przesycony dobrem i pięknem. Życzliwością i uprzejmością. Czego i sobie, i Państwu w owym nadchodzącym roku życzę. Żyjmy tak, byśmy 21 grudnia niczego nie żałowali.
- 6 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Felieton Zaczynamy tydzień. Koniec świata
wiesiek4g
02.01.12, 09:11
Baśń o końcu świata trwa od początku świata, tak zgaśnie kiedyś, tak, a zaraz nowy się narodzi, ileż to końców jeszcze przede mną, aż strach pomyśleć, lecz ja bardziej boję się kolejnych »
-
Re: Felieton Zaczynamy tydzień. Koniec świata
w.koronkiewicz
02.01.12, 21:42
z końcami świata ma Wieśku rację. ale bać się początku? tego nie rozumiem. gdyż ja zawsze lubiłem początki. lubiłem zaczynać coś od nowa. uczyć się i poznawać. pewnie, że czasem popełnia się»




