Peweksy, kolejki, generał... Wywoływanie PRL-u
06.01.2012
, aktualizacja: 06.01.2012 18:25
"Wywołać PRL" to tytuł nowej publikacji przygotowanej przez Fundację Uniwersytetu w Białymstoku. Autorzy w czterech szkicach przywołują czasy Polski Ludowej. Ale książka to nie tylko teksty. To też bogaty wybór fotografii Mariusza Olkowskiego.
ZOBACZ TAKŻE
- Gnębił go PRL. Chce trzech milionów odszkodowania (09-02-12, 14:42)
- PRL. Wspomnienia do wywołania (15-01-12, 16:59)
- Naukowcy z Uniwersytetu zapraszają na Noc Biologów (09-01-12, 13:07)
- Sawicki tam był... Dawno temu, w PRL (28-12-11, 12:54)
- Białystok zaklęty w 35 milimetrach. Codzienność w spacerach, żartach, w ogrodzie (24-12-11, 18:00)
- PRL powrócił. Ale tylko na czas gry (WIDEO, ZDJĘCIA) (15-05-11, 17:43)
Rozmowa o książce
Andrzej Kłopotowski: "Wywołać PRL" - a dokładniej?
Katarzyna Niziołek, Fundacja Uniwersytetu w Białymstoku: - Długo zastanawialiśmy się, jak zatytułować książkę, aż w końcu wpadliśmy na pomysł łączący fotografię i historię. Wywołać można przecież zdjęcie, ale też wspomnienie. Abstrahując od tytułu, dla nas „wywołać PRL” znaczy sprowokować czytelników do refleksji i rozmowy na temat miejsca, jakie nie tylko w naszej pamięci, ale też w bezpośrednim otoczeniu zajmuje dziś tamta epoka. Nasze wywoływanie PRL-u jest odległe od rozliczania czy ośmieszania. To raczej próba otwartego, nieuprzedzonego spojrzenia.
Najpierw pomyśleliście o tekstach, czy też zobaczyliście te zdjęcia?
- Działo się to prawie jednocześnie. Po wcześniejszych naszych projektach - "Ładniej? RPL w przestrzeni miasta" i "35 lat później" - chcieliśmy kontynuować wątek "PRL-owski" w naszych działaniach. Szukaliśmy pomysłu. Każdy z nas ma trochę inne zainteresowania, co jest widoczne w książce. Potrzebowaliśmy więc czegoś, co pozwoliłoby nam je połączyć. Tym czymś okazały się fotografie Mariusza Olkowskiego, który akurat miał swoją wystawę w Muzeum Podlaskim. Spotkaliśmy się na wernisażu i w zasadzie od razu zdecydowaliśmy się na wspólną książkę-album. Założenie było takie, żeby teksty i zdjęcia opowiadały - z różnych perspektyw - o doświadczeniach tamtej epoki. Mariusz Olkowski obiecał nieodpłatnie udostępnić zdjęcia, my napisać teksty i pozyskać środki na druk - w tym ostatnim dopomogło nam miasto, bo projekt zrealizowany został dzięki wsparciu prezydenta.
Podróż do PRL to dla wielu już podróż do odległej przeszłości. Co jest w tym najbardziej fascynującego?
- Niedawno, prowadząc zajęcia z dziećmi w wieku 10-13 lat, zapytałam, czy kiedykolwiek zdarzyło im się rozmawiać ze swoimi dziadkami o przeszłości. Jeden z chłopców odpowiedział, że tak - pytał dziadka o komunizm. Nawet dla naszych studentów, roczników 89, 90, 91 i młodszych PRL to jakaś odległa historyczna epoka. Oni nie pamiętają ani Pewexów, ani kolejek, ani generała Jaruzelskiego. A jednocześnie jest to na tyle nieodległa przeszłość, że wciąż możemy mówić o niej w oparciu o doświadczenia z pierwszej ręki. Przeszłość, wśród artefaktów której żyjemy, pracujemy, uczymy się... Od dawnego domu partii, po blokowiska z wielkiej płyty. Fascynujące jest właśnie to stawanie się PRL-u historią, opowieścią, które dzieje się na naszych oczach.
W książce znalazły się cztery teksty. Skąd taki właśnie dobór tematów: pamięć, echa, rozrywki i przedmioty?
- Nie miała być to książka stricte historyczna, a raczej przyczynek do refleksji i rozmowy o tamtych czasach. Podarowaliśmy więc sobie komfort pisania o tym, co każdego z nas interesuje, nie tyle w tamtej epoce, co w jej zetknięciu z teraźniejszością. Nasze obserwacje koncentrują się więc na kulturze materialnej, języku, stylu życia, ale też na sposobach współczesnego społecznego "odzyskiwania" PRL-u - na przykład poprzez sztukę. Takie szerokie ujęcie tematu nie byłoby oczywiście możliwe, gdyby nie duża różnorodność fotografii wykonanych przez Mariusza Olkowskiego.
Czy możesz się pokusić o stwierdzenie jak dziś postrzegamy PRL?
- Myślę, że jest kilka popularnych narracji: rozliczeniowa, prześmiewcza, nostalgiczna... Nam zależało na tym, żeby do tych dominujących sposobów mówienia i pisania o PRL-u się zdystansować, by ukazać wielowymiarowość codziennego doświadczenia tamtych czasów, by wywołując przeszłość za pomocą obrazów i słów, znaleźć dla niej miejsce w teraźniejszości. Wykorzystane w książce zdjęcia nie tylko wyznaczają tematykę towarzyszących im tekstów, ale są też łącznikiem między teraźniejszością a przeszłością.
Skąd w ogóle pomysł na taką publikację?
- W 2009 i 2010 r. zrealizowaliśmy wspomniane już przeze mnie projekty "Ładniej?" i "35 lat później", które spotkały się z dużym zainteresowaniem białostoczan. Książka "Wywołać PRL" jest ich kontynuacją, ale wyznacza też nowy kierunek poszukiwań. O ile poprzednie projekty poświęcone były głównie problematyce przestrzeni miejskiej i architekturze, tutaj więcej uwagi poświęcamy różnym aspektom życia społecznego, codziennego doświadczenia czy zbiorowej pamięci.
Czy na tym Fundacja Uniwersytetu w Białymstoku zamyka temat PRL?
- Z całą pewnością nie. Widzimy jeszcze wiele możliwości odkrywania tego tematu, choćby poprzez warsztaty. Tymczasem zapraszamy na spotkanie poświęcone książce, które odbędzie się w Centrum im. Ludwika Zamenhofa (ul. Warszawska 19) w czwartek 12 stycznia o godz. 18. Podczas spotkania będzie oczywiście można otrzymać książkę.
Andrzej Kłopotowski: "Wywołać PRL" - a dokładniej?
Katarzyna Niziołek, Fundacja Uniwersytetu w Białymstoku: - Długo zastanawialiśmy się, jak zatytułować książkę, aż w końcu wpadliśmy na pomysł łączący fotografię i historię. Wywołać można przecież zdjęcie, ale też wspomnienie. Abstrahując od tytułu, dla nas „wywołać PRL” znaczy sprowokować czytelników do refleksji i rozmowy na temat miejsca, jakie nie tylko w naszej pamięci, ale też w bezpośrednim otoczeniu zajmuje dziś tamta epoka. Nasze wywoływanie PRL-u jest odległe od rozliczania czy ośmieszania. To raczej próba otwartego, nieuprzedzonego spojrzenia.
Najpierw pomyśleliście o tekstach, czy też zobaczyliście te zdjęcia?
- Działo się to prawie jednocześnie. Po wcześniejszych naszych projektach - "Ładniej? RPL w przestrzeni miasta" i "35 lat później" - chcieliśmy kontynuować wątek "PRL-owski" w naszych działaniach. Szukaliśmy pomysłu. Każdy z nas ma trochę inne zainteresowania, co jest widoczne w książce. Potrzebowaliśmy więc czegoś, co pozwoliłoby nam je połączyć. Tym czymś okazały się fotografie Mariusza Olkowskiego, który akurat miał swoją wystawę w Muzeum Podlaskim. Spotkaliśmy się na wernisażu i w zasadzie od razu zdecydowaliśmy się na wspólną książkę-album. Założenie było takie, żeby teksty i zdjęcia opowiadały - z różnych perspektyw - o doświadczeniach tamtej epoki. Mariusz Olkowski obiecał nieodpłatnie udostępnić zdjęcia, my napisać teksty i pozyskać środki na druk - w tym ostatnim dopomogło nam miasto, bo projekt zrealizowany został dzięki wsparciu prezydenta.
Podróż do PRL to dla wielu już podróż do odległej przeszłości. Co jest w tym najbardziej fascynującego?
- Niedawno, prowadząc zajęcia z dziećmi w wieku 10-13 lat, zapytałam, czy kiedykolwiek zdarzyło im się rozmawiać ze swoimi dziadkami o przeszłości. Jeden z chłopców odpowiedział, że tak - pytał dziadka o komunizm. Nawet dla naszych studentów, roczników 89, 90, 91 i młodszych PRL to jakaś odległa historyczna epoka. Oni nie pamiętają ani Pewexów, ani kolejek, ani generała Jaruzelskiego. A jednocześnie jest to na tyle nieodległa przeszłość, że wciąż możemy mówić o niej w oparciu o doświadczenia z pierwszej ręki. Przeszłość, wśród artefaktów której żyjemy, pracujemy, uczymy się... Od dawnego domu partii, po blokowiska z wielkiej płyty. Fascynujące jest właśnie to stawanie się PRL-u historią, opowieścią, które dzieje się na naszych oczach.
Życie codzienne w PRL - zobacz zdjęcia!
W książce znalazły się cztery teksty. Skąd taki właśnie dobór tematów: pamięć, echa, rozrywki i przedmioty?
- Nie miała być to książka stricte historyczna, a raczej przyczynek do refleksji i rozmowy o tamtych czasach. Podarowaliśmy więc sobie komfort pisania o tym, co każdego z nas interesuje, nie tyle w tamtej epoce, co w jej zetknięciu z teraźniejszością. Nasze obserwacje koncentrują się więc na kulturze materialnej, języku, stylu życia, ale też na sposobach współczesnego społecznego "odzyskiwania" PRL-u - na przykład poprzez sztukę. Takie szerokie ujęcie tematu nie byłoby oczywiście możliwe, gdyby nie duża różnorodność fotografii wykonanych przez Mariusza Olkowskiego.
Czy możesz się pokusić o stwierdzenie jak dziś postrzegamy PRL?
- Myślę, że jest kilka popularnych narracji: rozliczeniowa, prześmiewcza, nostalgiczna... Nam zależało na tym, żeby do tych dominujących sposobów mówienia i pisania o PRL-u się zdystansować, by ukazać wielowymiarowość codziennego doświadczenia tamtych czasów, by wywołując przeszłość za pomocą obrazów i słów, znaleźć dla niej miejsce w teraźniejszości. Wykorzystane w książce zdjęcia nie tylko wyznaczają tematykę towarzyszących im tekstów, ale są też łącznikiem między teraźniejszością a przeszłością.
Skąd w ogóle pomysł na taką publikację?
- W 2009 i 2010 r. zrealizowaliśmy wspomniane już przeze mnie projekty "Ładniej?" i "35 lat później", które spotkały się z dużym zainteresowaniem białostoczan. Książka "Wywołać PRL" jest ich kontynuacją, ale wyznacza też nowy kierunek poszukiwań. O ile poprzednie projekty poświęcone były głównie problematyce przestrzeni miejskiej i architekturze, tutaj więcej uwagi poświęcamy różnym aspektom życia społecznego, codziennego doświadczenia czy zbiorowej pamięci.
Czy na tym Fundacja Uniwersytetu w Białymstoku zamyka temat PRL?
- Z całą pewnością nie. Widzimy jeszcze wiele możliwości odkrywania tego tematu, choćby poprzez warsztaty. Tymczasem zapraszamy na spotkanie poświęcone książce, które odbędzie się w Centrum im. Ludwika Zamenhofa (ul. Warszawska 19) w czwartek 12 stycznia o godz. 18. Podczas spotkania będzie oczywiście można otrzymać książkę.
- 2 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Peweksy, kolejki, generał... Wywoływanie PRL-u
morfeusz_1
06.01.12, 23:30
Kurtka z PeKaO i dżinsy za dziesięć sto !!!»




