Frankowski: Postaramy się o niespodziankę

Rozmawiał Tomasz Piekarski
28.07.2010 , aktualizacja: 28.07.2010 21:49
A A A Drukuj
Zdecydowanym faworytem rywalizacji jest zespół z Salonik, ale Grecy muszą pamiętać, że z każdym trzeba udowodnić swoją wyższość. My na pewno postaramy się przejść rywala. Postaramy się zrobić wszystko, żeby wygrać mecz w Białymstoku - deklaruje przed starciem z Arisem Tomasz Frankowski, kapitan Jagiellonii
Tomasz Frankowski
Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja
Tomasz Frankowski
Rozmowa z Tomaszem Frankowskim

Tomasz Piekarski: Mecz z Arisem będzie pierwszym historycznym występem Jagiellonii w europejskich rozgrywkach. Ty taki debiut masz już dawno za sobą. Pamiętasz kiedy to było?

Tomasz Frankowski: Na pewno już dość dawno temu w barwach Wisły Kraków. O ile dobrze pamiętam, to był to mecz w Mariborze, który wygraliśmy 2:0, a ja strzeliłem jedną z bramek [spotkanie I rundy Pucharu UEFA odbyło się 15 września 1998 roku - red.]. Chociaż jeszcze wcześniej grając we Francji [RC Strasbourg - red.], też zagrałem w europejskich rozgrywkach, ale jeżeli chodzi o debiut w polskim klubie, to był to pojedynek w Mariborze.

Teraz taki wynik jak wówczas wziąłbyś w ciemno?

- Na pewno myślimy o zwycięstwie i mam nadzieje, że tak się stanie, ale oczywiście wszystko okaże się na boisku.

Tym masz spore doświadczenie, jeżeli chodzi o grę w europejskich pucharach, jednak dla większości zawodników Jagiellonii mecz z Arisem będzie debiutem w tych rozgrywkach. Koledzy poradzą sobie z presją, z emocjami, podpytują się, jak to jest zagrać w europejskich pucharach?

- W zasadzie to nie było na razie takich rozmów, może w dniu meczu. Trener nakazuje nam całkowitą koncentrację i mam nadzieję, że jak wszyscy wyjdziemy skoncentrowani na boisko, to będzie dobrze. W meczu finałowym Pucharu Polski już pokazaliśmy, że potrafimy poradzić sobie z presją, narzucić rywalowi własny styl gry. Liczę na to, że teraz będzie podobnie i wygramy.

Gdy po losowaniu okazało się, że zagracie z Arisem, mówiłeś, że ligą grecką się nie interesujesz i o rywalu nic nie wiesz. Teraz to się zmieniło?

- Mieliśmy już odprawy poświęcone grze rywala i na pewno jest to dobry zespół. Aris ma zawodników dobrych technicznie, siłą napędową drużyny są boczni pomocnicy, a nieco szwankuje gra obronna Greków. Jednak na jakieś pozostałe wnioski przyjdzie jeszcze czas. Myślę, że najważniejsza będzie odprawa już przed samym meczem.

A nie dzwoniłeś do polskich piłkarzy grających w Grecji, chociażby Marcina Baszczyńskiego, kolegi z Wisły Kraków, aby podpytać się trochę o zespół z Salonik?

- Rzeczywiście najpierw myślałem, żeby podzwonić, popytać, co to za drużyna, ale doszedłem do wniosku, że było w niej po ostatnim sezonie sporo zmian i nie ma to sensu. Z Arisu odeszło chyba z czterech czy pięciu zawodników, w ich miejsce przyszli kolejni i teraz to jest w pewnym sensie inna drużyna. Można powiedzieć, że Aris to dla nas jeszcze pewna niewiadoma.

Kto jest faworytem rywalizacji Jagiellonia - Aris?

- Oczywiście, że rywale. My jesteśmy beniaminkiem w europejskich pucharach, kompletnie nieznaną drużyną w Europie, a rywale mają większe doświadczenie. Myślę, że dla wszystkich tak w Grecji, jak też w Polsce nasz awans do kolejnej rundy będzie wielką sensacją. Mam nadzieję, że do tej sensacji, niespodzianki doprowadzimy.

Grecy po losowaniu Jagiellonii byli raczej zadowoleni.

- Trudno im się dziwić. Trafili przecież na drużynę kompletnie nieznaną w Europie, która nigdy nie grała w pucharach i to oni są faworytem. Gdy jeszcze grałem w Wiśle Kraków, też gdy trafialiśmy na niżej notowanego rywala, byliśmy zadowoleni i w 90 procentach eliminowaliśmy z rozgrywek tych słabszych przeciwników. Grecy muszą pamiętać, że z każdym trzeba udowodnić swoją wyższość, bo my na pewno postaramy się przejść rywala. Postaramy się zrobić wszystko, żeby wygrać mecz w Białymstoku, ale też bezbramkowy remis przed rewanżem nie będzie zły.

Może i remis nie będzie zły, ale przecież nawet wygrana w pierwszym meczu jeszcze niczego nie musi przesądzać. Na pewno dobrze pamiętasz mecz z inną grecką drużyną w eliminacjach do Ligi Mistrzów.

- Zgadza się, chodzi o rywalizację Wisły Kraków z Panathinaikosem Ateny. U siebie wygraliśmy 3:1, co wydawało się dobrą zaliczką, ale nie starczyło do awansu dalej. Jednak wtedy zawinił arbiter, który w 80. minucie nie zaliczył nam bramki na 2:2. Na pewno jednak faktem jest, że ważny będzie pierwszy mecz.

W sparingach prezentowaliście się bardzo dobrze, z dziewięciu spotkań przegraliście tylko jedno (0:1 Schalke 04 Gelsenkirchen), a mieliście przecież wymagających rywali. Po tych meczach można chyba optymistycznie patrzeć na starcie z Arisem.

- Rzeczywiście sparingi były udane, ale teraz kwestią najważniejszą jest, aby tę dobrą grę przełożyć na mecz z Arisem, ale też na spotkanie o Superpuchar [w niedzielę w Płocku z Lechem - red.], jak też na mecze w lidze. Mam nadzieję, że nam się to wszystko uda. Musimy bowiem pamiętać, że przed nami nie tylko starcia z zespołem z Grecji, ale też potem rozgrywki ligowe.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów