Płacz i zgrzytanie zębami w DPS-ach. Winna nowa ustawa
10.02.2012
, aktualizacja: 10.02.2012 20:31
Ustawa refundacyjna nas zrujnuje - jednym głosem mówią szefowie i pracownicy domów pomocy społecznej. Ceny wielu leków wzrosły, a apteki nie mogą już dawać placówkom upustów ani przekazywać darowizn
ZOBACZ TAKŻE
- Nieliczne wnioski pacjentów o odszkodowania bez sądu (11-02-12, 11:30)
- Sprawa zakonnicy z DPS-u w Studzienicznej znowu w sądzie (24-11-11, 20:26)
- Nie ma już darmowych szczepionek dla seniorów (24-10-11, 19:09)
Wraz z wejściem w życie ustawy refundacyjnej nastąpiło tzw. usztywnienie cen leków refundowanych. DPS-y stanęły przed problemem znacznego wzrostu cen leków, które do końca ubiegłego roku dostępne były dla nich za symboliczną opłatę lub nawet za darmo.
Henryk Smilewicz, szef Domu Pomocy Społecznej w Choroszczy, mówi wprost: - Nie jest dobrze. Mamy 286 psychicznie chorych pensjonariuszy. Leki psychotropowe to dla nich chleb powszedni. W żadnym wypadku nie można przerwać kuracji. Nie ma też tańszych i odpowiednich zamienników. Najbardziej odczujemy to, że apteki nie mogą nam teraz dawać rabatów. Tylko w ubiegłym roku na rabatach zaoszczędziliśmy 50 tys. zł.
Choroski DPS, tak jak inne tego typu placówki w regionie, starał się zaopatrzyć w większość medykamentów jeszcze w grudniu.
- Ten miesiąc będzie jeszcze w miarę znośny, ale co będzie dalej? Nie chcę myśleć - twierdzi Smilewicz.
Dyrektor już wie, że drogie leki pogrążą budżet placówki.
- W ten rok weszliśmy z długami w wysokości 270 tys. zł. W ubiegłym roku trochę poratowało nas starostwo, ale z zaznaczeniem, że to już ostatni raz - nie kryje Smilewicz.
Koszty utrzymania DPS przewyższają opłaty od pensjonariuszy i dotacje samorządowe.
Pracownicy Domu Pomocy Społecznej przy ul. Baranowickiej w Białymstoku również w grudniu zakupili sporo leków, ale liczą się z tym, że płynność finansowa placówki może być zagrożona.
- To oczywiście będziemy wiedzieć najwcześniej w przyszłym miesiącu, kiedy będą zestawienia miesięczne. Gdy zamkniemy budżet tego roku, to wtedy dopiero będzie widać czarno na białym, ile stracimy na ustawie refundacyjnej - mówi Maria Pugacewicz, główna księgowa w DPS-sie.
W podobnym tonie wypowiadają się też w innych DPS-ach: - Trudno coś prorokować. Pewnie najwięcej zamieszania będzie z lekami psychotropowymi. Wielu naszych mieszkańców rezygnuje z niektórych, bo w wielu przypadkach nie ma dobrych, tańszych zamienników - mówi Urszula Styczyńska, dyrektor DPS-u przy ul. Świerkowej w Białymstoku.
W DPS-y może też uderzyć nieprecyzyjnie sformułowany w ustawie refundacyjnej zakaz przekazywania i przyjmowania darowizn. Placówki tego typu, z którymi współpracują apteki, często były wspomagane nie tylko tańszymi lekami, ale miały sponsorowane "apteczki", festyny, świąteczne uroczystości, czy przekazywano im 1 proc. podatku. Obecnie wszystko, co apteki podarują, można powiązać z realizacją recept na leki refundowane w aptece, a to stanowi już naruszenie ustawy.
- To zawsze tak jest, że ci, co mają dużo, mają jeszcze więcej. Ci, co ledwo przędą, zawsze będą na dnie. Nie ma rabatów, nie ma darowizn i nawet jednego procentu nie ma - komentuje jeden z pracowników DPS-u w Choroszczy.
Henryk Smilewicz, szef Domu Pomocy Społecznej w Choroszczy, mówi wprost: - Nie jest dobrze. Mamy 286 psychicznie chorych pensjonariuszy. Leki psychotropowe to dla nich chleb powszedni. W żadnym wypadku nie można przerwać kuracji. Nie ma też tańszych i odpowiednich zamienników. Najbardziej odczujemy to, że apteki nie mogą nam teraz dawać rabatów. Tylko w ubiegłym roku na rabatach zaoszczędziliśmy 50 tys. zł.
Choroski DPS, tak jak inne tego typu placówki w regionie, starał się zaopatrzyć w większość medykamentów jeszcze w grudniu.
- Ten miesiąc będzie jeszcze w miarę znośny, ale co będzie dalej? Nie chcę myśleć - twierdzi Smilewicz.
Dyrektor już wie, że drogie leki pogrążą budżet placówki.
- W ten rok weszliśmy z długami w wysokości 270 tys. zł. W ubiegłym roku trochę poratowało nas starostwo, ale z zaznaczeniem, że to już ostatni raz - nie kryje Smilewicz.
Koszty utrzymania DPS przewyższają opłaty od pensjonariuszy i dotacje samorządowe.
Pracownicy Domu Pomocy Społecznej przy ul. Baranowickiej w Białymstoku również w grudniu zakupili sporo leków, ale liczą się z tym, że płynność finansowa placówki może być zagrożona.
- To oczywiście będziemy wiedzieć najwcześniej w przyszłym miesiącu, kiedy będą zestawienia miesięczne. Gdy zamkniemy budżet tego roku, to wtedy dopiero będzie widać czarno na białym, ile stracimy na ustawie refundacyjnej - mówi Maria Pugacewicz, główna księgowa w DPS-sie.
W podobnym tonie wypowiadają się też w innych DPS-ach: - Trudno coś prorokować. Pewnie najwięcej zamieszania będzie z lekami psychotropowymi. Wielu naszych mieszkańców rezygnuje z niektórych, bo w wielu przypadkach nie ma dobrych, tańszych zamienników - mówi Urszula Styczyńska, dyrektor DPS-u przy ul. Świerkowej w Białymstoku.
W DPS-y może też uderzyć nieprecyzyjnie sformułowany w ustawie refundacyjnej zakaz przekazywania i przyjmowania darowizn. Placówki tego typu, z którymi współpracują apteki, często były wspomagane nie tylko tańszymi lekami, ale miały sponsorowane "apteczki", festyny, świąteczne uroczystości, czy przekazywano im 1 proc. podatku. Obecnie wszystko, co apteki podarują, można powiązać z realizacją recept na leki refundowane w aptece, a to stanowi już naruszenie ustawy.
- To zawsze tak jest, że ci, co mają dużo, mają jeszcze więcej. Ci, co ledwo przędą, zawsze będą na dnie. Nie ma rabatów, nie ma darowizn i nawet jednego procentu nie ma - komentuje jeden z pracowników DPS-u w Choroszczy.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Płacz i zgrzytanie zębami w DPS-ach. Winna nowa...
1kot
11.02.12, 07:35
czyli narodowy program eutanazji pod przykrywką ustawy lekowej wszedł w życie »




