Szpitale: Za nadwykonania pójdziemy do sądu
2010-01-04
, aktualizacja: 04.01.2010 18:54
Nadlimity to zmora finansowa wszystkich szpitali w województwie podlaskim. W poprzednich latach istniała szansa na szybkie odzyskanie pieniędzy, w tym roku dyrektorzy szpitali mają dwa wyjścia: zadłużyć i tak już zadłużone lecznice, albo wstąpić na drogę sądową.
ZOBACZ TAKŻE
- Szpital kontra fundusz. Starcie pierwsze (27-04-10, 19:37)
- NFZ do sądu. Pierwszy pozew za nadwykonania (18-03-10, 19:39)
- Szpitale pozywają NFZ za nadwykonania (15-03-10, 21:00)
- Dyrektor szpitala grozi sądem Narodowemu Funduszowi Zdrowia (24-02-10, 14:15)
- Potrzeba 85 milionów za zabiegi z 2009 roku (03-02-10, 19:54)
Nadlimity - inaczej nadwykonania - to świadczenia wykonane przez szpital przekraczające limit określony w kontrakcie zawartym z Narodowym Funduszem Zdrowia. Zgodnie z prawem fundusz może odmówić zapłaty za te usługi.
- Nadwykonania - tak, ale wyłącznie w świadczeniach ratujących życie. W innych przypadkach potrzeby muszą być dobrze zidentyfikowane i ujęte w kontrakcie - przekonywała w październiku minister Ewa Kopacz. - Inaczej nadlimity rozjadą nam system. Nie ma na nie mojego przyzwolenia. Nie ma zgody na zakładanie, że kontrakt jest fikcją. Wojewódzki szpital w Białymstoku wypracował w ubiegłym roku nadwykonania na kwotę 9 mln zł.
- Z tego 3 mln pochłonęły świadczenia ratujące życie. Oczekuję, że ta kwota zostanie nam zwrócona w stu procentach. Jeżeli nie, na pewno sprawa trafi na wokandę. Co do reszty zaległych pieniędzy, czekam na negocjacje z funduszem - powiedział Sławomir Kosidło, dyrektor szpitala wojewódzkiego w Białymstoku.
85 mln zł - to kwota za 11 miesięcy nadwykonań w województwie podlaskim. NFZ chce wypłacić szpitalom pięć razy mniej. Do podziału jest tylko 18 mln, na dodatek tylko za procedury ratujące życie. Wszystko wskazuje na to, że pieniędzy zabraknie nawet na to. W szpitalu uniwersyteckim z tego tytułu brakuje 10 mln zł.
- Jak nie będzie wyjścia, pójdę do sądu - zapowiada Bogusław Poniatowski, szef szpitala.
Adam Dębski, rzecznik prasowy podlaskiego funduszu mówi, że jeszcze nic nie jest przesądzone: - Najpierw muszą do nas spłynąć raporty za grudzień, tak, aby zamknąć cały rok. Później będziemy liczyć, komu i ile wypłacić. Po 10 stycznia zaczniemy rozmowy z poszczególnymi szpitalami. To prawda, że nie będziemy dysponować takimi pieniędzmi, aby pokryć wszystkie nadwykonania.
- Nadwykonania - tak, ale wyłącznie w świadczeniach ratujących życie. W innych przypadkach potrzeby muszą być dobrze zidentyfikowane i ujęte w kontrakcie - przekonywała w październiku minister Ewa Kopacz. - Inaczej nadlimity rozjadą nam system. Nie ma na nie mojego przyzwolenia. Nie ma zgody na zakładanie, że kontrakt jest fikcją. Wojewódzki szpital w Białymstoku wypracował w ubiegłym roku nadwykonania na kwotę 9 mln zł.
- Z tego 3 mln pochłonęły świadczenia ratujące życie. Oczekuję, że ta kwota zostanie nam zwrócona w stu procentach. Jeżeli nie, na pewno sprawa trafi na wokandę. Co do reszty zaległych pieniędzy, czekam na negocjacje z funduszem - powiedział Sławomir Kosidło, dyrektor szpitala wojewódzkiego w Białymstoku.
85 mln zł - to kwota za 11 miesięcy nadwykonań w województwie podlaskim. NFZ chce wypłacić szpitalom pięć razy mniej. Do podziału jest tylko 18 mln, na dodatek tylko za procedury ratujące życie. Wszystko wskazuje na to, że pieniędzy zabraknie nawet na to. W szpitalu uniwersyteckim z tego tytułu brakuje 10 mln zł.
- Jak nie będzie wyjścia, pójdę do sądu - zapowiada Bogusław Poniatowski, szef szpitala.
Adam Dębski, rzecznik prasowy podlaskiego funduszu mówi, że jeszcze nic nie jest przesądzone: - Najpierw muszą do nas spłynąć raporty za grudzień, tak, aby zamknąć cały rok. Później będziemy liczyć, komu i ile wypłacić. Po 10 stycznia zaczniemy rozmowy z poszczególnymi szpitalami. To prawda, że nie będziemy dysponować takimi pieniędzmi, aby pokryć wszystkie nadwykonania.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów




