Sto tysięcy i fajerwerki w Supraślu (RELACJA, WIDEOx5)

kosz
08.01.2012 , aktualizacja: 08.01.2012 22:02
A A A Drukuj
Fajerwerki Fot. Jędrzej Wojnar / Agencja Gazeta Fajerwerki
W Supraślu koncerty i ciekawe atrakcje na bulwarach, w Białymstoku przede wszystkim kwesta. W tym roku w największych wydarzeniach podlaskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wzięli udział wojowie, łucznicy, kolejarze, morsy, futboliści i wiele innych zakręconych postaci
WOŚP w Supraślu
Fot. Jędrzej Wojnar / Agencja Gazeta
WOŚP w Supraślu
WOŚP w Supraślu
Fot. Jędrzej Wojnar / Agencja Gazeta
WOŚP w Supraślu
WOŚP w Supraślu
Fot. Jędrzej Wojnar / Agencja Gazeta
WOŚP w Supraślu
Koncert gwiazdy wieczoru, czyli zespołu Pogodno, oraz nieodzowny pokaz fajerwerków zwieńczyły pełen atrakcji XX Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Supraślu.

Choć na widownię nie można było narzekać, frekwencyjnie jednak impreza w Supraślu nie ściągnęła tak wielu zainteresowanych, jak miało to miejsce w ostatnich latach w Białymstoku.

- I tak jestem zaskoczony, że ludzie jednak się przekonali do Supraśla i stwierdzili, że warto się tu bawić z Orkiestrą. Kiedy wieczorem jechałem z Białegostoku, widziałem sznur samochodów jadących w tym kierunku. Jeśli tu mamy możliwości do działania, a w Białymstoku nie ma finału, to traci przede wszystkim Białystok - podsumował Marcin Wróbel. - Ze wstępnych obliczeń zawartość puszek przed godz. 18 oszacowano na ponad 100 tysięcy złotych, ale spodziewać się można o wiele większej kwoty - dodał.



Od czterech lat z Orkiestrą zbiera natomiast pies Fado rasy golden retriever. - Z nim idzie tak dobrze, że zbieramy już do drugiej puszki. Najchętniej dają rodzice z dziećmi. To prawdziwy pies pracujący, naprawdę warto go zabierać na takie akcje - mówią Beata i Radek Świsłoccy. Tegoroczny XX finał WOŚP był z kolei debiutem dla Kasi Kokot i Uli Zawadzkiej. - Skończyłyśmy 16 lat i w końcu możemy kwestować. Jesteśmy zaskoczone, bo ludzie dają dużo banknotów, nawet po 100 złotych - mówią zadowolone dziewczyny. - Jesteśmy z Białegostoku, ale wolałyśmy chodzić po Supraślu, bo tu więcej się dzieje.



Gołe klaty i wojewoda w kajaku. Orkiestra grzeje

Można powiedzieć, że rozebrali się dla Orkiestry. Mowa o przedstawicielach Podlaskiego Klubu Morsów, którzy wykąpali się przed godz. 13 na supraskiej plaży, choć temperatura sięgała około 0.

- Oczywiście rozebraliśmy się tylko częściowo, zresztą sezon otworzyliśmy już w dzień Nowego Roku. Nam po prostu nie jest zimno - mówi Czarek Bołdak, jeden z morsów.

W tym samym czasie po Supraśli przepłynęło kilka kajaków. A w jednym z nich - Wróbel i wojewoda Żywno, który przekazał na licytację wiosło i koszulkę pochodzącego z Augustowa Marka Twardowskiego, trzykrotnego mistrza świata w kajakarstwie.



- Sam bardzo chętnie pływam kajakiem, zwłaszcza po Czarnej Hańczy, staram się to robić przynajmniej raz w roku z synem albo w innym męskim gronie. Cieszę się bardzo, że mogę przekazać prezenty od Marka Twardowskiego, to bardzo fajny gest - mówi Maciej Żywno.

Pełny program - wszystkie WOŚP-owe w regionie. Zobacz gdzie warto iść!



Przedstawiciele Orkiestry zakładają, że impreza w Supraślu przyciągnie sporo zainteresowanych, zwłaszcza koncert Pogodno.

- Na bulwarach są wikingowie, będą pokazy tatarów strzelających z ognistego łuku i wiele, wiele atrakcji, przez cały dzień też fajne koncerty. Nie wiem, jak przeniesienie imprezy finałowej z Białegostoku do Supraśla wpłynie na wysokość zbiórki. Może zeszłoroczny rekord czyli 200 tysięcy złotych zostanie przebity, może będzie o sto tysięcy mniej, ale nie to jest najważniejsze. Ważne, że gramy wspólnie na sprzęt dla wcześniaków i przyszłych matek z cukrzycą - mówi Marcin Wróbel.

Ostra jazda i grochówka. Orkiestra na Węglowej

Od rana kompleks na Węglowej jest otwarty dla miłośników starej motoryzacji i ekstremalnych wrażeń. Wszystkie wejściówki i atrakcje to datek na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Choć w Białymstoku nie ma w tym roku głównej imprezy finałowej, to na ulicach można spotkać wolontariuszy, a na Węglowej w zamian za datek do puszki można wypróbować swoich sił na skateparku, obejrzeć imponującą ekspozycję Moto Retro, a nawet przejechać się z piskiem opon rajdowym autem.

- Bardzo dobra jazda, było trochę strachu, ale warto spróbować, zwłaszcza, że w takim celu. Za przejazd do puszki wrzuciłem 30 zł - mówi Michał Żółtko, jeden z pasażerów wyścigówki, zaraz po przejeździe.

- Jest sporo młodych chłopaków, którzy chcieli spróbować, jak to jest, w tej chwili w puszcze jest około 200 zł - mówił tuż po godz. 12. Grzegorz Juchnicki, wolontariusz, który pobierał opłaty za przejazd.



Na miejscu można było zagrzać się ognisku lub konsumując gorącą grochówkę z polowej kuchni.

- Nasza grochówka schodzi bardzo dobrze - zachęca Wojciech Hernik ze Stowarzyszenia Inicjatyw Społecznych "Czemu By Nie".

W Białymstoku z Orkiestrą gra także Kolejowe Podlasie, które za datki udostępnia swoją ekspozycję zwiedzającym w mini muzeum przy ul. Kolejowej 26.

Wieczorem zaś w Rejsie odbędzie się Trzeci Finał Klubowy (godz. 21) oraz impreza w Alchemii (godz. 20). Orkiestrę można też wesprzeć w Labalbalu.

Kto do Walił? Pociąg Orkiestry

Specjalny orkiestrowy pociąg z Białegostoku do Walił, a później do Sokola wyruszył ze stacji o godz. 10.15. Kilkadziesiąt osób postanowiło pojechać tą zapomnianą, malowniczą trasą i w ten sposób wesprzeć ideę Jurka Owsiaka.

Pasażerowie tej trasy musieli wrzucić do puszki przynajmniej 20 zł, ale byli i tacy, którzy za ten kurs płacili trzy razy tyle.

- Po drodze będzie zapewne kilka postojów, aby każdy mógł zrobić zdjęcie, to atrakcja przede wszystkim dla miłośników kolei - mówi Kamil Werpechowski, wolontariusz, który wpuszczał pasażerów do specjalnego szynobusu.

- Mieszkam przy stacji Białystok Fabryczny i całe życie słyszałam zapowiedzi o pociągu do Walił. Niestety w 2000 roku trasa ta została zlikwidowana, a kiedy dowiedziałam się, że jest taka okazja, postanowiłam spełnić swoje marzenie, tak trochę z sentymentu. Jadę ze znajomymi, mamy ciasto na drogę i aparaty, więc zapowiada się fajnie - mówi Joanna Olszewska, którą spotkaliśmy na stacji.

Są też tacy, którzy w jedną stronę pojechali pociągiem, ale wracać zamierzają piechotą!



- Traktujemy to jako trening przed maratonem Ełcka Zmarzlina. Myślę, że zajmie nam to około 6 godzin - mówi Wojciech Burzyński, który trasę Waliły Białystok przemierzy wraz z kolegami.

W Waliłach na podróżnych czeka wielka feta.

- Na stacji będzie witać pociąg kilkuset mieszkańców, będzie specjalna scena, a na niej występy zespołów folklorystycznych. Będzie też poczęstunek z podlaskimi specjałami i pyszną ciepłą grochóweczką - mówi Wiesław Kulesza, wójt gminy Gródek, który także wyruszył w drogę.

W rolę konduktora wcielił się sam szef białostockiego sztabu Marcin Wróbel, z kolejowym lizakiem i czapką.

Już przed 12 będzie jednak w Supraślu, gdzie rozpocznie się główna finałowa impreza. Po 11 zaś z Hajnówki wyruszył kolejny specjalny szynobus, który kieruje się do Cisówki. Na internetowej aukcji wyprzedały się wszystkie bilety na ten przejazd.

Kolejka po puszki. Orkiestra gra od rana

Już po godz. 8 przed budynkiem kuratorium oświaty ustawiła się kilkusetosobowa kolejka po odbiór identyfikatorów i puszek. Po kilkudziesięciu minutach pierwsi wolontariusze zaczęli kwestę w dość pustawym jeszcze centrum Białegostoku.

Tłoczno jest przed budynkiem i w środku. Wydanie jednego kompletu - identyfikator plus puszka oraz pakiet nalepek z czerwonym sercem - trwa kilka minut. Każdy wolontariusz dostaje też wyprawkę w postaci prowiantu na drogę.

Przed godz. 10 kwestujących z puszkami można spotkać praktycznie w całym centrum. Część z nich specjalnie wybiera okolice kościołów, gdzie o tej porze jest największy ruch.

- Co roku, od pięciu lat zbieramy na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, podobnie jak nasi znajomi. Zamierzamy kwestować tyle ile się da, ale prawdopodobnie wybierzemy się też na imprezę do Supraśla - mówi Marta Nałęcz, pierwsza napotkana przez nas wolontariuszka, która kwestuje wraz z mężem Andrzejem.

Specjalnych metod na zbieranie nie mają.

- W ostatnich latach nie dostajemy informacji zwrotnej, ile tak naprawdę pieniędzy zebraliśmy, ale zawsze jest to około tysiąca złotych - szacuje pan Andrzej.

Przypomnijmy, że każdy wolontariusz powinien mieć identyfikator z hologramem i aktualnym numerem oraz oplombowaną puszkę.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów

  • Sto tysięcy i fajerwerki w supraślu (relacja, w... velobit 08.01.12, 23:38

    Sto tysięcy? Przeciętny polityk więcej przeznacza na kampanię wyborczą. Truskolaski wygrał z taką przewagą, że uznał, iż może olać Orkiestrę i Białostoczan. Dlatego nie ma WOŚP w Białymstoku»