Tomasz Kupisz: - Chcę strzelać więcej

Rozmawiał Paweł Orpik
23.08.2011 , aktualizacja: 23.08.2011 11:07
A A A Drukuj
Nie ma co popadać w huraoptymizm. Zagraliśmy dopiero cztery mecze z przeciwnikami, których trudno uznać za potentatów, walczących w ekstraklasie o podium. Zobaczymy co przyniosą kolejne spotkania

Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Gazeta
Paweł Orpik: Zadrżało ci serce po tym strzale na 1:0, po którym piłka między nogami bramkarza Cracovii wpadła do bramki?

Tomasz Kupisz*: - Zadrżało, aż przystanąłem na chwilę i zaczekałem, czy piłka przekroczy linię bramkową. Nie do końca czysto trafiłem w piłkę, ale miałem trochę szczęścia i wpadło, z czego bardzo się cieszę.

Jest z czego, bo tych goli strzelasz niewiele, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że drugi sezon jesteś wyróżniającą się postacią w białostockim zespole.

- Na pewno chciałbym mieć więcej tych goli na koncie. Mam nadzieję, że po bramce z niedzieli się przełamię i teraz będzie ich więcej. Jak patrzę wstecz, to miałem sytuacje, może nie zawsze stuprocentowe, ale do jakichś pozycji strzeleckich dochodzę. W niektórych na pewno powinienem się lepiej zachować. Z każdym meczem nabieram doświadczenia i zacznę je w końcu wykorzystywać. Chciałbym w sezonie strzelać po dziesięć bramek. W poprzednim udało się pięć, zobaczymy, czy teraz się uda.

Nie obrażasz się, że nawet po twoim trafieniu wszyscy zachwycają się asystą Tomka Frankowskiego?

- Oczywiście, że nie, bo Tomek wykonał świetną robotę. Mi wypadało tylko skierować piłkę do siatki, dołożyć nogę.

Frankowskiemu, póki co, najlepiej posłużyła zmiana na stanowisku trenera Jagiellonii.

- Między nim a trenerem Czesławem Michniewiczem są dobre, zdrowe relacje, co procentuje dla całego zespołu. Widać efekty tej współpracy i to, że Franek bardzo dobrze się rozumie z tym szkoleniowcem.

Myślicie już o tym, jak Frankowskiego namówić do gry dłużej, niż tylko do końca tego sezonu?

- Jak będzie grać tak, jak teraz do końca sezonu, to wcale nie zakończy kariery. To co robi teraz, jest dobre dla nas, a powinno być także dla reprezentacji. Sprawa jego gry tam jest chyba zamknięta, ale wydaje mi się, że wciąż jest na tyle wyróżniającym się polskim zawodnikiem, że nic nie powinno stać na przeszkodzie, by Tomek grał w reprezentacji. Opuścił go już wielki turniej w Niemczech. Miałby nagrodę, na którą zasłużył, gdyby mógł zagrać na Euro w Polsce.

Kiedy zmiana trenera wpłynie na poprawę gry całej drużyny?

- Minęły raptem cztery tygodnie naszej pracy z trenerem Michniewiczem. Chyba jest za wcześnie, by wyciągać wnioski. Treningi wyglądają teraz inaczej. Weźmy choćby poprzedni tydzień, kiedy przed meczem z Cracovią dostaliśmy dzień wolnego od treningu. Do końca rundy jest daleko i nie ma co popadać w huraoptymizm. Zagraliśmy cztery mecze z przeciwnikami, których trudno uznać za potentatów walczących w ekstraklasie o podium. Zdobyliśmy osiem punktów, a powinniśmy o dwa więcej, bo na Podbeskidziu tyle nam uciekło. Zobaczymy, co przyniosą kolejne mecze. A praca z trenerem Michniewiczem piłkarzom na razie układa się dobrze. Jest fajna atmosfera w zespole, ale dopiero zobaczymy, co z tego wyniknie.

Wasz obecny dorobek jest tylko o dwa punkty gorszy niż przed rokiem, kiedy wszyscy was chwalili.

- Właśnie trener zwracał na to uwagę przed meczem z Cracovią, że wszyscy wokół nas teraz krytykują, a chwalą rywala. Cały czas będzie ciągnęło się za nami to, że odpadliśmy w pierwszej rundzie kwalifikacji do Ligi Europejskiej z przeciwnikiem z Kazachstanu. Mamy tylko dwa punkty mniej, ale nie ma takiego huraoptymizmu jak przed rokiem. Teraz mamy wiele do udowodnienia i postaramy się wygrywać w następnych meczach.

Oglądałeś już mecz z Cracovią?

- Nie, bo w poniedziałek dostaliśmy wolne od zajęć, więc staram się pozałatwiać sprawy, na które nie ma czasu przy codziennej pracy. We wtorek na pewno podsumujemy spotkanie.

W niedzielę narzekałeś na postawę swoją i zespołu.

- Chodziło mi o to, że mimo prowadzenia 2:0 zwycięstwo wciąż nie było przesądzone. Brakowało spokoju w grze, nie potrafiliśmy przetrzymać piłki, by Cracovia poganiała za nami po boisku. Czuję, że okres przygotowawczy do rozgrywek ligowych był za krótki. Dlatego na boisku musiałem dać z siebie w niedzielę więcej niż sto procent i schodziłem z boiska zmordowany. Zobaczymy co będzie dalej, ale tak teraz sobie myślę, że mogłem przesadzić z treningami w poprzednim tygodniu. Chyba trochę za długo zostawałem na boisku po zajęciach z zespołem.

Czyli to, że Michniewicz (inaczej niż Michał Probierz) pozwala wam ćwiczyć po jego zajęciach, nie musi wcale wyjść na dobre?

- Starałem się wykorzystać jak najlepiej ten czas po zajęciach, ale chyba przeholowałem.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy