Ani żywego ducha. Galerie handlowe znów mają problem
10.02.2012
, aktualizacja: 10.02.2012 10:37
Podobno początkowo strażacy zbagatelizowali sygnał o bombie w Galerii Podlaskiej, bo wiedzieli, że tam i tak klientów nie ma - ponuro żartują najemcy lokali w galerii przy ul. Wysockiego. Sytuacja ich oraz przedsiębiorców z wielu innych białostockich galerii nie jest wesoła. Wciąż borykają się ze zbyt wysokimi czynszami za wynajem
ZOBACZ TAKŻE
- Galeria Podlaska nie chce być magazynem (02-04-12, 21:41)
- Galeria ABC wraca do gry. Budowa w tym roku? (05-03-12, 07:00)
- Plan: siódma galeria handlowa w Białymstoku [ZOBACZ ZDJĘCIA] (24-02-12, 08:00)
- Czerwona Torebka. Nowy pasaż handlowy w Białymstoku (16-02-12, 07:00)
- Kryzys dotarł do Łomży. Galeria handlowa bez prądu? (14-02-12, 06:00)
- Lokalny przedsiębiorca wygrał z Carrefourem (09-02-12, 07:00)
- Auchan chce być partnerem dla kupców (28-10-09, 22:00)
Sytuacja najemców z galerii przy ul. Wysockiego oraz przedsiębiorców z wielu innych białostockich galerii wcale nie jest wesoła. Wciąż borykają się ze zbyt wysokimi czynszami za wynajem.
Ponoć Podlaską wspominają już tylko byli najemcy, bo klienci dawno zapomnieli, że takowa w ogóle istnieje. W "galerii widmo" - jak mówią o niej obecni właściciele butików - bywa, że nawet przez kilka godzin żywego ducha nie uświadczysz. - Często dla zabicia nudy liczymy klientów w galerii. Czasami naszych pracowników jest więcej niż kupujących - mówią anonimowo najemcy, nie chcąc zatargu z właścicielami. Ich sytuacja i tak jest dość trudna. Bywa, że do interesu muszą dokładać co miesiąc nawet po kilka tys. zł. - Mamy problem i to już od dłuższego czasu - nie ukrywa Anna Janczewska, dyrektorka Galerii Podlaskiej. - Nie ma klientów, bo wiele lokali stoi pustych. Lokale są puste, bo nie ma klientów. Koło się zamyka. Rozmawiamy z najemcami, staramy się negocjować z nimi umowy. Wielu już ma obniżone czynsze. Robimy wszystko co w naszej mocy, by pomóc właścicielom butików przetrwać ten trudny czas, np. organizując większe i mniejsze kampanie reklamowe - dodaje Janczewska. Z obiektu przy ul. Wysockiego wyprowadziły się już takie marki, jak: Avans, Apart, Orange, Empik, restauracja Sphinx, Molton, Pabia, Coccodrillo, itd. Ale Podlaska to nie jedyna galeria, która ma gorszy czas.
Na złą sytuację narzekają także najemcy z Galerii Auchan przy ul. Produkcyjnej. Przedsiębiorcy już od dawna mówią o zbyt wysokich czynszach przy jednoczesnym spadku obrotów. Zerwać umowy dzierżawy lokalu albo nie mogą, bo wiążą ich wieloletnie okresy wynajmu, albo nie chcą, bo liczą, że w końcu odbiją się od dna. - Włożyłem w ten lokal nie tylko pieniądze, ale też serce. Przez prawie 11 lat inwestowałem w butik każdą zarobioną złotówkę, po nocach nie spałem, głowiąc się, skąd mam wziąć na czynsz. A teraz mam to wszystko komuś zostawić? - mówi najemca, który woli pozostać anonimowy. Boi się, że jak padnie jego nazwisko, to Auchan na przykład wyłączy prąd. - Wielokrotnie prosiłem Auchan, by obniżyli mi czynsz. Każą zadzwonić za miesiąc, później za dwa i znowu nic. A czas leci. Po blisko roku negocjacji wciąż jestem w martwym punkcie - dodaje właściciel innego butiku w tej galerii. Dorota Patejko, rzeczniczka Auchan Polska, kolejny raz powtarza nam to samo: - Jesteśmy w stałym kontakcie z naszymi najemcami z galerii przy ul. Produkcyjnej. Każdy najemca może indywidualnie umówić się na rozmowę na temat swojej sytuacji.
Dotychczas największy problem z negocjowaniem nowych umów mieli najemcy Galerii Zielone Wzgórze. Do tej pory wyszło (bądź uciekło) z tego obiektu już około 20 firm. We wczorajszym wydaniu "Gazety" opisaliśmy przypadek Krzysztofa Seroki, szefa sklepu Kontakt Jeans, który w grudniu 2009 r. (po tym jak Carrefour wyłączył mu w butiku prąd) zabrał swój towar i wyprowadził się z galerii. Sprawę skierował do sądu. Sąd Okręgowy Warszawa-Praga w Warszawie uznał, że umowa najmu lokalu pomiędzy nim a właścicielem Galerii Zielone Wzgórze w Białymstoku zakończyła się 11 grudnia 2009 r., czyli w momencie, gdy sieć w jego butiku wyłączyła prąd. A ponadto uznał, że za przedterminowe zerwanie umowy Carrefour nie może żądać od najemcy jakichkolwiek kar umownych. - Nie zgadzając się z wyrokiem sądu pierwszej instancji, firma Carrefour złożyła apelację w przedmiotowej sprawie. Ponieważ wyrok sądu nie jest prawomocny aż do jego uprawomocnienia, firma nie udziela informacji dotyczących powyższej sprawy - jedynie taką odpowiedź przesłała nam Maria Cieślikowska z Carrefour Polska.
Ten wyrok (choć nieprawomocny) to zielone światło dla innych najemców, którzy chcą, ale boją się walczyć z dużymi sieciami.
Kryzys dopadł również najemców lokali w Galerii Alfa, która do tej pory wśród białostockich przedsiębiorców określana była mianem "najbardziej humanitarnej". Dziś i tu najemcy szukają oszczędności. Chcą zaoszczędzić na prądzie i pracownikach, dlatego zamierzają przekonywać właściciela obiektu do skrócenia czasu pracy poszczególnych butików.
Ponoć Podlaską wspominają już tylko byli najemcy, bo klienci dawno zapomnieli, że takowa w ogóle istnieje. W "galerii widmo" - jak mówią o niej obecni właściciele butików - bywa, że nawet przez kilka godzin żywego ducha nie uświadczysz. - Często dla zabicia nudy liczymy klientów w galerii. Czasami naszych pracowników jest więcej niż kupujących - mówią anonimowo najemcy, nie chcąc zatargu z właścicielami. Ich sytuacja i tak jest dość trudna. Bywa, że do interesu muszą dokładać co miesiąc nawet po kilka tys. zł. - Mamy problem i to już od dłuższego czasu - nie ukrywa Anna Janczewska, dyrektorka Galerii Podlaskiej. - Nie ma klientów, bo wiele lokali stoi pustych. Lokale są puste, bo nie ma klientów. Koło się zamyka. Rozmawiamy z najemcami, staramy się negocjować z nimi umowy. Wielu już ma obniżone czynsze. Robimy wszystko co w naszej mocy, by pomóc właścicielom butików przetrwać ten trudny czas, np. organizując większe i mniejsze kampanie reklamowe - dodaje Janczewska. Z obiektu przy ul. Wysockiego wyprowadziły się już takie marki, jak: Avans, Apart, Orange, Empik, restauracja Sphinx, Molton, Pabia, Coccodrillo, itd. Ale Podlaska to nie jedyna galeria, która ma gorszy czas.
Na złą sytuację narzekają także najemcy z Galerii Auchan przy ul. Produkcyjnej. Przedsiębiorcy już od dawna mówią o zbyt wysokich czynszach przy jednoczesnym spadku obrotów. Zerwać umowy dzierżawy lokalu albo nie mogą, bo wiążą ich wieloletnie okresy wynajmu, albo nie chcą, bo liczą, że w końcu odbiją się od dna. - Włożyłem w ten lokal nie tylko pieniądze, ale też serce. Przez prawie 11 lat inwestowałem w butik każdą zarobioną złotówkę, po nocach nie spałem, głowiąc się, skąd mam wziąć na czynsz. A teraz mam to wszystko komuś zostawić? - mówi najemca, który woli pozostać anonimowy. Boi się, że jak padnie jego nazwisko, to Auchan na przykład wyłączy prąd. - Wielokrotnie prosiłem Auchan, by obniżyli mi czynsz. Każą zadzwonić za miesiąc, później za dwa i znowu nic. A czas leci. Po blisko roku negocjacji wciąż jestem w martwym punkcie - dodaje właściciel innego butiku w tej galerii. Dorota Patejko, rzeczniczka Auchan Polska, kolejny raz powtarza nam to samo: - Jesteśmy w stałym kontakcie z naszymi najemcami z galerii przy ul. Produkcyjnej. Każdy najemca może indywidualnie umówić się na rozmowę na temat swojej sytuacji.
Lokalny przedsiębiorca wygrał z Carrefourem
Dotychczas największy problem z negocjowaniem nowych umów mieli najemcy Galerii Zielone Wzgórze. Do tej pory wyszło (bądź uciekło) z tego obiektu już około 20 firm. We wczorajszym wydaniu "Gazety" opisaliśmy przypadek Krzysztofa Seroki, szefa sklepu Kontakt Jeans, który w grudniu 2009 r. (po tym jak Carrefour wyłączył mu w butiku prąd) zabrał swój towar i wyprowadził się z galerii. Sprawę skierował do sądu. Sąd Okręgowy Warszawa-Praga w Warszawie uznał, że umowa najmu lokalu pomiędzy nim a właścicielem Galerii Zielone Wzgórze w Białymstoku zakończyła się 11 grudnia 2009 r., czyli w momencie, gdy sieć w jego butiku wyłączyła prąd. A ponadto uznał, że za przedterminowe zerwanie umowy Carrefour nie może żądać od najemcy jakichkolwiek kar umownych. - Nie zgadzając się z wyrokiem sądu pierwszej instancji, firma Carrefour złożyła apelację w przedmiotowej sprawie. Ponieważ wyrok sądu nie jest prawomocny aż do jego uprawomocnienia, firma nie udziela informacji dotyczących powyższej sprawy - jedynie taką odpowiedź przesłała nam Maria Cieślikowska z Carrefour Polska.
Ten wyrok (choć nieprawomocny) to zielone światło dla innych najemców, którzy chcą, ale boją się walczyć z dużymi sieciami.
Kryzys dopadł również najemców lokali w Galerii Alfa, która do tej pory wśród białostockich przedsiębiorców określana była mianem "najbardziej humanitarnej". Dziś i tu najemcy szukają oszczędności. Chcą zaoszczędzić na prądzie i pracownikach, dlatego zamierzają przekonywać właściciela obiektu do skrócenia czasu pracy poszczególnych butików.
- 3 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Ani żywego ducha. Galerie handlowe znów mają pr...
szukamwlesie
10.02.12, 09:17
W roku 2010 latem bezskutecznie usiłowałem wynająć lokal w Galerii Podlaskiej na prowadzenie biura usług finansowych (głównie leasing). Właściciele galerii byli kompletnie nie zaiteresowani »
-
Ani żywego ducha. Galerie handlowe znów mają pr...
niveau
10.02.12, 14:53
Moim zdaniem obecnie mamy wystarczającą ilość galerii handlowych w mieście. Nie wiem, po co budować kolejne przy Jurowieckiej i przy dworcu PKS. Podlaska od początku była niewypałem, więc »




