Będzie Łogień, czyli streetball w Białymstoku (WIDEO)

Adam Muśko
12.06.2011 , aktualizacja: 12.06.2011 21:00
A A A Drukuj
Mimo nie najlepszej pogody, a także niesprzyjającej nawierzchni, na której były rozgrywane spotkania, impreza pod nazwą "Ratusz Basket" po raz kolejny w Białymstoku zgromadziła rzeszę fanów koszykówki

Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta
Koszykarski klub Żubry zawody streetballa zorganizował po raz trzeci. Tym razem na 12 boiskach wyznaczonych na dziedzińcu pałacu Branickich rywalizowało 86 drużyn, co daje blisko 400 uczestników. I właśnie miejsce rozgrywania turnieju było trochę niefortunne, gdyż kostka na dziedzińcu szczególnie przy padającym deszczu, nie była bezpieczną nawierzchnią dla koszykarzy. Na szczęście obyło się bez poważniejszych kontuzji, ale zawodnicy mają nadzieję, że za rok znowu wrócą na Rynek Kościuszki.

- W tym roku przegraliśmy z imprezą taneczną, chociaż termin mieliśmy zabukowany dużo wcześniej - twierdzi Jacek Zaniewski, prezes Żubrów. - A swoją drogą miasto mogłoby zakupić, do czego namawiam, kilka koszy do streetballu i takie zawody moglibyśmy robić co tydzień. My kosze sprowadzamy z Krakowa, a to jest drogie. Jak widać po ilości uczestników jest zapotrzebowanie na koszykówkę, a oprócz Białegostoku były drużyny z Ełku, Sztabina, Knyszyna, Suwałk. To impreza dla całych rodzin, bo rodzice dopingowali swoje pociechy.

Drużyny w poszczególnych kategoriach grały systemem każdy z każdym. Zwycięzcy w kategorii open dostali stroje koszykarskie Spaldinga, a w pozostałych piłki tej firmy. Najbardziej "utytułowaną" drużyną w zawodach byli triumfatorzy w kategorii open - drużyna o nazwie Będzie Łogień. W tej ekipie rywalizowali znani z występów w II-ligowym Turze Bielsk Podlaski Aaron Weres, Karol Rudak, czy Tomasz Szczepiński.



- Chyba trochę ta nawierzchnia odstraszyła innych zawodników ligowych i nie mieliśmy większego problemu z wygraną - twierdzi Kamil Doliwa, kapitan Będzie Łogień. - W takich imprezach staramy się grać na ile jest to możliwe. Ta białostocka jest dobrze zorganizowana, organizatorzy nabierają coraz większego doświadczenia, jest dużo koszy, sporo zawodników i o to chodzi.

Najliczniejszą kategorią byli chłopcy z roczników 1997-98. Do rywalizacji przystąpiło 17 drużyn, a wygrali młodzi koszykarze na co dzień trenujący w Żubrach, którzy grali pod nazwą Bobry.

- Przegraliśmy tylko jeden mecz, ale to głównie przez tę kostkę, na której nie najlepiej się grało - mówi Daniel Kamiński z Bobrów.

Nikomu nie udało się zgarnąć atrakcyjnej nagrody ufundowanej przez firmę Spalding - czek w wysokości 1000 złotych na zakup sprzętu tej marki. Celny rzut do kosza z odległości 20 metrów dla uczestników imprezy był nieosiągalny. Z kilkudziesięciu rzutów tylko kilka w ogóle doleciało do obręczy.

Natomiast w konkursie rzutów osobistych wygrał uczeń pierwszej klasy gimnazjum Mateusz Halecki, a w rzutach za trzy punkty najlepszy był Piotr Bołtryk.

- Taka impreza wpisuje się już do kalendarza spędzania wolnego czasu przez naszą młodzież, bo już na miesiąc przed mamy telefony do klubu z pytaniami o streetball - podsumowuje Zaniewski. - Są to dwa dni wspaniałej zabawy z fajnymi nagrodami. Pogoda była tradycyjnie w kratkę, bo w sobotę trochę pokropiło, ale taka jest już specyfika tych zawodów.

Zwycięzcy

Dziewczęta, rocznik 1999-2000: Laleczki z Wysokiego Stoczka; rocznik 96-98: Koszykarki; 92-95: Niepasteryzowane.

Chłopcy, rocznik 1999-2000 : Basket Białystok; 97-98 : Bobry; 95-96 : Niewyprasowani; 92-94 : Kurcze Blade; 91 i starsi : Będzie Łogień.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów