Remis w Salonikach, Jaga za burtą

Adam Muśko
05.08.2010 , aktualizacja: 06.08.2010 09:57
A A A Drukuj
Po czwartkowym remisie 2:2 z Arisem w Salonikach skończył się udział Jagiellonii Białystok w eliminacjach do Ligi Europejskiej. Z debiutu białostockiego klubu w rozgrywkach europejskich zapamiętamy dobrą grę drużyny, chuligańskie wybryki kibiców i wielkie emocje w rewanżu
Mecz Aris - Jagiellonia 2:2
Fot. Nikolas Giakoumidis AP
Mecz Aris - Jagiellonia 2:2
W ten sposób debiut Jagi w europejskich rozgrywkach skończył się po dwóch spotkaniach, a spory na to wpływ miał wynik pierwszego meczu w Białymstoku, gdy Jagiellonia z Arisem przegrała 1:2. Wtedy o porażce białostoczan zadecydowały pierwsze minuty gry, gdy podopieczni Michała Probierza, sparaliżowani stawką meczu, dali sobie szybko wbić dwa gole. Cóż z tego, że potem to oni prezentowali się dużo lepiej, strzelili nawet gola, skoro ostatecznie przegrali 1:2. Taki wynik na własnym stadionie w rozgrywkach pucharowych stawia przegranych w bardzo złej sytuacji przed rewanżem. Niewielu ekspertów dawało białostockiemu klubowi szansę na awans.

Poza tym oprócz niezłej drużyny Arisu podopieczni Michała Probierza musieli się zderzyć ze słynącymi w Europie z fanatyzmu kibicami greckimi, którzy już dali znać o sobie przed meczem w Salonikach. Tylko, że w tym przypadku to nie był fanatyzm a bandytyzm. Jeden z autokarów z białostockimi kibicami został obrzucony kamieniami, powybijano szyby, a nawet próbowano podłożyć ogień pod pojazdem. Potem, na stadionie grupce prawie 400 kibiców Jagiellonii trudno było się przebić przez doping około 20 tysięcy gospodarzy.

Niestety, wśród fanów Jagi też znaleźli się chuligani, którzy poprzez swoje wybryki chcieli zaistnieć na stadionie. I to oni byli niechlubnymi głównymi aktorami wydarzeń na trybunach. Jeszcze przed początkiem meczu greccy porządkowi, aby ostudzić zapędy krewkich sympatyków naszego klubu musieli użyć gazu. Natomiast w 27 minucie sędzia spotkania musiał przerwać na kilka minut grę, gdyż z sektora kibiców Jagiellonii została rzucona raca. I znowu musiała interweniować policja.

Kibice białostoccy pokazali swoją złą stronę, ale na szczęście znacznie lepiej wypadli piłkarze.

Nim doszło do gry, trener Probierz znów zaskoczył składem swojej drużyny. Na ławce rezerwowych spotkanie rozpoczął najskuteczniejszy i najbardziej ograny na europejskich boiskach napastnik - Tomasz Frankowski. Zgodnie z oczekiwaniami w środku obrony kontuzjowanego Thiago Cionka zastąpił, debiutujący w oficjalnym meczu Jagi, Litwin Tadas Kijanskas. W pierwszym składzie wyszedł także pomocnik Maciej Makuszewski, który jeszcze kilka miesięcy temu w barwach Wigier Suwałki biegał po II-ligowych boiskach. Ostatecznie bohaterem naszej drużyny okazał się Marcin Burkhardt. To po jego dwóch strzałach, piłka odbijając się od piłkarzy Arisu, wpadła do bramki rywali.

Po drugim golu Jaga prowadziła 2:1, ale zaraz potem sędzia odgwizdał faul w naszym polu karnym i Grecy wyrównali z rzutu karnego. Nerwy puściły także Probierzowi. Trener bardzo ekspresyjnie pokazywał niezadowolenie z decyzji sędziego, nawet wkroczył na boisko, a arbiter odesłał go na trybuny.

Aris wbił Jagiellonii drugiego gola, na około 20 minut przed końcem spotkania. Emocje sięgały zenitu, gdyż jeszcze jedna bramka dla Jagi wyrzucała z dalszej gry w pucharach gospodarzy.

Niestety, piłkarzom Jagiellonii nie udało się strzelić jeszcze jednego gola, pomimo kilku okazji.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

  • Remis w Salonikach, Jaga za burtą martines999 06.08.10, 00:18

    "...ze słynącymi w Europie z fanatyzmu kibicami greckim." A u nas to kibole,bandyci, chuligani i inni wg GW...Tam rzucają butelkami z benzyną, podpalająautokary i to są kibice. U nas jak »