Jagiellonię czeka w Chorzowie próba charakterów

Paweł Orpik
26.08.2011 , aktualizacja: 26.08.2011 14:25
A A A Drukuj
Jagiellonia jedzie do Chorzowa z przekonaniem, że Ruch zagra z dużą determinacją. - Jeśli uczynimy podobnie, to wygramy, bo jesteśmy lepsi - powtarzają zawodnicy
Arkadiusza Radomskiego (nr 6) w roli kapitana zastapił Milos Kosanovic
Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Gazeta
Arkadiusza Radomskiego (nr 6) w roli kapitana zastapił Milos Kosanovic
Jeden z najbardziej utytułowanych polskich klubów od dawna nie potrafi wybić się ponad przeciętność. Głównie z braku funduszy. Jeśli jakiś piłkarz wyróżni się poważniej w zespole Waldemara Fornalika, zaraz pracuje dla kogoś bardziej hojnego (Andrzej Niedzielan, Artur Sobiech, Maciej Sadlok). Podopieczni tego trenera potrafią jednak zaskakiwać. W poprzednim sezonie balansowali między strefą zagrożoną w tabeli spadkiem a miejscami dającymi udział w kwalifikacjach do Ligi Europejskiej, by skończyć dopiero na 12. pozycji.

Obecne rozgrywki Ruch zaczął od wygranej 2:1 z GKS-em Bełchatów. Następnie zremisował 2:2 w Kielcach, ale dwa kolejne mecze już przegrał - w końcówce ze Śląskiem Wrocław 0:1, a ostatnio trzy bramki wbił chorzowianom Artjom Rudniew z Lecha Poznań.

- Zwłaszcza ze Śląskiem Ruch nie musiał przegrać, bo grał dobrą piłkę - uważa trener Jagi Czesław Michniewicz. - Zdecydowało więcej szczęścia i indywidualności po stronie Śląska. We Wronkach do pewnego momentu Ruch też wyglądał nieźle, ale dziś trudno powstrzymać Rudniewa, tak jak i trudno zatrzymać Franka, co mam nadzieję będzie kontynuowane.

37-letni Tomasz Frankowski imponuje formą - strzelił pięć goli, do tego zaliczył fantastyczną asystę przed tygodniem. Ale niemal zawsze lepiej radził sobie na własnym boisku. Podobnie zresztą jak i Jagiellonia. W Chorzowie od powrotu do ekstraklasy notowała następujące wyniki: 0:4, 0:0, 2:5 i ostatnio 0:0.

- Moim dotychczasowym zespołom też grało się ciężko w Chorzowie, ale jeśli dobrze pamiętam, chyba tam nie przegrałem. Były remisy - mówi Michniewicz. - Nie ma szczęśliwych stadionów, przeciwników, dat, są tylko lepsze bądź gorsze mecze. Przeciwko nam wystąpi zespół podrażniony dwoma porażkami. Zdecydują umiejętności, ale także determinacja, ambicja, dążenie do jak najlepszego wyniku. Żeby wygrywać, trzeba umieć wstać z kolan, bo trudnych momentów na pewno nie zabraknie - przestrzega trener.

Na podobne rzeczy zwracają uwagę piłkarze Jagiellonii.

- Czeka nas typowy mecz walki. Jeżeli zagramy z taką samą determinacją jak Ruch, to jesteśmy w stanie wygrać, bo mamy lepszych zawodników - twierdzi Dawid Plizga. - Jesteśmy lepszym zespołem, więcej potrafimy, ale musimy do tego dołożyć dużą ambicję i wolę walki.

- Ruch postawi wszystko na jedną kartę - dodaje Rafał Grzyb. - Nie ma dużo atutów, rzuci się na nas, a my lubimy grę z kontry. Zobaczymy, jaki to przyniesie efekt. Mam nadzieję, że nie zagramy gorzej niż z Cracovią.

Spotkanie sprzed tygodnia było znacznie lepsze w wykonaniu Jagiellonii niż poprzednie. Gra ofensywna nie sprawiała białostoczanom już tak ogromnych kłopotów jak wcześniej. Nie popełniali też wielu błędów w defensywie. Oczywiście w jednym i w drugim przypadku do ideału było daleko, dlatego spotkanie w Chorzowie to nie tylko próba charakterów, ale także kolejny sprawdzian, czy praca Michniewicza zmierza w dobrym kierunku.

W jedenastce Jagi powinna nastąpić w niedzielę tylko jedna zmiana. Kontuzjowanego Ermina Seratlicia, który z Cracovią wypadł najsłabiej, powinien zastąpić Maciej Makuszewski. Uniemożliwić może mu to uraz, doznany po starciu z jednym z kolegów na treningu w środę, ale nie powinien. Z drugiej strony trener coraz przychylniej spogląda na Maycona. Co prawda niedawno w ogóle dziwił się, że ma w kadrze takiego napastnika, ale teraz dostrzega w nim materiał na lewego skrzydłowego.

Przeciwko Cracovii bardzo udany debiut w żółto-czerwonym stroju zaliczył Marko Cetković, ale Czarnogórzec znowu ma usiąść na ławce rezerwowych.

- Nie ma jeszcze sił na cały mecz - tłumaczy Czesław Michniewicz. - Może znowu dać dobrą zmianę i w takim celu zabieramy go do Chorzowa. Nie przepracował normalnie okresu przygotowawczego i wpuszczenie go na boisko od początku mogłoby sprawić, że zginie w tłoku. Wprowadzenie go w drugiej połowie powinno ożywić grę, jego indywidualne umiejętności mogą zdecydować o naszym sukcesie. Wszystko wskazuje na to, że Cetković dostanie swoją szansę, ale też Janek Pawłowski jest w coraz wyższej dyspozycji, bardzo dobrze prezentuje się na treningach. Obaj grają na podobnej pozycji, chociaż Janek może też jako drugi napastnik. W zależności od tego, jak będzie się kształtował wynik, któryś z tych zawodników wejdzie na boisko.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy