XX finał to historia, ale wiosło można kupić (WIDEO)
09.01.2012
, aktualizacja: 09.01.2012 13:47
Wiadomo, że z suprasko - białostockiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy będzie przynajmniej 100 tys. zł, ale liczenie zawartości puszek potrwa jeszcze przez kilka dni i kwota wzrośnie. Około 20 tysięcy przyniosły specjalne pociągi, a do końca stycznia potrwają licytacje w internecie
ZOBACZ TAKŻE
- Rekordowa zbiórka WOŚP:" Rok temu mieliśmy kilka milionów mniej" (08-01-12, 22:16)
- Możesz zdobyć wiosło mistrza świata i pomóc Orkiestrze (05-02-12, 20:00)
- Łowcy emocji w więzieniu. Na własne życzenie dla Orkiestry (WIDEO) (31-01-12, 15:28)
- Ponad 120 tys. zł na Orkiestrę. Mniej niż rok temu (20-01-12, 15:04)
- Sto tysięcy i fajerwerki w Supraślu (RELACJA, WIDEOx5) (08-01-12, 11:17)
Już w niedzielę wieczorem białostocki sztab WOŚP, który jubileuszowy finał organizował w Supraślu, ogłosił, że dochód z pierwszych zliczonych puszek może sięgać około 100 tys. zł. Wszystkie pieniądze z jubileuszowego finału w tym roku przekazane będą na sprzęt dla ratowania wcześniaków i pompy insulinowe dla przyszłych mam z cukrzycą.
- To jednak kwota bardzo orientacyjna, panie z banku, które liczą wszystko, co wrzucono do puszek, przekażą nam konkretną informację dopiero w połowie tego tygodnia, więc nawet nie chciałbym strzelać, choć wiadomo, że wynik będzie większy - mówi Marcin Wróbel, szef sztabu.
Pewne jest, że dopisali pasażerowie dwóch specjalnych kursów, na malowniczych, niestety już nie działających na co dzień trasach kolejowych: Białystok-Waliły oraz Hajnówka - Cisówka.
- Oba kursy znacznie się różniły, do Walił pojechały osoby, które sentymentalnie traktowały tą trasę, o ile w samym Białymstoku szynobus nie był jeszcze wypełniony, to na stacji w Waliłach wsiadło bardzo dużo ludzi, którzy także wrzucali datki. Wstępnie szacujemy, że do puszek wrzucono w tym przypadku około 12 tys. zł. Z kolei kurs do Cisówki przeznaczony już był dla miłośników kolejnictwa, gdzie bilety można było kupić na aukcjach internetowych. Ale i tu wiele dodatkowych osób wsiadło w Hajnówce wrzucając pieniądze na stacji, więc z tego kursu może być od 7 do 10 tysięcy - wylicza Wróbel.
Natomiast jeżeli chodzi o licytacje to kilka ciekawych przedmiotów było w Supraślu, ale większość trafiła lub jeszcze trafi na orkiestrowe aukcje na Allegro.
- Potrwają one do końca stycznia, lada moment będzie można licytować wiosło Marka Twardowskiego, mistrza świata w kajakarstwie przekazane nam przez wojewodę podlaskiego - dodaje Wróbel.
W tej chwili świetnie się licytują nietypowe wycieczki do zakładu karnego i aresztu śledczego w Białymstoku, cena każdej z nich to już powyżej 500 zł. Za tandemowy skok spadochronowy zaproponowano już 660 zł. Jest też wycieczka motocyklem po Podlasiu czy indywidualne kursy z tancerzami znanymi z You Can Dance.
Szef sztabu podsumowuje też główną imprezę w Supraślu, która została tam przeniesiona, po tym jak prezydent Białegostoku odmówił patronatu organizatorom. Magistrat tłumaczył, że przyczyną takiej decyzji była zła współpraca z tym konkretnym sztabem w ubiegłych latach, ale przedstawiciele prezydenta twierdzili jednocześnie, że brak tego honorowego wsparcia nie wyklucza imprezy w Białymstoku. W sztabie zapadła jednak decyzja, że lepiej finał organizować tam, gdzie ma on wsparcie samorządu. Dzięki temu Supraśl zyskał świetną promocję w postaci czterech wejść na żywo w TVP, podczas gdy o Białymstoku było cicho.
- Jestem mega zadowolony, że udało się zrobić dobrą imprezą w Supraślu, było "Światełko do nieba", fajna muzyka, ludzie się bawili, choć zapewne było ich nieco mniej, niż przyszłoby na Rynek Kościuszki. Pokazaliśmy jednak, że potrafimy zorganizować koncerty i atrakcje bez konfliktu, byliśmy się w stanie dogadać z burmistrzem znanym z prawicowych poglądów, podkreślaliśmy możliwość negocjacji wszystkich punktów i podporządkowaliśmy je wspólnym ustaleniom. Wierzymy więc, że w przyszłym roku uda się zorganizować finał w Białymstoku, w porozumieniu z miastem. Nie chcielibyśmy jednak pozostawiać Supraśla, to mogłaby być fajna alternatywna impreza, skoro tak dobrze wyszła współpraca - komentuje Marcin Wróbel.
Ile zebrały inne sztaby?
Suwałki - około 70000 zł
Łomża - około 35000 zł
Augustów - 27000 zł
Siemiatycze - blisko 14000 zł
Mońki - ponad 5000 zł
Choroszcz - ponad 4500 zł
- To jednak kwota bardzo orientacyjna, panie z banku, które liczą wszystko, co wrzucono do puszek, przekażą nam konkretną informację dopiero w połowie tego tygodnia, więc nawet nie chciałbym strzelać, choć wiadomo, że wynik będzie większy - mówi Marcin Wróbel, szef sztabu.
Pewne jest, że dopisali pasażerowie dwóch specjalnych kursów, na malowniczych, niestety już nie działających na co dzień trasach kolejowych: Białystok-Waliły oraz Hajnówka - Cisówka.
- Oba kursy znacznie się różniły, do Walił pojechały osoby, które sentymentalnie traktowały tą trasę, o ile w samym Białymstoku szynobus nie był jeszcze wypełniony, to na stacji w Waliłach wsiadło bardzo dużo ludzi, którzy także wrzucali datki. Wstępnie szacujemy, że do puszek wrzucono w tym przypadku około 12 tys. zł. Z kolei kurs do Cisówki przeznaczony już był dla miłośników kolejnictwa, gdzie bilety można było kupić na aukcjach internetowych. Ale i tu wiele dodatkowych osób wsiadło w Hajnówce wrzucając pieniądze na stacji, więc z tego kursu może być od 7 do 10 tysięcy - wylicza Wróbel.
Natomiast jeżeli chodzi o licytacje to kilka ciekawych przedmiotów było w Supraślu, ale większość trafiła lub jeszcze trafi na orkiestrowe aukcje na Allegro.
- Potrwają one do końca stycznia, lada moment będzie można licytować wiosło Marka Twardowskiego, mistrza świata w kajakarstwie przekazane nam przez wojewodę podlaskiego - dodaje Wróbel.
W tej chwili świetnie się licytują nietypowe wycieczki do zakładu karnego i aresztu śledczego w Białymstoku, cena każdej z nich to już powyżej 500 zł. Za tandemowy skok spadochronowy zaproponowano już 660 zł. Jest też wycieczka motocyklem po Podlasiu czy indywidualne kursy z tancerzami znanymi z You Can Dance.
Szef sztabu podsumowuje też główną imprezę w Supraślu, która została tam przeniesiona, po tym jak prezydent Białegostoku odmówił patronatu organizatorom. Magistrat tłumaczył, że przyczyną takiej decyzji była zła współpraca z tym konkretnym sztabem w ubiegłych latach, ale przedstawiciele prezydenta twierdzili jednocześnie, że brak tego honorowego wsparcia nie wyklucza imprezy w Białymstoku. W sztabie zapadła jednak decyzja, że lepiej finał organizować tam, gdzie ma on wsparcie samorządu. Dzięki temu Supraśl zyskał świetną promocję w postaci czterech wejść na żywo w TVP, podczas gdy o Białymstoku było cicho.
- Jestem mega zadowolony, że udało się zrobić dobrą imprezą w Supraślu, było "Światełko do nieba", fajna muzyka, ludzie się bawili, choć zapewne było ich nieco mniej, niż przyszłoby na Rynek Kościuszki. Pokazaliśmy jednak, że potrafimy zorganizować koncerty i atrakcje bez konfliktu, byliśmy się w stanie dogadać z burmistrzem znanym z prawicowych poglądów, podkreślaliśmy możliwość negocjacji wszystkich punktów i podporządkowaliśmy je wspólnym ustaleniom. Wierzymy więc, że w przyszłym roku uda się zorganizować finał w Białymstoku, w porozumieniu z miastem. Nie chcielibyśmy jednak pozostawiać Supraśla, to mogłaby być fajna alternatywna impreza, skoro tak dobrze wyszła współpraca - komentuje Marcin Wróbel.
Ile zebrały inne sztaby?
Suwałki - około 70000 zł
Łomża - około 35000 zł
Augustów - 27000 zł
Siemiatycze - blisko 14000 zł
Mońki - ponad 5000 zł
Choroszcz - ponad 4500 zł
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień



