Wędrująca "Kompozycja" - ślimak, ucho ormowca...
23.02.2012
, aktualizacja: 22.02.2012 20:35
W 2007 roku pojawiła się na środku ruchliwego placu Niepodległości. I - niestety - od razu zginęła w chaosie tej przestrzeni. Teraz ma szansę znaleźć bardziej godne miejsce. Mowa o "Kompozycji". Zabawnej rzeźbie Albina Sokołowskiego.
ZOBACZ TAKŻE
- Bogowie wrócili do ogrodów Branickich (08-06-11, 20:15)
- Święci Piotr i Paweł wrócili na swoje miejsce (31-12-10, 10:41)
- Dżiga Wiertow wrócił do rodzinnego miasta. Rzeźba ozdabia centrum (23-12-10, 09:52)
- Ogród rzeźb w Muzeum Alfonsa Karnego (12-08-10, 19:14)
- Białystok. Maska trafiła na ulicę Suraską (19-07-10, 21:12)
"Kompozycja" przez kilka lat leżała w kącie rezydencji Branickich - po tym jak została zdemontowana z placu przed Teatrem Dramatycznym. Właśnie tam, w 1973 r., umieścił ją Albin Sokołowski. Jego praca nie znalazła jednak uznania w momencie, kiedy zapadła decyzja o przebudowie terenu przed teatrem. Została zdemontowana w 2002 r. Już na placu Niepodległości "Kompozycję" odnowił Radosław Dudenko. W rozmowie z "Gazetą" wyjaśniał, cóż kierowało Sokołowskim przy tworzeniu tej kompozycji przestrzennej.
- Na krzywej życia nowy wir życia. Tak trzeba odczytywać intencje twórcy - mówił wówczas Dudenko.
Przed dekadą mieszkańcy odczytywali ją zgoła inaczej. Twórcy białostockiego szlaku architektury PRL-owskiej piszą o niej: "obwarzanek", "rogalik", "oko", "pierścień", "kółko", "ślimak", "nieskończoność", "pełnia", a nawet "ucho ormowca" - to zaledwie kilka z nazw, jakimi określają bądź określali białostoczanie tę niezwykłą rzeźbę.
Dziś okazuje się, że plac Niepodległości nie musi być miejscem docelowym rzeźby. Właśnie ma zacząć się przebudowa alei Piłsudskiego. Arteria będzie prostowana - w tym celu wyburzona zostanie pierwsza z kamienic stojąca przy Dąbrowskiego. Jest to więc okazja, aby znaleźć w końcu "Kompozycji" Sokołowskiego godne miejsce.
- Rzeźba wprawdzie nie będzie kolidować z naszą inwestycją. Jednak jeśli pojawi się postulat jej przeniesienia w mniej ruchliwe miejsce, to technicznie nie ma z tym problemów - zapewnia Janusz Ostrowski, szef Zarządu Dróg i Inwestycji Miejskich.
A jedna propozycja już jest - to któryś z nowych placyków przy Lipowej.
Piotr Firsowicz, szef miejskich urbanistów, przyznaje, że przenosiny "Kompozycji" dobrze by jej zrobiły. Czy na Lipową? Np. na zbudowany już tu placyk między Częstochowską a Nowym Światem?
- To jest materiał do zastanowienia się. Będziemy rozmawiać na ten temat w naszym departamencie - mówi "Gazecie". Dodaje, że to kwestia "pochodzenia" wokół rzeźby, wokół lokalizacji na Lipowej, ewentualnie wizualizacji.
Pozytywnie do pomysłu przenosin już dziś odnosi się Katarzyna Niziołek, jedna z autorek wspomnianego szlaku białostockiej architektury PRL.
- Wydaje się, że środek ruchliwego skrzyżowania nie jest wymarzonym miejscem dla sztuki publicznej. Są oczywiście wyjątki. Słynna palma na rondzie de Gaulle'a w Warszawie projektu Joanny Rajkowskiej z takiego właśnie usytuowania czerpie swoją żywotną siłę, siłę oddziaływania na przechodniów i przejezdnych, zdolność ich "zaczepiania". "Kompozycja" Albina Sokołowskiego jest jednak zupełnie innym dziełem, abstrakcyjnym, mniej przystępnym, bardziej kontemplacyjnym. Jednocześnie jest to obiekt, który na stałe wpisał się w krajobraz Białegostoku - pomimo że zmieniał lokalizacje - zżył się z miastem, a miasto z nim. Ma nawet swoje alternatywne nazwy, takie jak "ślimak" albo historyczne już "ucho ormowca". Abstrahując od walorów artystycznych, sądzę, że "Kompozycja" ma potencjał skupiania wokół siebie życia społecznego - zamienienia jakiegoś pustego placyku, przez który szybko przebiegamy, w miejsce, w którym zechcemy się zatrzymać, usiąść na pobliskiej ławeczce. Dlatego, moim zdaniem, warto przenieść rzeźbę w inne, nie tylko bardziej godne czy centralne, ale też po prostu bardziej dostępne miejsce - komentuje Katarzyna Niziołek.
"Kompozycja" Sokołowskiego jest jedną z wielu kompozycji przestrzennych, jakie pojawiły się w Białymstoku na początku lat 70. Charakterystycznymi realizacjami są również "Ptaki" przy rozgałęzieniu dróg na Warszawę i Ełk, herby ustawione przy Kawaleryjskiej oraz przy cmentarzu w Dojlidach oraz "Koła" przy Zwycięstwa. Z tego samego okresu pochodzą sgraffitowe i mozaikowe dekoracje na fasadach kamienic przy Rynku Kościuszki, ulicy Sienkiewicza i alei Piłsudskiego. Te ostatnie - po wielomiesięcznej batalii "Gazety" - zostały uznane w październiku 2008 r. za zabytki.
- Na krzywej życia nowy wir życia. Tak trzeba odczytywać intencje twórcy - mówił wówczas Dudenko.
Przed dekadą mieszkańcy odczytywali ją zgoła inaczej. Twórcy białostockiego szlaku architektury PRL-owskiej piszą o niej: "obwarzanek", "rogalik", "oko", "pierścień", "kółko", "ślimak", "nieskończoność", "pełnia", a nawet "ucho ormowca" - to zaledwie kilka z nazw, jakimi określają bądź określali białostoczanie tę niezwykłą rzeźbę.
Dziś okazuje się, że plac Niepodległości nie musi być miejscem docelowym rzeźby. Właśnie ma zacząć się przebudowa alei Piłsudskiego. Arteria będzie prostowana - w tym celu wyburzona zostanie pierwsza z kamienic stojąca przy Dąbrowskiego. Jest to więc okazja, aby znaleźć w końcu "Kompozycji" Sokołowskiego godne miejsce.
- Rzeźba wprawdzie nie będzie kolidować z naszą inwestycją. Jednak jeśli pojawi się postulat jej przeniesienia w mniej ruchliwe miejsce, to technicznie nie ma z tym problemów - zapewnia Janusz Ostrowski, szef Zarządu Dróg i Inwestycji Miejskich.
A jedna propozycja już jest - to któryś z nowych placyków przy Lipowej.
Piotr Firsowicz, szef miejskich urbanistów, przyznaje, że przenosiny "Kompozycji" dobrze by jej zrobiły. Czy na Lipową? Np. na zbudowany już tu placyk między Częstochowską a Nowym Światem?
- To jest materiał do zastanowienia się. Będziemy rozmawiać na ten temat w naszym departamencie - mówi "Gazecie". Dodaje, że to kwestia "pochodzenia" wokół rzeźby, wokół lokalizacji na Lipowej, ewentualnie wizualizacji.
Pozytywnie do pomysłu przenosin już dziś odnosi się Katarzyna Niziołek, jedna z autorek wspomnianego szlaku białostockiej architektury PRL.
- Wydaje się, że środek ruchliwego skrzyżowania nie jest wymarzonym miejscem dla sztuki publicznej. Są oczywiście wyjątki. Słynna palma na rondzie de Gaulle'a w Warszawie projektu Joanny Rajkowskiej z takiego właśnie usytuowania czerpie swoją żywotną siłę, siłę oddziaływania na przechodniów i przejezdnych, zdolność ich "zaczepiania". "Kompozycja" Albina Sokołowskiego jest jednak zupełnie innym dziełem, abstrakcyjnym, mniej przystępnym, bardziej kontemplacyjnym. Jednocześnie jest to obiekt, który na stałe wpisał się w krajobraz Białegostoku - pomimo że zmieniał lokalizacje - zżył się z miastem, a miasto z nim. Ma nawet swoje alternatywne nazwy, takie jak "ślimak" albo historyczne już "ucho ormowca". Abstrahując od walorów artystycznych, sądzę, że "Kompozycja" ma potencjał skupiania wokół siebie życia społecznego - zamienienia jakiegoś pustego placyku, przez który szybko przebiegamy, w miejsce, w którym zechcemy się zatrzymać, usiąść na pobliskiej ławeczce. Dlatego, moim zdaniem, warto przenieść rzeźbę w inne, nie tylko bardziej godne czy centralne, ale też po prostu bardziej dostępne miejsce - komentuje Katarzyna Niziołek.
"Kompozycja" Sokołowskiego jest jedną z wielu kompozycji przestrzennych, jakie pojawiły się w Białymstoku na początku lat 70. Charakterystycznymi realizacjami są również "Ptaki" przy rozgałęzieniu dróg na Warszawę i Ełk, herby ustawione przy Kawaleryjskiej oraz przy cmentarzu w Dojlidach oraz "Koła" przy Zwycięstwa. Z tego samego okresu pochodzą sgraffitowe i mozaikowe dekoracje na fasadach kamienic przy Rynku Kościuszki, ulicy Sienkiewicza i alei Piłsudskiego. Te ostatnie - po wielomiesięcznej batalii "Gazety" - zostały uznane w październiku 2008 r. za zabytki.
Co sądzisz o pomyśle, by "Kompozycję" przestawić na ulicę Lipową? Weź udział w dyskusji
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy




więcej zdjęć