Garbate lodowisko na chodniku. Interwencja
02.02.2012
, aktualizacja: 01.02.2012 21:38
Ze skrótu między Jurowiecką a aleją Piłsudskiego białostoczanie korzystają od lat. Dlatego też pozostał, nawet w momencie, gdy znalazł się chętny na działki ciągnące się wzdłuż tej pierwszej ulicy. Teraz jednak mieszkańcy narzekają, że nie da się tędy chodzić
ZOBACZ TAKŻE
- W Białymstoku zamarzają bankomaty (02-02-12, 13:18)
- Względnie ciepły poranek. Są dwa razy zimniejsze miejsca (02-02-12, 08:42)
- Przebudowa po przebudowie na Waszyngtona. Interwencje (21-11-11, 04:00)
- Chcę słyszeć, albo odzyskać pieniądze. Interwencje (18-11-11, 12:26)
Skrót wiedzie śladem wyłączonego z ruchu kołowego kawałka ulicy Fabrycznej. Dziś to teren należący do Konstantego Strusa, przedsiębiorcy budowlanego z Siedlec, który zamierza budować tu centrum handlowe połączone z częścią hotelową. Jego firma ma już zaakceptowaną przez miasto koncepcje - obradowała nad nią Miejska Komisja Urbanistyczno-Architektoniczna - oraz zamknięty program budynku. Na wiosnę chciałaby rozpocząć już prace budowlane. Do tego czasu białostoczanie będą mogli korzystać ze skrótu. Okazuje się jednak, że są z nim problemy.
- Chyba od początku zimy nikt przejścia nie odśnieżył, przez co dziś całość przypomina garbate lodowisko. Rozumiem, że przedsiębiorca użycza terenu, ale jeśli się na to zdecydował, to mógłby przynajmniej zadbać, żeby nikt tu sobie nóg nie połamał. Gdyby tak się stało, kto by za to odpowiadał? - zadzwoniła do nas czytelniczka.
A my przekazaliśmy sprawę dalej, do Jacka Pietraszewskiego, rzecznika Straży Miejskiej.
- Podejmowaliśmy już w tym miejscu interwencję. Zarządca terenu zobowiązał się, że lód zostanie skuty aż do chodnika. Jeśli nie zostanie to wykonane, możemy nałożyć mandat karny w wysokości 100 zł, a jeśli sytuacja będzie się powtarzać, możemy skierować sprawę do sądu - mówi "Gazecie" Pietraszewski.
- Chyba od początku zimy nikt przejścia nie odśnieżył, przez co dziś całość przypomina garbate lodowisko. Rozumiem, że przedsiębiorca użycza terenu, ale jeśli się na to zdecydował, to mógłby przynajmniej zadbać, żeby nikt tu sobie nóg nie połamał. Gdyby tak się stało, kto by za to odpowiadał? - zadzwoniła do nas czytelniczka.
A my przekazaliśmy sprawę dalej, do Jacka Pietraszewskiego, rzecznika Straży Miejskiej.
- Podejmowaliśmy już w tym miejscu interwencję. Zarządca terenu zobowiązał się, że lód zostanie skuty aż do chodnika. Jeśli nie zostanie to wykonane, możemy nałożyć mandat karny w wysokości 100 zł, a jeśli sytuacja będzie się powtarzać, możemy skierować sprawę do sądu - mówi "Gazecie" Pietraszewski.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos




