Prezydent za klikaniem e-kartą. Opinia w sprawie uchwały
03.02.2012
, aktualizacja: 03.02.2012 10:01
Jest już opinia prezydenta dotyczącą uchwały obywatelskiej znoszącej obowiązek przykładania karty miejskiej po każdym wejściu do autobusu. Poparło ją ponad 6000 mieszkańców, ale nie władze. Radni nad projektem zagłosują dopiero w marcu.
ZOBACZ TAKŻE
- Jechał na gapę. Został złapany. Musi jechać dalej? (11-04-12, 05:00)
- Od czerwca klikamy e-kartą. Radni nie poparli obywatelskiego projektu uchwały (SONDAŻ) (26-03-12, 18:04)
- Klikanie albo kara - zdecydują radni PO (25-03-12, 23:00)
- Młodzi radni przeciwko klikaniu. Bo jeżdżą autobusami (09-03-12, 12:02)
- Czy będziemy klikać w autobusach? Rozstrzygnięcie w marcu (06-03-12, 22:00)
- Wniosek o kartę miejską złóż w Supraślu (22-02-12, 16:13)
- Supraśl z kartą miejską. Mieszkańcy mogą już składać wnioski (19-02-12, 07:33)
- Kupujemy bilet, nie wychodząc z domu (09-02-12, 19:36)
- Wiecznie głucha władza. Felieton o karcie miejskiej (03-02-12, 08:00)
- Prawie 6 tysięcy podpisów przeciw klikaniu (01-12-11, 20:08)
- Autobusy nie dla ludzi? (07-11-11, 20:00)
SONDAŻ
Na początku grudnia do biura rady miejskiej trafił projekt uchwały obywatelskiej dotyczący zmian w funkcjonowaniu Białostockiej Karty Miejskiej. Pod koniec starego roku uzupełniono też braki formalne. Akcję zbierania podpisów przeciwko klikaniu na przystankach autobusowych i pod punktami wydawania e-biletu prowadzili studenci. W ciągu kilku tygodni podpisało się 6200 osób. Nigdy wcześniej nie było takiej sytuacji. Społecznicy postulowali, by zmienić zapis przyjętej już przez radnych w kwietniu ub.r. uchwały, która nakazywała pasażerom rejestrację w systemie po każdym wejściu do autobusu. A przynajmniej - by nie karać za to, gdy ktoś nie kliknął, a zapłacił za bilet. Na razie taka karencja została przedłużona do końca maja.
Po weryfikacji podpisów - a potrzeba ich było tylko dwa tysiące - uchwała trafiła do opinii prezydenta. Przewodniczący rady miejskiej prośbę o nią wystosował 17 stycznia. W środę biuro rady miejskiej dostało odpowiedź: "Niniejszym informuję, iż proponowaną zmianę uchwały opiniuję negatywnie" - pisze Tadeusz Truskolaski.
Uzasadnia w piśmie: "Przyjęcie zmiany uchwały wywoła konieczność przebudowy systemu, gdyż jest to koncepcja całkowicie rozbieżna ze zrealizowaną. Utracony zostanie szereg funkcji zaimplementowanych poprzez zainstalowany sprzęt w autobusach, czytniki kontrolerskie, rozwiązania sprzętowe dostarczone jako wyposażenie serwerowni i zajezdni autobusowych. Również oprogramowanie systemu służące uproszczeniu obsługi i automatyzacji opłat za przejazd należałoby zmodyfikować. Ponadto nowe brzmienie przepisu niweczy założenia organizacyjne systemu służące odbudowie właściwych relacji społecznych pomiędzy przewoźnikiem-organizatorem i pasażerem oraz pomiędzy pasażerami".
Jak można się domyślić, w tym ostatnim zdaniu chodzi o to, by nikt nie jeździł na gapę, a gapowicz był piętnowany przez współpasażerów. Ten, kto nie przyłoży karty do czytnika, będzie uznany za potencjalnego gapowicza.
Dalej prezydent opisuje praktyczne rozwiązania, jakie daje rejestracja w systemie. Oczywiście są to kwestie ułatwiające pracę Białostockiej Komunikacji Miejskiej, ale nie podróż pasażerom. Truskolaski wyjaśnia też, że proponowany w projekcie zapis, by kartę aktywować tylko raz w miesiącu, przy pierwszym przejeździe, nie ma zastosowania przy białostockich biletach, które mają już określony czas obowiązywania - np. mamy bilety miesięczne na cały luty.
W piśmie nie ma natomiast odniesienia do kwestii trapiącej radnych PO, że jakoby rezygnacja z klikania mogłaby zaprzepaścić cały wielomilionowy projekt unijny, którego e-karta jest tylko elementem.
Włodzimierz Kusak, przewodniczący rady miejskiej z opinią ma się dopiero zapoznać. To, że jest negatywna, nie oznacza jednak, że obywatelska inicjatywa już przepadła.
- Opinia jest tylko jednym z elementów proceduralnych, może być pozytywna, negatywna lub neutralna, ale być musi. Teraz projekt skieruję pod obrady komisji radnych, na pewno infrastruktury komunalnej i do młodzieżowej rady miejskiej - mówi Kusak.
Twierdzi, że radni nie zdążą już zaopiniować tego dokumentu tak, by zdążyć z wprowadzeniem go na sesję 27 lutego.
- Wszystkie procedury musiałyby być zamknięte do 13 lutego, ale nie sadzę, by to się udało. Projekt stanie więc na sesji dopiero 26 marca - mówi Kusak.
Według procedur to ostatni możliwy termin. Radni opozycji, którzy są jednak mniejszością, popierają głos mieszkańców.
- Wśród radnych PO głosy są podzielone. Ci, którzy jeżdżą autobusami, mówią, że nie jest to takie uciążliwe, ale ja jestem za tym, by ułatwić życie mieszkańcom. Nie sadzę, by w tym przypadku obowiązywała dyscyplina klubowa - mówi przewodniczący rady.
Inicjator zbierania podpisów komentuje wprost: - Prezydent Truskolaski, co mogliśmy zobaczyć w materiale filmowym nakręconym przez "Gazetę", nie wiedział nawet, gdzie przyłożyć kartę, by ją zarejestrować. Kilkakrotnie przykładał ją do monitora, a nie czytnika, co pokazuje, że nie używa karty, nie jeździ autobusami. My - owszem, choć na razie do czerwca zapomnieliśmy o problemie. Liczymy, że radni będą przedstawicielami mieszkańców i kilka osób z PO - a mieliśmy takie sygnały - poprze zmiany - mówi Krzysztof Pogorzelski.
Po weryfikacji podpisów - a potrzeba ich było tylko dwa tysiące - uchwała trafiła do opinii prezydenta. Przewodniczący rady miejskiej prośbę o nią wystosował 17 stycznia. W środę biuro rady miejskiej dostało odpowiedź: "Niniejszym informuję, iż proponowaną zmianę uchwały opiniuję negatywnie" - pisze Tadeusz Truskolaski.
Władza wie lepiej. Przeczytaj komentarz Jakuba Medka
Uzasadnia w piśmie: "Przyjęcie zmiany uchwały wywoła konieczność przebudowy systemu, gdyż jest to koncepcja całkowicie rozbieżna ze zrealizowaną. Utracony zostanie szereg funkcji zaimplementowanych poprzez zainstalowany sprzęt w autobusach, czytniki kontrolerskie, rozwiązania sprzętowe dostarczone jako wyposażenie serwerowni i zajezdni autobusowych. Również oprogramowanie systemu służące uproszczeniu obsługi i automatyzacji opłat za przejazd należałoby zmodyfikować. Ponadto nowe brzmienie przepisu niweczy założenia organizacyjne systemu służące odbudowie właściwych relacji społecznych pomiędzy przewoźnikiem-organizatorem i pasażerem oraz pomiędzy pasażerami".
Jak można się domyślić, w tym ostatnim zdaniu chodzi o to, by nikt nie jeździł na gapę, a gapowicz był piętnowany przez współpasażerów. Ten, kto nie przyłoży karty do czytnika, będzie uznany za potencjalnego gapowicza.
Dalej prezydent opisuje praktyczne rozwiązania, jakie daje rejestracja w systemie. Oczywiście są to kwestie ułatwiające pracę Białostockiej Komunikacji Miejskiej, ale nie podróż pasażerom. Truskolaski wyjaśnia też, że proponowany w projekcie zapis, by kartę aktywować tylko raz w miesiącu, przy pierwszym przejeździe, nie ma zastosowania przy białostockich biletach, które mają już określony czas obowiązywania - np. mamy bilety miesięczne na cały luty.
W piśmie nie ma natomiast odniesienia do kwestii trapiącej radnych PO, że jakoby rezygnacja z klikania mogłaby zaprzepaścić cały wielomilionowy projekt unijny, którego e-karta jest tylko elementem.
Włodzimierz Kusak, przewodniczący rady miejskiej z opinią ma się dopiero zapoznać. To, że jest negatywna, nie oznacza jednak, że obywatelska inicjatywa już przepadła.
- Opinia jest tylko jednym z elementów proceduralnych, może być pozytywna, negatywna lub neutralna, ale być musi. Teraz projekt skieruję pod obrady komisji radnych, na pewno infrastruktury komunalnej i do młodzieżowej rady miejskiej - mówi Kusak.
Twierdzi, że radni nie zdążą już zaopiniować tego dokumentu tak, by zdążyć z wprowadzeniem go na sesję 27 lutego.
- Wszystkie procedury musiałyby być zamknięte do 13 lutego, ale nie sadzę, by to się udało. Projekt stanie więc na sesji dopiero 26 marca - mówi Kusak.
Według procedur to ostatni możliwy termin. Radni opozycji, którzy są jednak mniejszością, popierają głos mieszkańców.
- Wśród radnych PO głosy są podzielone. Ci, którzy jeżdżą autobusami, mówią, że nie jest to takie uciążliwe, ale ja jestem za tym, by ułatwić życie mieszkańcom. Nie sadzę, by w tym przypadku obowiązywała dyscyplina klubowa - mówi przewodniczący rady.
Inicjator zbierania podpisów komentuje wprost: - Prezydent Truskolaski, co mogliśmy zobaczyć w materiale filmowym nakręconym przez "Gazetę", nie wiedział nawet, gdzie przyłożyć kartę, by ją zarejestrować. Kilkakrotnie przykładał ją do monitora, a nie czytnika, co pokazuje, że nie używa karty, nie jeździ autobusami. My - owszem, choć na razie do czerwca zapomnieliśmy o problemie. Liczymy, że radni będą przedstawicielami mieszkańców i kilka osób z PO - a mieliśmy takie sygnały - poprze zmiany - mówi Krzysztof Pogorzelski.
- 2 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Prezydent za klikaniem e-kartą. Opinia w sprawi...
karex5
03.02.12, 10:33
.... oto jak władza jest daleko od szarego obywatela ( ,,czasami jeżdżę..) - chyba na gapę , bo obsługa kasownika zerowa.»




