Łzy, strach, ale też dobry biały bóg na Kamczatce [ZDJĘCIA]
12.02.2012
, aktualizacja: 12.02.2012 21:25
Po miesiącu podróży, dotarliśmy do miejsca gdzie kończyły się tory. Przezimowaliśmy w lepiance. Którejś nocy przymarzłam do ściany.
ZOBACZ TAKŻE
- Historycy z Mińska: To deportacje, nie migracje (24-04-12, 16:17)
- Monidło na Walentynki. Para w stylu retro (13-02-12, 19:00)
- Sześć tysięcy nazwisk z Pawłodaru. Sybiracka księga jak nowa (26-01-12, 06:00)
- Białostocko-syberyjska współpraca przy Muzeum Sybiru (08-09-11, 22:00)
To tylko jedno z setek podobnych do siebie wspomnień zesłanych osób. Dokładnie 72 lata temu, w nocy z 9 na 10 lutego 1940 roku, do domów tysięcy mieszkańców wschodniej Polski załomotali kolbami sowieccy żołnierze, dając godzinę na spakowanie najpotrzebniejszych rzeczy. Mróz podobno był wtedy porównywalny z tym, jaki jest teraz, a nawet większy. Przerażenie, niepewność jutra, tego gdzie się jedzie, kiedy i czy w ogóle się wróci, co z domem - nieporównywalne było chyba z niczym obecnym.
W Muzeum Wojska (ul. Kilińskiego 7) oglądać można wystawę, która jak w pigułce próbuje opowiedzieć o jednym z największych dramatów XX wieku, rozpisanych na tysiące losów - deportacjach Polaków na Wschód. Zadanie ryzykowne, sala maleńka, temat powtarzany po wielekroć. A jednak się udało - ekspozycja zorganizowana w rocznicę pierwszej deportacji - "Sybiracy - Zesłańcy - Deportowani", w sposób prosty, nienachalny, przy minimum środków i na ile to możliwe potrafi w jedno skompensować historię polskich deportacji. Nie tylko tych z lat 40. XX w., ale też tych dużo wcześniejszych - z czasów choćby powstania kościuszkowskiego (bo wtedy zaczęły się pierwsze zsyłki), czy kolejnych zrywów: listopadowego i styczniowego.
Muzealnicy korzystają ze zbiorów Ośrodka Karta w Warszawie, plansz przygotowanych przez Instytut Pamięci Narodowej w Rzeszowie, filmu dokumentalnego, ale też mają własne pomysły. I tak malutką salę sprytnie podzielono na pół. Po wejściu, w pierwszej części, jesteśmy w spokojnym Białymstoku lat 30.-tych. Na mostku nad Białą stoi para spokojnie patrząca w obiektyw: on w garniturze, ona w zwiewnej sukience i delikatnych bucikach, zapinanych na pasek. Gdzieś dalej pod drzewem pozuje cała rodzina. Przy Myszce Miki, gdzieś na festynie chyba - dwaj zadowoleni chłopcy. Wszystkie postaci naturalnej wielkości, wycięci z archiwalnych zdjęć. W tle widać wieżę bramy Pałacu Branickich, hotel Ritz. Nikt się nie spodziewa, że już niedługo spokój pryśnie jak bańka mydlana, rodziny zostaną rozłączone, i zacznie się dramat wojny. Zmianę nastroju zwiedzającym sugeruje tylko szmer opowieści płynącej z drugiej części sali. Ktoś opowiada o tym, jak widział krążące wokół lepianek zgłodniałe wilki; jak na wiosnę tylko jagody w lesie ratowały im życie; jak przy wywózce żołnierze krzyczeli, że jadą tam na Wschód 25 lat, a ich domy zostaną sprzedane.
W drugiej części sali, wystarczy zajrzeć za przepierzenie, by sielankowy obraz Białegostoku zamienił się w wielką fotografię biegnących gdzieś w bezkres torów. Na ścianach - rozpisane przykładowe historie, często bardzo dramatyczne, sybirackich rodzin: Gielarków, Ciebierów, Czarkowskich, Pelców, Golemów. Obok - krótkie notki o Sybirakach, którzy trafili na Wschód, i sto, i 50 lat przed nimi. Co ciekawe, wielu pozostawiło po sobie na tych terenach wyraźny ślad. Słynny przyrodnik i zoolog - Benedykt Dybowski, który zesłanie wykorzystał też na prowadzenie wielu badań nad florą i fauną na Syberii, zyskał też tam autorytet jako lekarz. Miejscowe plemiona pokochały go gorąco i nazwały "dobrym białym bogiem na Kamczatce". Etnograf i pisarz Wacław Sieroszewski prowadził badania nad ludami Jakucji, a razem z Bronisławem Piłsudskim, też zesłańcem, bratem marszałka - badał kulturę Ajnów na Sachalinie. Geolog Aleksander Czekanowski prowadził badania paleontologiczne i geologiczne na tak wysokim poziomie, że paradoksalnie, po jakimś czasie otrzymał nawet - od przedstawicieli kraju, który skazał go na zesłanie - medal Rosyjskiego Towarzystwa Geologicznego.
Plotą się na wystawie najróżniejsze dramatyczne, ale i barwne losy polskich zesłańców z ostatnich ponad 200 lat. Co ważne, ekspozycja za pomocą plansz, mapek, rysunków opowiada o nich w sposób prosty i ciekawy. I bez akademickiej rozwlekłości przystępnie wyjaśnia choćby kwestie kolejnych deportacji, tzw. "amnestii" (dzięki której zesłani Polacy mogli przez jakiś czas napływać z całej Rosji do armii Andersa, potem została im już armia Berlinga), czy repatriacji.
W dwóch gablotkach wystawiono sybirackie pamiątki. Barwnie malowany kubek i miskę zrobił Wiktor Trzeciak, żołnierz Armii Krajowej zesłany do Republiki Komi. Pokryta inicjałami i nazwiskami mała lniana poduszeczka należała kiedyś do Marii Rogowskiej. Poduszeczka przetrwała, Maria zmarła na zesłaniu w Norylsku w 1952 roku. Są też: tabliczka z numerem obozowym, nóż własnej roboty, pierścionek i lusterko wykonane przez Czesława Wasilewskiego w 1953 roku w jednym z łagrów w Workucie. Są też rozmaite druki i publikacje, niektóre zupełnie zaskakujące - jak choćby "Instrukcja wyszkolenia kierowców wozów silnikowych" wydanych w Palestynie w 1943 - przedruk staraniem komisji Wyszkoleniowo-Wydawniczej Dowódtwa Armii Polskiej na Wschodzie (z instrukcji uczyli się żołnierze-kierowcy armii wyprowadzanej przez generała Andersa z ZSRR przez Iran na Zachód). Czy choćby kalendarzyk kieszonkowy polski wydany w Iranie właśnie.
Wystawa czynna jest do czerwca codziennie oprócz poniedziałków w godz. 9.30 -17
Zesłania w liczbach:
* 1768 - w tym roku na Syberię trafili pierwsi zesłańcy;
* 10 tys. - tylu Polaków zostało zesłanych po powstaniu kościuszkowskim;
* 40 tys. - tylu po powstaniu styczniowym;
* 1866 - w tym roku polscy zesłańcy próbowali wzniecić bunt (tzw. powsstanie zabajkalskie), ale został krwawo stłumiony;
* 75 tys. - tylu zesłańców polskich żyło za Uralem w 1914 roku (duża ich liczba trafiła tam po rewolucji 1905 roku);
* 800 tys. osób - tyle osób narodowości polskiej zostało poza granicami Rosji, a później Związku Radzieckiego po traktacie ryskim, kończącym wojnę polsko-bolszewicką;
* noc z 9-10 lutego 1940 - I deportacja (według różnych szacunków wywieziono ok. 140-250 tys. osób);
* noc z 12 na 13 kwietnia 1940 - II deportacja (ok. 80 tys. osób);
* noc z 28 na 29 czerwca 1940 roku - III deportacja (ok. 75 tys. osób);
* w dniach 22 maja - 22 czerwca 1941 roku - IV deportacja (wywieziono około 44 tys. osób);
* 1944-46 - kolejna deportacja - wywieziono około 45 tys. obywateli polskich (po ujawnieniu się AK żołnierze zmuszani byli do wstąpienia do armii Berlinga, tych co nie chcieli - aresztowano, jak również tych idących na pomoc powstańcom warszawskim; wywożono ich do najcięższych łagrów; deportacje objęły Wileńszczyznę, Nowogródczyznę, Polesie, Wołyń, Lubelszczyznę);
* 390 tys. - tylu cywilów miała w sierpniu 1941 roku objąć tzw. amnestia dla deportowanych Polaków; mogli zgłaszać się do armii generała Andersa; ostatecznie Andersowi udało się ewakuować Iranu 115 tys. osób;
* 1956-59 - w tych latach, po tzw. drugiej repatriacji, wróciło do Polski około 22 tys. osób.
W Muzeum Wojska (ul. Kilińskiego 7) oglądać można wystawę, która jak w pigułce próbuje opowiedzieć o jednym z największych dramatów XX wieku, rozpisanych na tysiące losów - deportacjach Polaków na Wschód. Zadanie ryzykowne, sala maleńka, temat powtarzany po wielekroć. A jednak się udało - ekspozycja zorganizowana w rocznicę pierwszej deportacji - "Sybiracy - Zesłańcy - Deportowani", w sposób prosty, nienachalny, przy minimum środków i na ile to możliwe potrafi w jedno skompensować historię polskich deportacji. Nie tylko tych z lat 40. XX w., ale też tych dużo wcześniejszych - z czasów choćby powstania kościuszkowskiego (bo wtedy zaczęły się pierwsze zsyłki), czy kolejnych zrywów: listopadowego i styczniowego.
Zobacz jak będzie wyglądało Muzeum Pamięci Sybiru! Wizualizacje
Muzealnicy korzystają ze zbiorów Ośrodka Karta w Warszawie, plansz przygotowanych przez Instytut Pamięci Narodowej w Rzeszowie, filmu dokumentalnego, ale też mają własne pomysły. I tak malutką salę sprytnie podzielono na pół. Po wejściu, w pierwszej części, jesteśmy w spokojnym Białymstoku lat 30.-tych. Na mostku nad Białą stoi para spokojnie patrząca w obiektyw: on w garniturze, ona w zwiewnej sukience i delikatnych bucikach, zapinanych na pasek. Gdzieś dalej pod drzewem pozuje cała rodzina. Przy Myszce Miki, gdzieś na festynie chyba - dwaj zadowoleni chłopcy. Wszystkie postaci naturalnej wielkości, wycięci z archiwalnych zdjęć. W tle widać wieżę bramy Pałacu Branickich, hotel Ritz. Nikt się nie spodziewa, że już niedługo spokój pryśnie jak bańka mydlana, rodziny zostaną rozłączone, i zacznie się dramat wojny. Zmianę nastroju zwiedzającym sugeruje tylko szmer opowieści płynącej z drugiej części sali. Ktoś opowiada o tym, jak widział krążące wokół lepianek zgłodniałe wilki; jak na wiosnę tylko jagody w lesie ratowały im życie; jak przy wywózce żołnierze krzyczeli, że jadą tam na Wschód 25 lat, a ich domy zostaną sprzedane.
W drugiej części sali, wystarczy zajrzeć za przepierzenie, by sielankowy obraz Białegostoku zamienił się w wielką fotografię biegnących gdzieś w bezkres torów. Na ścianach - rozpisane przykładowe historie, często bardzo dramatyczne, sybirackich rodzin: Gielarków, Ciebierów, Czarkowskich, Pelców, Golemów. Obok - krótkie notki o Sybirakach, którzy trafili na Wschód, i sto, i 50 lat przed nimi. Co ciekawe, wielu pozostawiło po sobie na tych terenach wyraźny ślad. Słynny przyrodnik i zoolog - Benedykt Dybowski, który zesłanie wykorzystał też na prowadzenie wielu badań nad florą i fauną na Syberii, zyskał też tam autorytet jako lekarz. Miejscowe plemiona pokochały go gorąco i nazwały "dobrym białym bogiem na Kamczatce". Etnograf i pisarz Wacław Sieroszewski prowadził badania nad ludami Jakucji, a razem z Bronisławem Piłsudskim, też zesłańcem, bratem marszałka - badał kulturę Ajnów na Sachalinie. Geolog Aleksander Czekanowski prowadził badania paleontologiczne i geologiczne na tak wysokim poziomie, że paradoksalnie, po jakimś czasie otrzymał nawet - od przedstawicieli kraju, który skazał go na zesłanie - medal Rosyjskiego Towarzystwa Geologicznego.
Plotą się na wystawie najróżniejsze dramatyczne, ale i barwne losy polskich zesłańców z ostatnich ponad 200 lat. Co ważne, ekspozycja za pomocą plansz, mapek, rysunków opowiada o nich w sposób prosty i ciekawy. I bez akademickiej rozwlekłości przystępnie wyjaśnia choćby kwestie kolejnych deportacji, tzw. "amnestii" (dzięki której zesłani Polacy mogli przez jakiś czas napływać z całej Rosji do armii Andersa, potem została im już armia Berlinga), czy repatriacji.
W dwóch gablotkach wystawiono sybirackie pamiątki. Barwnie malowany kubek i miskę zrobił Wiktor Trzeciak, żołnierz Armii Krajowej zesłany do Republiki Komi. Pokryta inicjałami i nazwiskami mała lniana poduszeczka należała kiedyś do Marii Rogowskiej. Poduszeczka przetrwała, Maria zmarła na zesłaniu w Norylsku w 1952 roku. Są też: tabliczka z numerem obozowym, nóż własnej roboty, pierścionek i lusterko wykonane przez Czesława Wasilewskiego w 1953 roku w jednym z łagrów w Workucie. Są też rozmaite druki i publikacje, niektóre zupełnie zaskakujące - jak choćby "Instrukcja wyszkolenia kierowców wozów silnikowych" wydanych w Palestynie w 1943 - przedruk staraniem komisji Wyszkoleniowo-Wydawniczej Dowódtwa Armii Polskiej na Wschodzie (z instrukcji uczyli się żołnierze-kierowcy armii wyprowadzanej przez generała Andersa z ZSRR przez Iran na Zachód). Czy choćby kalendarzyk kieszonkowy polski wydany w Iranie właśnie.
Wystawa czynna jest do czerwca codziennie oprócz poniedziałków w godz. 9.30 -17
Zesłania w liczbach:
* 1768 - w tym roku na Syberię trafili pierwsi zesłańcy;
* 10 tys. - tylu Polaków zostało zesłanych po powstaniu kościuszkowskim;
* 40 tys. - tylu po powstaniu styczniowym;
* 1866 - w tym roku polscy zesłańcy próbowali wzniecić bunt (tzw. powsstanie zabajkalskie), ale został krwawo stłumiony;
* 75 tys. - tylu zesłańców polskich żyło za Uralem w 1914 roku (duża ich liczba trafiła tam po rewolucji 1905 roku);
* 800 tys. osób - tyle osób narodowości polskiej zostało poza granicami Rosji, a później Związku Radzieckiego po traktacie ryskim, kończącym wojnę polsko-bolszewicką;
* noc z 9-10 lutego 1940 - I deportacja (według różnych szacunków wywieziono ok. 140-250 tys. osób);
* noc z 12 na 13 kwietnia 1940 - II deportacja (ok. 80 tys. osób);
* noc z 28 na 29 czerwca 1940 roku - III deportacja (ok. 75 tys. osób);
* w dniach 22 maja - 22 czerwca 1941 roku - IV deportacja (wywieziono około 44 tys. osób);
* 1944-46 - kolejna deportacja - wywieziono około 45 tys. obywateli polskich (po ujawnieniu się AK żołnierze zmuszani byli do wstąpienia do armii Berlinga, tych co nie chcieli - aresztowano, jak również tych idących na pomoc powstańcom warszawskim; wywożono ich do najcięższych łagrów; deportacje objęły Wileńszczyznę, Nowogródczyznę, Polesie, Wołyń, Lubelszczyznę);
* 390 tys. - tylu cywilów miała w sierpniu 1941 roku objąć tzw. amnestia dla deportowanych Polaków; mogli zgłaszać się do armii generała Andersa; ostatecznie Andersowi udało się ewakuować Iranu 115 tys. osób;
* 1956-59 - w tych latach, po tzw. drugiej repatriacji, wróciło do Polski około 22 tys. osób.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy






więcej zdjęć