Ks. Andrzej Dębski, rzecznik prasowy Białostockiej Kurii Metropolitalnej: - Sprawa jest delikatna, wymaga jeszcze zbadania. Ksiądz biskup powołał specjalną komisję, która przesłuchuje świadków. Przede wszystkim księdza, który zauważył to zjawisko. Na przełomie stycznia i lutego upadł mu komunikant. Hostię umieszczono w naczyniu, po kilku dniach woda zabarwiła się na czerwono. Gdy wyparowała, okazało się, że rozpuszczona hostia zostawiła ślad, wyglądający jak skrzep. Dwie niezależne ekspertyzy medyczne stwierdziły, że jest to fragment ludzkiego mięśnia sercowego albo coś, co bardzo je przypomina.
Dr Maciej Krzywosz z katedry zjawisk mirakularnych na Uniwersytecie w Białymstoku: - To dość dziwne i niespotykane w Polsce, gdzie dominuje raczej kult maryjny, a więc i tzw. mariofanie. Natomiast cuda związane z eucharystią są niezmiernie rzadkie w naszym kręgu kulturowym. One pojawiają się we Włoszech czy w krajach latynoskich, gdzie silniejszy jest kult Chrystusa, a hostia jest przecież związana z Najświętszym Sakramentem, z ciałem i krwią Chrystusa. Chociaż pamiętam, że ten aspekt mirakularny zdarzył się też i w Polsce, przy okazji objawień oławskich. Jednym z cudów w Oławie była hostia w tabernakulum, zabarwiona na czerwono, czyli zakrwawiona. Potem pojawiły się oskarżenia o fałszerstwo. Dodatkowo zaskoczyło mnie, że domniemany cud sokólski wydarzył się w kościele, a nie np. w szczerym polu, jak ma to częściej miejsce. Sądzę, że zajmiemy się tym zjawiskiem, ale poczekamy, bo na razie Kościół podejmuje działania.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok