Płacz i zgrzytanie zębami w DPS-ach. Winna nowa ustawa

Agnieszka Domanowska
10.02.2012 , aktualizacja: 10.02.2012 20:31
A A A Drukuj
Ustawa refundacyjna nas zrujnuje - jednym głosem mówią szefowie i pracownicy domów pomocy społecznej. Ceny wielu leków wzrosły, a apteki nie mogą już dawać placówkom upustów ani przekazywać darowizn
Sokole. Dom Pogodnej Starości
Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Gazeta
Sokole. Dom Pogodnej Starości
Wraz z wejściem w życie ustawy refundacyjnej nastąpiło tzw. usztywnienie cen leków refundowanych. DPS-y stanęły przed problemem znacznego wzrostu cen leków, które do końca ubiegłego roku dostępne były dla nich za symboliczną opłatę lub nawet za darmo.

Henryk Smilewicz, szef Domu Pomocy Społecznej w Choroszczy, mówi wprost: - Nie jest dobrze. Mamy 286 psychicznie chorych pensjonariuszy. Leki psychotropowe to dla nich chleb powszedni. W żadnym wypadku nie można przerwać kuracji. Nie ma też tańszych i odpowiednich zamienników. Najbardziej odczujemy to, że apteki nie mogą nam teraz dawać rabatów. Tylko w ubiegłym roku na rabatach zaoszczędziliśmy 50 tys. zł.

Choroski DPS, tak jak inne tego typu placówki w regionie, starał się zaopatrzyć w większość medykamentów jeszcze w grudniu.

- Ten miesiąc będzie jeszcze w miarę znośny, ale co będzie dalej? Nie chcę myśleć - twierdzi Smilewicz.

Dyrektor już wie, że drogie leki pogrążą budżet placówki.

- W ten rok weszliśmy z długami w wysokości 270 tys. zł. W ubiegłym roku trochę poratowało nas starostwo, ale z zaznaczeniem, że to już ostatni raz - nie kryje Smilewicz.

Koszty utrzymania DPS przewyższają opłaty od pensjonariuszy i dotacje samorządowe.

Pracownicy Domu Pomocy Społecznej przy ul. Baranowickiej w Białymstoku również w grudniu zakupili sporo leków, ale liczą się z tym, że płynność finansowa placówki może być zagrożona.

- To oczywiście będziemy wiedzieć najwcześniej w przyszłym miesiącu, kiedy będą zestawienia miesięczne. Gdy zamkniemy budżet tego roku, to wtedy dopiero będzie widać czarno na białym, ile stracimy na ustawie refundacyjnej - mówi Maria Pugacewicz, główna księgowa w DPS-sie.

W podobnym tonie wypowiadają się też w innych DPS-ach: - Trudno coś prorokować. Pewnie najwięcej zamieszania będzie z lekami psychotropowymi. Wielu naszych mieszkańców rezygnuje z niektórych, bo w wielu przypadkach nie ma dobrych, tańszych zamienników - mówi Urszula Styczyńska, dyrektor DPS-u przy ul. Świerkowej w Białymstoku.

W DPS-y może też uderzyć nieprecyzyjnie sformułowany w ustawie refundacyjnej zakaz przekazywania i przyjmowania darowizn. Placówki tego typu, z którymi współpracują apteki, często były wspomagane nie tylko tańszymi lekami, ale miały sponsorowane "apteczki", festyny, świąteczne uroczystości, czy przekazywano im 1 proc. podatku. Obecnie wszystko, co apteki podarują, można powiązać z realizacją recept na leki refundowane w aptece, a to stanowi już naruszenie ustawy.

- To zawsze tak jest, że ci, co mają dużo, mają jeszcze więcej. Ci, co ledwo przędą, zawsze będą na dnie. Nie ma rabatów, nie ma darowizn i nawet jednego procentu nie ma - komentuje jeden z pracowników DPS-u w Choroszczy.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy