Czy radny Suwałk donosił? Sąd lustruje samorządowców
08.02.2012
, aktualizacja: 08.02.2012 15:41
Sąd Okręgowy w Białymstoku dopatrzył się podstaw do wszczęcia postępowania lustracyjnego wobec suwalskiego radnego Stanisława Kulikowskiego. Według Instytutu Pamięci Narodowej był on tajnym współpracownikiem SB. Radny stanowczo zaprzecza. Sprawę będzie wyjaśniał sąd.
ZOBACZ TAKŻE
- Lustracja - poseł Czykwin chory, proces odroczony (19-03-12, 10:29)
- Białostocki IPN podejrzewa wójta o kłamstwo lustracyjne (31-01-12, 16:08)
- Książka IPN o działaniach SB w Białostockiem (12-12-11, 14:39)
- Sprawa oświadczenia lustracyjnego posła Czykwina - od nowa (10-11-11, 13:53)
Białostocki oddział Instytutu Pamięci Narodowej skierował do sądu wniosek dotyczący niezgodnego z prawdą oświadczenia lustracyjnego Kulikowskiego. Zdaniem prokuratorów był on współpracownikiem PRL-owskich służb w latach 1978-86 oraz 1989-90. Szczegółów z teczki domniemanego agenta nie ujawniają, została ona zniszczona. Twierdzą, że dostał pseudonim "STK".
- STK to nic innego jak mój skrócony podpis pod artykułami w gazecie - zżyma się Stanisław Kulikowski. - Na nikogo nie donosiłem, żadnych zobowiązań nie podpisywałem, żadnej współpracy nie było. Zostałem zarejestrowany bez mojej wiedzy i zgody i wlecze się to za mną do dziś.
Kulikowski przez lata pracował w "Gazecie Współczesnej" w Suwałkach - jeszcze przed transformacją ustrojową, kiedy była ona organem PZPR. Dziś jest redaktorem naczelnym "Tygodnika Suwalskiego".
Jeśli chodzi o działalność w samorządzie, to był on współpracownikiem zmarłego prezydenta miasta Józefa Gajewskiego. Ten sprawował funkcję prezydenta też wcześniej, w latach 1981-1987, z ramienia PZPR. W 2002 roku wystartował w wyborach, wspierany przez lewicę, a współautorem jego sukcesu był właśnie Kulikowski. W 2006 roku uzyskał reelekcję jako kandydat niezależny. Jego ugrupowanie "Z Gajewskim dla Suwałk" uzyskało sporo mandatów w radzie miejskiej. Po nagłej śmierci prezydenta Gajewskiego latem 2010 roku jego współpracownicy, politycy koalicji rządzącej, utworzyli komitet "Suwałki - wizja Gajewskiego" i pod jego szyldem szli do wyborów. Rzecznikiem komitetu był Kulikowski, na stanowisko prezydenta wystawili dotychczasowego zastępcę - Czesława Renkiewicza. Po wygranej Kulikowski został przewodniczącym większościowego klubu w radzie miejskiej - "Łączą nas Suwałki". W środę Sąd Okręgowy w Białymstoku, do którego trafiają wszystkie IPN-owskie wnioski lustracyjne, wszczął postępowanie wobec Kulikowskiego. Przemawia za tym zgromadzony materiał dowodowy - uznał sąd. Rozprawa została wyznaczona na 16 marca. Wiadomo, że będą na niej przesłuchiwani dwaj świadkowie.
Jeżeli sąd zweryfikuje negatywnie oświadczenie lustracyjnego radnego, może on stracić stanowisko. Dodatkowo - dostać zakaz sprawowania funkcji publicznych na okres maksymalnie 10 lat.
Jednocześnie kłopoty lustracyjne ma prezydent Suwałk Czesław Renkiewicz.
- Weryfikacja jego oświadczenia jeszcze się nie zakończyła - informuje prokurator Andrzej Ostapa z pionu lustracyjnego białostockiego IPN. Dodaje, że obecnie w sądzie rozpatrywanych jest pięć spraw z wniosków Instytutu.
Trzy z nich są na etapie międzyinstancyjnym, czyli przed orzeczeniem sądu apelacyjnego. Można się bowiem do niego odwołać. Procedura wraca wtedy do sądu okręgowego. I tak może ciągnąć się latami. Jak w przypadku posła SLD Eugeniusza Czykwina, który niedawno stanął przed czwartym już składem sędziowskim - jego proces lustracyjny rozpoczął się od nowa. IPN zarzuca mu kłamstwo, twierdząc, że w archiwach byłych służb bezpieczeństwa w latach 80-tych figurował jako tajny współpracownik, pod dwoma pseudonimami: Izydor i Wilhelm. Czykwin konsekwentnie zaprzecza.
- STK to nic innego jak mój skrócony podpis pod artykułami w gazecie - zżyma się Stanisław Kulikowski. - Na nikogo nie donosiłem, żadnych zobowiązań nie podpisywałem, żadnej współpracy nie było. Zostałem zarejestrowany bez mojej wiedzy i zgody i wlecze się to za mną do dziś.
Kulikowski przez lata pracował w "Gazecie Współczesnej" w Suwałkach - jeszcze przed transformacją ustrojową, kiedy była ona organem PZPR. Dziś jest redaktorem naczelnym "Tygodnika Suwalskiego".
Jeśli chodzi o działalność w samorządzie, to był on współpracownikiem zmarłego prezydenta miasta Józefa Gajewskiego. Ten sprawował funkcję prezydenta też wcześniej, w latach 1981-1987, z ramienia PZPR. W 2002 roku wystartował w wyborach, wspierany przez lewicę, a współautorem jego sukcesu był właśnie Kulikowski. W 2006 roku uzyskał reelekcję jako kandydat niezależny. Jego ugrupowanie "Z Gajewskim dla Suwałk" uzyskało sporo mandatów w radzie miejskiej. Po nagłej śmierci prezydenta Gajewskiego latem 2010 roku jego współpracownicy, politycy koalicji rządzącej, utworzyli komitet "Suwałki - wizja Gajewskiego" i pod jego szyldem szli do wyborów. Rzecznikiem komitetu był Kulikowski, na stanowisko prezydenta wystawili dotychczasowego zastępcę - Czesława Renkiewicza. Po wygranej Kulikowski został przewodniczącym większościowego klubu w radzie miejskiej - "Łączą nas Suwałki". W środę Sąd Okręgowy w Białymstoku, do którego trafiają wszystkie IPN-owskie wnioski lustracyjne, wszczął postępowanie wobec Kulikowskiego. Przemawia za tym zgromadzony materiał dowodowy - uznał sąd. Rozprawa została wyznaczona na 16 marca. Wiadomo, że będą na niej przesłuchiwani dwaj świadkowie.
Jeżeli sąd zweryfikuje negatywnie oświadczenie lustracyjnego radnego, może on stracić stanowisko. Dodatkowo - dostać zakaz sprawowania funkcji publicznych na okres maksymalnie 10 lat.
Jednocześnie kłopoty lustracyjne ma prezydent Suwałk Czesław Renkiewicz.
- Weryfikacja jego oświadczenia jeszcze się nie zakończyła - informuje prokurator Andrzej Ostapa z pionu lustracyjnego białostockiego IPN. Dodaje, że obecnie w sądzie rozpatrywanych jest pięć spraw z wniosków Instytutu.
Trzy z nich są na etapie międzyinstancyjnym, czyli przed orzeczeniem sądu apelacyjnego. Można się bowiem do niego odwołać. Procedura wraca wtedy do sądu okręgowego. I tak może ciągnąć się latami. Jak w przypadku posła SLD Eugeniusza Czykwina, który niedawno stanął przed czwartym już składem sędziowskim - jego proces lustracyjny rozpoczął się od nowa. IPN zarzuca mu kłamstwo, twierdząc, że w archiwach byłych służb bezpieczeństwa w latach 80-tych figurował jako tajny współpracownik, pod dwoma pseudonimami: Izydor i Wilhelm. Czykwin konsekwentnie zaprzecza.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów




