Siedemset stron Białegostoku. Do kupienia z trudem
09.02.2012
, aktualizacja: 09.02.2012 10:46
Wielkie dzieło, nie tylko w fizycznym tego słowa znaczeniu, przygotowała dla białostoczan Fundacja Sąsiedzi. Niestety kupienie "Historii Białegostoku" będzie niezwykle trudne. Większość nakładu przejął sponsor, czyli miasto.
Okładkę książki zdobi zdjęcie Lipowej, jeszcze bez kościoła farnego w tle. Tekst wydrukowano na każdej stronie w dwóch szpaltach, by łatwiej było go ogarnąć. Do tego umieszczone na marginesach ciekawostki i wiele ilustracji - rycin, zdjęć, planów i map. W przypadku tych ostatnich żal, że są tak małe. Szczególnie w przypadku planów kilkusetletnich rozmiar uniemożliwia de facto ich odczytanie. O wartości monografii miasta świadczy jednak nie oprawa graficzna, ale zawartość. "Historię Białegostoku" podzielono na 10 okresów, plus kalendarium czasów najnowszych. Za napisanie każdego z nich odpowiadał kto inny, autorów w sumie jest 14.
- Odeszliśmy od wzorca pracy, pisanej według wspólnych standardów, przetrawionej starannie i ujednoliconej przez redaktorów, ułożonej na podobieństwo klocków - pisze w przedmowie redaktor naukowy książki, Adam Dobroński, dodając że miała to być pozycja napisana solidnie, ale przystępnie.
To się autorom udało. Jeśli dodać do tego wszystkiego wyczerpującą bibliografię dla szczególnie dociekliwych i indeks osobowy ułatwiający korzystanie z monografii, dostajemy do ręki naprawdę fajną książkę. I tu pojawia się problem. Tej wydanej przez Fundację Sąsiedzi pozycji, koordynowanej przez nieocenionego w takich przedsięwzięciach Andrzeja Kalinowskiego, nie byłoby, gdyby nie pieniądze miasta. Z niecałych 200 tys. zł, jakie pochłonęło stworzenie "Historii", 160 tys. wyłożył właśnie prezydent. Według opublikowanych przez urząd danych, w zamian za to 1800 egzemplarzy z ogólnej liczby 2 tys. przypadło właśnie jemu. Z tego 700 sztuk trafi do miejskich instytucji: galerii i muzeów. Jeszcze w czwartek miasto na swoich stronach informowało, że książki zostaną im przekazane. Po opublikowaniu pierwszej wersji tego artykułu szybko skorygowano tę informację. Na witrynie internetowej miasta Białegostoku nie znajdziemy już wyliczeń ile egzemplarzy miasto zatrzymało na cele promocyjne (1100 egz.), zaś co do puli "galeryjno-muzealnej" to okazuje się, że przekazane do niej książki będzie można w tych instytucjach kupić. Cena wydawnictwa - 89 złotych.
Natomiast jak wygląda promocja przy wykorzystaniu "Historii Białegostoku" mógł się przekonać każdy, kto gościł na balu noworocznym prezydenta Truskolaskiego. Książki, ułożone przy wejściu jak worki z ziemniakami, rozdawano chętnym jako upominki, zamiast pamiątkowych długopisów.
W tym kontekście życzenia prezydenta Tadeusza Truskolaskiego, zapisane na jednej z pierwszych stron "Historii Białegostoku", brzmią dość oryginalnie: - Liczę, iż dzieło to będzie jedną z takich pozycji, bez których nie sposób sobie wyobrazić jakiejkolwiek białostockiej domowej biblioteczki.
Pierwsza publiczna prezentacja opracowania, które można kupić w bardzo niewielkich ilościach w części miejskich księgarni, odbędzie się w czwartek (9 lutego) o godz. 17 w Muzeum Wojska. Spotkanie poprowadzi profesor Dobroński. Warto przyjść nie tylko dla spotkania z autorami.
- W trakcie spotkania książka będzie sprzedawana w promocyjnej cenie 75 złotych - informuje Urszula Mirończuk, rzecznik prezydenta miasta.
Historia Białegostoku to nie pierwsza z wartościowych publikacji jakie okazały się w ostatnim czasie w Podlaskim, a które niełatwo, albo wręcz nie sposób, kupić. Podobnie rzecz miała się chociażby z albumem fotograficznym o profesor Simonie Kossak, części jej radiowych gawęd czy oboma tomami Wielkiej Księgi Puszczy Knyszyńskiej.
Według przedstawionych w piątek informacji urzędu miasta książkę można kupić w kilku miejskich instytucjach kultury:
- Muzeum Wojska w Białymstoku (250 egzemplarzy)
- Galerii im. Sleńdzińskich w Białymstoku (250 egz.)
- Centrum im. Ludwika Zamenhofa w Białymstoku (100 egz.)
- Galeria Arsenał w Białymstoku (100 egz.)
- Książka została także przekazana do dla filii bibliotecznych i bibliotek szkolnych szkół średnich.
- Odeszliśmy od wzorca pracy, pisanej według wspólnych standardów, przetrawionej starannie i ujednoliconej przez redaktorów, ułożonej na podobieństwo klocków - pisze w przedmowie redaktor naukowy książki, Adam Dobroński, dodając że miała to być pozycja napisana solidnie, ale przystępnie.
To się autorom udało. Jeśli dodać do tego wszystkiego wyczerpującą bibliografię dla szczególnie dociekliwych i indeks osobowy ułatwiający korzystanie z monografii, dostajemy do ręki naprawdę fajną książkę. I tu pojawia się problem. Tej wydanej przez Fundację Sąsiedzi pozycji, koordynowanej przez nieocenionego w takich przedsięwzięciach Andrzeja Kalinowskiego, nie byłoby, gdyby nie pieniądze miasta. Z niecałych 200 tys. zł, jakie pochłonęło stworzenie "Historii", 160 tys. wyłożył właśnie prezydent. Według opublikowanych przez urząd danych, w zamian za to 1800 egzemplarzy z ogólnej liczby 2 tys. przypadło właśnie jemu. Z tego 700 sztuk trafi do miejskich instytucji: galerii i muzeów. Jeszcze w czwartek miasto na swoich stronach informowało, że książki zostaną im przekazane. Po opublikowaniu pierwszej wersji tego artykułu szybko skorygowano tę informację. Na witrynie internetowej miasta Białegostoku nie znajdziemy już wyliczeń ile egzemplarzy miasto zatrzymało na cele promocyjne (1100 egz.), zaś co do puli "galeryjno-muzealnej" to okazuje się, że przekazane do niej książki będzie można w tych instytucjach kupić. Cena wydawnictwa - 89 złotych.
Natomiast jak wygląda promocja przy wykorzystaniu "Historii Białegostoku" mógł się przekonać każdy, kto gościł na balu noworocznym prezydenta Truskolaskiego. Książki, ułożone przy wejściu jak worki z ziemniakami, rozdawano chętnym jako upominki, zamiast pamiątkowych długopisów.
W tym kontekście życzenia prezydenta Tadeusza Truskolaskiego, zapisane na jednej z pierwszych stron "Historii Białegostoku", brzmią dość oryginalnie: - Liczę, iż dzieło to będzie jedną z takich pozycji, bez których nie sposób sobie wyobrazić jakiejkolwiek białostockiej domowej biblioteczki.
Pierwsza publiczna prezentacja opracowania, które można kupić w bardzo niewielkich ilościach w części miejskich księgarni, odbędzie się w czwartek (9 lutego) o godz. 17 w Muzeum Wojska. Spotkanie poprowadzi profesor Dobroński. Warto przyjść nie tylko dla spotkania z autorami.
- W trakcie spotkania książka będzie sprzedawana w promocyjnej cenie 75 złotych - informuje Urszula Mirończuk, rzecznik prezydenta miasta.
Historia Białegostoku to nie pierwsza z wartościowych publikacji jakie okazały się w ostatnim czasie w Podlaskim, a które niełatwo, albo wręcz nie sposób, kupić. Podobnie rzecz miała się chociażby z albumem fotograficznym o profesor Simonie Kossak, części jej radiowych gawęd czy oboma tomami Wielkiej Księgi Puszczy Knyszyńskiej.
Według przedstawionych w piątek informacji urzędu miasta książkę można kupić w kilku miejskich instytucjach kultury:
- Muzeum Wojska w Białymstoku (250 egzemplarzy)
- Galerii im. Sleńdzińskich w Białymstoku (250 egz.)
- Centrum im. Ludwika Zamenhofa w Białymstoku (100 egz.)
- Galeria Arsenał w Białymstoku (100 egz.)
- Książka została także przekazana do dla filii bibliotecznych i bibliotek szkolnych szkół średnich.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
-
Siedemset stron Białegostoku. Do kupienia z trudem
przygranicy
09.02.12, 11:06
Czy ja dobrze czytam, na książkę wydano 200 tysięcy złotych?!Ciekawe ile kosztowały honoraria poszczególnych autorów i redaktorów»




