Nastawienie jest bojowe, musimy wygrać z Jagiellonią

Rozmawiał Paweł Orpik
25.08.2011 , aktualizacja: 25.08.2011 18:26
A A A Drukuj
Ze Śląskiem (0:1) porażka była nieszczęśliwa, zagraliśmy w sumie nieźle. Z Lechem (0:3) dostaliśmy już porządnie po głowie. Nastroje w klubie trochę się pogorszyły. Teraz gramy u siebie i musimy wygrać z Jagiellonią. Nastawienie w zespole jest bojowe - mówi Igor Lewczuk*
Finał Pucharu Polski to był koniec Igora Lewczuka w Jagiellonii
Fot. Jędrzej Wojnar / Agencja
Finał Pucharu Polski to był koniec Igora Lewczuka w Jagiellonii
Paweł Orpik: Jakoś specjalnie szykujesz się do meczu z Jagiellonią?

Igor Lewczuk: Chyba nie, staram się normalnie. Fajnie, że już w piątej kolejce gramy z Jagiellonią, chociaż szkoda, że nie w Białymstoku. Powiem szczerze - przed ogłoszeniem terminarzu liczyłem na to, że jesienią przyjadę z Ruchem do Białegostoku. Nie ma się co pompować na ten mecz, specjalnie szykować, bo później różnie to wychodzi. Staram się traktować go jak każdy - to lepsze rozwiązanie.

Jednak masz coś do udowodnienia w Białymstoku.

- Staram się tak nie myśleć. Żałuję, że mi podziękowano za współpracę. Kiedy po zakończeniu ostatniego sezonu okazało się, że trener Michał Probierz zostaje w Jagiellonii, to już nie liczyłem na pozostanie. Nie widział dla mnie miejsca, co jest normalne, a on odpowiada za wyniki, kompletuje sobie kadrę. Trenera Probierza już nie ma, innym osobom też chyba nie muszę nic udowadniać. Chcę pokazać się z jak najlepszej strony i tyle.

Byłeś odsuwany od zespołu, przed wypożyczeniem z Jagiellonii musiałeś przedłużyć w niej umowę...

- Zostawmy to.

To przejdźmy do Ruchu. Zaczęliście sezon od wygranej z GKS-em Bełchatów, potem był remis w Kielcach, ale ostatnio dwie porażki.

- Ze Śląskiem (0:1) porażka była nieszczęśliwa, zagraliśmy w sumie nieźle. Może nie stwarzaliśmy wielu sytuacji strzeleckich, ale piłką operowaliśmy lepiej. Z Lechem (0:3) dostaliśmy już porządnie po głowie. Nastroje w klubie trochę się pogorszyły. Teraz gramy u siebie i musimy wygrać z Jagiellonią. Nastawienie w zespole jest bojowe.

Przed sezonem w sparingu pokonaliście 4:0 Jagiellonię.

- Sparing jest nieważny, chociaż w głowach siedzi, że niedawno pewnie wygraliśmy. Ale wtedy w Jagiellonii był inny trener, może inni zawodnicy. Siła zespołu teraz jest inna. Wtedy białostoczanie wyglądali słabiutko, może mieli słabszy dzień, może cięższe treningi. Mogło skończyć się wyżej, ale to był tylko sparing.

Po czterech kolejkach Jagiellonia ma dwa razy więcej punktów od was.

- Z Lechią czy Podbeskidziem nie wyglądała może najlepiej, ale dużo się nie zmieniła. Zespół ten umie grać piłką, ale ma mankamenty, bo inaczej nie traciłby bramek i wygrywałby wysoko. Nie jest to drużyna, która powalczy o pierwsze miejsce, ale wciąż stać ją na wiele i może powalczyć z każdym.

W Chorzowie zdecydują cechy wolicjonalne?

- Myślę, że potrafimy też grać w piłkę. W sparingach wszystkich ładnie praliśmy, fajnie to wyglądało, ale liga to co innego. Nie wiem, czy tam był większy luz, czy przeciwnicy grali bardziej otwartą piłkę. W niedzielę w Ruchu na pewno nie zabraknie ani cech wolicjonalnych, ani umiejętności.

W dwóch ostatnich meczach nie strzeliliście gola, za to z Lechem straciliście trzy w kuriozalny sposób. Do kogo jest więcej pretensji w Ruchu - do ofensywy czy defensywy?

- Gdyby zespół tracił sześć bramek, a zdobywał pięć, to narzekalibyśmy na obronę. Nie tracimy bramek, dlatego że przeciwnicy klepią nas, jak chcą. Wtedy powiedzielibyśmy trudno. Tracimy je po prostych, niewymuszonych błędach, które muszą się skończyć.

Artjom Rudniew z Lecha strzelił wam trzy gole. Teraz przewija się w Ruchu temat Tomasza Frankowskiego?

- Odprawy taktycznej pod kątem Jagiellonii jeszcze nie mieliśmy, ale każdy z nas wie, kto to Tomek Frankowski. Każdy powinien cenić jego klasę. Mogę chłopakom kilka rzeczy podpatrzonych z wspólnych treningów i wspólnej gry podpowiedzieć, chociaż wszyscy znają jego atuty i mankamenty. Nawet jak ma gorszy dzień, to golem z Lechią, Koroną czy asystą z Cracovią pokazał, jak wiele może.

Jak traktowałeś pogłoski, że Franciszek Smuda powoła cię do reprezentacji?

- Trochę lodu przydałoby się pewnym osobom na głowy. Nie mogę tego w ogóle traktować, bo takiego tematu nie ma. Uśmiecham się tylko, jak czytam coś takiego. Co można powiedzieć po czterech meczach, jeśli jeszcze ten z Lechem nie był udany ani w moim wykonaniu, ani Ruchu?

To żałujesz, że grasz teraz w Ruchu, a nie w Jagiellonii?

- A czego ja mam żałować? Taka jest moja praca, mam rodzinę na utrzymaniu. Z Jagiellonią na pewno bardziej miło zagrać niż z innym przeciwnikiem. To w sumie mój zespół, chcę się przypomnieć kibicom, trenerom, kolegom.

Utrzymujesz z kimś kontakt z zespołu?

- Ostatnio z Grzesiem Sandomierskim, ale on odfrunął do Belgii.

*26-letni prawy obrońca, wychowanek Hetmana Białystok; przez dwa sezony był podstawowym zawodnikiem Jagiellonii w ekstraklasie; przed rundą wiosenną został wypożyczony do I-ligowego Piasta Gliwice, a obecnie do Ruchu Chorzów

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy