Jak rowerzyści wiosnę witali. Relacja z rajdu

Jerzy Tokajuk, eskapada@tlen.pl
17.04.2011 , aktualizacja: 17.04.2011 14:26
A A A Drukuj
Są rowerzyści, którzy jazdy na rowerze nie odpuszczą nawet w największe mrozy i zamiecie, większość jednak odstawia swoje bicykle na zimę. Na wiosnę, kiedy zaczyna nas już kusić chęć przejażdżki, nie za bardzo chcemy wyruszyć rowerem w pojedynkę. Szukamy wtedy jakiejś bratniej duszy, a że nie łatwo ją wtedy znaleźć chętnie korzystamy z form organizowanych.
Rozpoczęcie sezonu rowerowego
Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Gazeta
Rozpoczęcie sezonu rowerowego
ZOBACZ TAKŻE
W sobotę (2 kwietnia) cykliści z Klubu Rowerowego ESKAPADA zaprosili na pierwszą po zimie zbiorową przejażdżkę poza miasto. Postanowili wypędzić z siebie lenia, dotlenić płuca i rozruszać mięśnie i stawy. Skrzyknęli się więc razem i około godziny jedenastej zaczęli pojawiać się na placu przed białostockim ratuszem bo tam ustalono miejsce zbiórki. Rozespane i rozleniwione towarzystwo miało problem z dotarciem na czas. Organizatorzy zaczekali na spóźnialskich i oficjalnie rozpoczęli imprezę kwadrans po dwunastej. W miejscu startu stawił się na swoim świeżo-kupionym Giancie zastępca prezydenta Białegostoku Aleksander Sosna. Przybyli również: zastępca komendanta Straży Miejskiej w Białymstoku - Jarosław Lewocki oraz rzecznik Straży Miejskiej Jacek Pietraszewski (obaj na rowerach). Imprezę nazwano "Wiosenna rowerowa przejażdżka po Puszczy Knyszyńskiej".

- Witamy gorąco wszystkich miłośników rowerów na pierwszym w tym roku gromadnym wyjeździe poza Białystok. Nie ważne czy jedziesz dziś na wypasionym sprzęcie, czy tylko na zwykłym pożyczonym składaku, nie istotne czy "wylaszczyłeś się" w drogie kolarskie stroje, czy też jesteś dziś na zupełnym luzie. Ważne, że jedziesz na rowerze. W przeciwieństwie do posiadaczy samochodów my nie szpanujemy bo dla nas rower to codzienność. Rower to styl naszego życia!- przywitała wszystkich Barbara Szul-Homa z Eskapady. Przekonywała też przypadkowych przychodniów przyglądających się zajściu, że jazda na rowerze to prawdziwa rozkosz i zupełnie inne życie.

Potem głos na krótko zabrał Aleksander Sosna, wiceprezydent Białegostoku, który również zachęcał białostoczan aby przesiedli się na rowery. Podkreślał, że sam jest zapalonym rowerzystą a rowerem jeździ niemal codziennie.

Zaraz potem wszyscy zebrani wdziali na siebie żółte kamizelki ochronne ufundowane przez Straż Miejską i w asyście policji całą zgrają ruszyli w trasę.

Przejazd przez miasto przebiegł w miarę sprawnie i peleton rozciągnął się dopiero, kiedy wjechał na ścieżkę rowerową prowadzącą do Supraśla. Uzgodniono, że pierwszy postój będzie na parkingu "na Stoku". Odpoczęliśmy tam trochę, zaczekaliśmy na resztę i wyruszyliśmy dalej. Drugi przystanek zaplanowaliśmy tuż przed Supraślem, kiedy zatrzymaliśmy się aby nieco odsapnąć, z lasu wyłoniła się i podeszła do nas piękna Pani Wiosna i z uśmiechem zaczęła wszystkich częstować cukierkami. W tajemniczej postaci rozpoznaliśmy Dianę, z naszego klubu rowerowego. Z Panią Wiosną sfotografował się wtedy chyba każdy! I to nie tylko dlatego że była zadziwiająco piękna i czarująca ale również aby sprawdzić czy to przypadkiem nie sen bo ta zaraz potem znikła - niczym mgła rozpłynęła się w otchłani lasu.

Po tych romantycznych przeżyciach ruszyliśmy dalej. Organizatorzy na starcie ostrzegali aby w czasie jazdy nie szarżować bo na zeszłorocznych liściach i innych pozostałościach po zimie o poślizg nie trudno. I tu spotkała nas bardzo miła niespodzianka: na ścieżce było czyściutko! Podziękowania należą się więc władzom Supraśla, które o ścieżkę zadbały i odpowiednie służby zrobiły na niej porządki. Od razu powstał pomysł aby posprzątać jeszcze śmieci w otoczeniu "naszej" ścieżki rowerowej. Chociaż głównymi sprawcami zanieczyszczeń są kierowcy samochodów bo ścieżka biegnie wzdłuż jezdni ale rowerzyście też nie są bez grzechu. Skrzykniemy się więc któregoś dnia i na kilka godzin wyskoczymy aby porobić tutaj porządki.

Po godzinie "z hakiem" dotarliśmy do Supraśla i przez władze miasta wszyscy zostaliśmy zaproszeni do ratusza na kawę. Powitali nas osobiście: Burmistrz Supraśla Radosław Dobrowolski i jego zastępca Maciej Czarkowski. Przyjęliśmy ich jednogłośnie do naszej Eskapady a wiceprezydent Sosna wręczył odblaskowe kamizelki.

Wprawdzie tym razem nie udało się jeszcze panów burmistrzów porwać ze sobą na przejażdżkę bo nie pozwalały im na to obowiązki, to jednak obiecali, że dołączą do nas w przyszłości bo podobno na rowerach jeżdżą. Pożegnaliśmy gościnny Supraśl i zanurzyliśmy się w puszczę. Gdzieniegdzie leżał jeszcze śnieg, ale w osłonecznionych miejscach rozkwitły już piękne niebiesko-fioletowe przylaszczki. Co chwila schodził ktoś z roweru aby przyjrzeć się tym urokliwym zwiastunom wiosny i utrwalić je swoim aparatem fotograficznym. Każdy jechał własnym tempem aby na swój sposób rozkoszować się pięknem. Grupa rozciągnęła się po całej długości trasy i podczas gdy jedni dotarli już do Rumcajsa - baru przy trasie Bobrowniki - Białystok, inni byli jeszcze koło Supraśla. Potem do wspomnianego baru dotarli wszyscy pozostali a właściciel, przypominający trochę tego Rumcajsa z czeskiej kreskówki przez cały czas jak w ukropie uwijał się aby nakarmić wygłodniałą gawiedź.

W związku z tym, że słynny Trakt Napoleoński nie nadawał się jeszcze do jazdy rowerem, do Białegostoku wracaliśmy bardzo niebezpieczną, ruchliwą i pełną TIR-ów trasą z Bobrownik. Tutaj bardzo pomocna okazała się policja, która zabezpieczając trasę przejazdu zapewniła nam bezpieczny powrót do domu.

Przejechaliśmy 42km. Pełni entuzjazmu rozpoczęliśmy nowy rowerowy sezon turystyczny.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos