Bój zacięty, a srogi o gród Osowiczami zwany

Kronikarz Jakub Jan Medek
11.07.2010 , aktualizacja: 12.07.2010 13:24
A A A Drukuj
Wojska Wielkiego Księstwa Litewskiego walczyły z Krzyżakami. Osowicze k/Białegostoku Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wojska Wielkiego Księstwa Litewskiego walczyły z Krzyżakami. Osowicze k/Białegostoku
W niedzielę, dzień przed św. Brunona, wojska Wielkiego Księstwa Litewskiego nie bez trudu odbiły z rąk krzyżackich gród nad rzeką Supraślą
Wojska Wielkiego Księstwa Litewskiego walczyły z Krzyżakami. Osowicze k/Białegostoku
Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja
Wojska Wielkiego Księstwa Litewskiego walczyły z Krzyżakami. Osowicze k/Białegostoku
Dzierżawa ta do jednego z pomniejszych panów Księstwa należąca, na szlaku zagonu zbrojnego wojsk krzyżackich się znalazła. Właściwym celem szpitalników był Brześć, gdzie dowodzący nimi marszałek von Wallenrode planował miłościwie panującego księcia Witolda pochwycić i sojusz z królem Jogajłą w ten sposób popsować, by wolne mieć ręce do wojny, od dwóch lat z Polską toczonej.

Rycerze zakonni w towarzystwie żołdactwa i zbrojnych pachołków na gródek z bala świerkowego jak szarańca spadli, załogę niczego się nie spodziewającą wyrzynając. Kupę kmieci na okolicznych łąkach siano zbierających przy tej okazji w niewolę wpadło. Jednemu z chłopów wszakże, nim w powrozie zawleczony za palisadę został, udało się stóg podpalić. Dym czarny nad okolicą się unoszący przyciągnął uwagę książęcego wojska, które w okolicy przebywało.



Pierwszy pod splądrowany przez zakonnych gród dotarł konny zwiad tatarski, służących jednak Księstwu pohańców odpędzili krzyżaccy łucznicy. Za tatarzynami książęcy pod gród oddział pieszych, w rohatyny uzbrojonych, posłali, ten jednakże dobrze zorganizowanej piechocie zakonnej uległ. Gdy Germańcy przedwój Księstwa odparli, za murami gródka się schronili. Wódz książęcy pertraktować z nimi próbował, proponując sprawę honorowo załatwić - jeden na jednego, na ziemi udeptanej. Słowem rycerskim obiecał, że jeśli Krzyżaków przedstawiciel przegra, reszta zakonnej załogi będzie mogła w pełnym uzbrojeniu opuścić Osowicze.

Krzyżacki dowódca jednak tę wspaniałomyślną propozycję odrzucił, lżąc herolda obelżywymi słowy.

W tej sytuacji książęcy do szturmu się szykować zaczęli. Grupa zbrojnych z drabinami wnet do palisady dopadła, jednak srodze porąbani, zlewani przez Krzyżaków wrzącą smołą, odstąpić musieli. Szturm jeden z drugim się załamywał, nawet ciężkie osłony, z którymi pod same mury łucznicy książęcy dotarli, wiele im nie pomogły. Na atakujące wojska Wielkiego Księstwa, wśród których i lekkozbrojni Rusini, i spod Słupów Giedymina gwardia książęca, w blachy jednolite od stóp do głów zakuta, a nawet woje normańscy z tarczami na kształt łez i toporami walczący, spadał z nieba deszcz strzał zakonnych. Nie pomagały trzy bombardy, na pobliskim wzgórzu ustawione, przy których puszkarze jak mogli się czynili, ciężkie kamienne kule z hukiem ogłuszającym w stronę zakonnych posyłając.

Nawet taran potężny, przez wojska książęce przygotowany nie pomógł. Potężną tę machinę, z dachem nacierających kryjącym, pod samą bramę grodu dopchnąć się udało. Krzyżacy jednak z pomocą ognia greckiego zmyślną konstrukcję podpalili, po raz czwarty zmuszając nacierających do odstąpienia.

I nie wiadomo, jak by się owa bitwa skończyła, gdyby nie tatarscy zwiadowcy, księstwu służący. Zza wzgórza w galopie wypadłszy, Ałła swego Boga wołając, przed frontem gródka przemknęli, celnymi strzałami łuczników krzyżackich z palisady strącając.

Na pozbawioną ich osłony bramę całe rycerstwo i pachołkowie zbrojni wojsk książęcych spadli, szybko odrzwia wyłamując. Kto nie zmieścił się w bramie, ten po drabinach wcześniej porzuconych przez bale przełaził, siecząc Krzyżaków bez litości. Tych, co w boju nie padli, w kupę spędzono, na łąki przed grodem wygnano i decyzją dowódców bez pardonu porżnięto. Jednego jeno z najeźdźców zakonnych przy życiu pozostawiono, by na ziemie krzyżackie wrócił i wielkim mistrzom zdał relację z tego, co się w Osowiczach zdarzyło, by przekazał szpitalnikom, że nikomu nie wolno ziem Wielkiego Księstwa Litewskiego najeżdżać.

Zwycięzcy zaś zbrojni pod Czerwińsk wyruszyli, by tam się z Jogajłowym wojskiem spotkać i sprawę z Krzyżakami raz na zawsze, na ich terenie rozwiązać.

Ale to już historia zupełnie innej bitwy, pod wsią Grunwald w dzień Rozesłania Apostołów roku pańskiego 1410 stoczonej.

Dwudniowe widowisko historyczne pt. Koncentracja Wojsk Wielkiego Księstwa Litewskiego - Grunwald 1410-2010, którego powyżej opisane zdarzenia były kulminacją, wspólnie marszałek województwa podlaskiego wraz z Muzeum Podlaskim zorganizowali. Wsparła ich przy tym kupa rycerstwa z Białorusi, Rosji, Litwy i Polski wszelakiego, oraz szereg zacnych instytucji, których z braku miejsca wymienić tu nie sposób. Patronat medialny nad imprezą sprawowała "Gazeta Wyborcza".

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów