Felieton. Zaczynamy tydzień. Bal u prezydenta
23.01.2012
, aktualizacja: 22.01.2012 20:14
Przeczytałem na portalu bialystok.gazeta.pl o noworocznym balu zorganizowanym w Auli Uniwersytety Medycznego w Białymstoku. W artykule przeczytają Państwo o wędzonym jesiotrze i gulaszu z dzika. Mnie jednak zainteresowało co innego.
ZOBACZ TAKŻE
- Felieton. Zaczynamy tydzień. Popełniłem zbrodnię (20-02-12, 07:00)
- Zaczynamy tydzień. Jestem szczęśliwy (06-02-12, 07:00)
Oto w swoim przemówieniu prezydent zapowiedział, że miasto nadal stawiać będzie na rozwój. Zaś z trudnych zadań wymienił "konieczność dostosowania sieci szkół do malejącej liczby uczniów".
To bardzo ciekawe zdanie. Zgadnijcie, co oznacza. Mi przychodzi do głowy tylko jedno. Zamykanie szkół i łączenie klas.
Załóżmy bowiem, że owa "malejąca liczba uczniów" zmniejsza się o jedną trzecią. Czyli w klasie zamiast 30 uczniów mamy uczniów 20. Czy koszt utrzymania szkoły przez to wzrasta? Nie. Zarówno dyrektor szkoły, jak i nauczyciele, a nawet panie woźne, zarabiają tyle samo. Tyle samo prądu zużywają żarówki świecące dla 30, jak i dla 20 uczniów. Koszty są więc takie same. Wzrasta natomiast jakość nauki. Łatwiej bowiem i lepiej można pracować z 20 uczniami. Każdemu z nich poświęcić można wówczas więcej uwagi. Zainwestować w jakość, nie ilość. Bo to jakość wydaje mi się, Panie Prezydencie, jest gwarantem rozwoju. O który tak podobno Pan zabiega i dba.
Słyszałem też o pomysłach przenoszenia klas sportowych zajmujących się shorttrackiem. Nie jest to może dyscyplina tak popularna jak piłka nożna, ale przynosząca naszemu miastu 70 procent wszystkich zdobywanych przez białostockich sportowców medali i odznaczeń. To właśnie w tej dyscyplinie mieliśmy i olimpijczyków, i wicemistrzów Europy. O jakim rozwoju mowa, gdy w ramach "dostosowywania sieci szkół" sprawnie działająca sekcja shorttracka pójdzie w rozsypkę?
Bardzo mnie zastanawia, Panie Prezydencie, kwestia miejskich śmieci. Firmy zajmujące się wywozem nieczystości zamierzają wprowadzić drakońskie podwyżki sięgające 40, 50, 60 a nawet 200 procent. To bardzo ciekawe, Panie Prezydencie, prawda? Podwyżki te dotkną wszystkich obywateli naszego miasta, Panie Prezydencie. Kosztem mieszkańców kilka firm zarobi miliony. O taki rozwój chodzi?
I tak na zakończenie, Panie Prezydencie - ile kosztowała ta impreza z wędzonym jesiotrem i gulaszem z dzika? Bo skoro mamy oszczędzać i "dostosowywać", to może przykład powinien iść z góry? Chyba, że bal organizowały firmy od śmieci. Wtedy pytań nie mam.
To bardzo ciekawe zdanie. Zgadnijcie, co oznacza. Mi przychodzi do głowy tylko jedno. Zamykanie szkół i łączenie klas.
Załóżmy bowiem, że owa "malejąca liczba uczniów" zmniejsza się o jedną trzecią. Czyli w klasie zamiast 30 uczniów mamy uczniów 20. Czy koszt utrzymania szkoły przez to wzrasta? Nie. Zarówno dyrektor szkoły, jak i nauczyciele, a nawet panie woźne, zarabiają tyle samo. Tyle samo prądu zużywają żarówki świecące dla 30, jak i dla 20 uczniów. Koszty są więc takie same. Wzrasta natomiast jakość nauki. Łatwiej bowiem i lepiej można pracować z 20 uczniami. Każdemu z nich poświęcić można wówczas więcej uwagi. Zainwestować w jakość, nie ilość. Bo to jakość wydaje mi się, Panie Prezydencie, jest gwarantem rozwoju. O który tak podobno Pan zabiega i dba.
Słyszałem też o pomysłach przenoszenia klas sportowych zajmujących się shorttrackiem. Nie jest to może dyscyplina tak popularna jak piłka nożna, ale przynosząca naszemu miastu 70 procent wszystkich zdobywanych przez białostockich sportowców medali i odznaczeń. To właśnie w tej dyscyplinie mieliśmy i olimpijczyków, i wicemistrzów Europy. O jakim rozwoju mowa, gdy w ramach "dostosowywania sieci szkół" sprawnie działająca sekcja shorttracka pójdzie w rozsypkę?
Bardzo mnie zastanawia, Panie Prezydencie, kwestia miejskich śmieci. Firmy zajmujące się wywozem nieczystości zamierzają wprowadzić drakońskie podwyżki sięgające 40, 50, 60 a nawet 200 procent. To bardzo ciekawe, Panie Prezydencie, prawda? Podwyżki te dotkną wszystkich obywateli naszego miasta, Panie Prezydencie. Kosztem mieszkańców kilka firm zarobi miliony. O taki rozwój chodzi?
I tak na zakończenie, Panie Prezydencie - ile kosztowała ta impreza z wędzonym jesiotrem i gulaszem z dzika? Bo skoro mamy oszczędzać i "dostosowywać", to może przykład powinien iść z góry? Chyba, że bal organizowały firmy od śmieci. Wtedy pytań nie mam.
- 10 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
15 głosów
-
Felieton. Zaczynamy tydzień. Bal u prezydenta
lulejja
23.01.12, 13:10
Panie Wojtku, ogólnie rzecz biorąc lubię Pana felietony. Ten mnie nieco zmroził. Zmroziło mnie Pana pytanie o to, kto sponsorował bal. Nie wiem. Ale insynuacja nie podoba mi się. Taka »
-
Re: Felieton. Zaczynamy tydzień. Bal u prezydenta
w.koronkiewicz
23.01.12, 16:07
no dobrze. zastanówmy się zatem wspólnie - czemu miał służyć ów bal. wygłoszeniu orędzia. magistrat mógł w tym celu zwołać konferencję prasową. a może była to impreza charytatywna? zbierano »




