Mróz groźny dla handlarzy. Marznący sprzedawcy

Jakub Medek
08.02.2012 , aktualizacja: 07.02.2012 18:57
A A A Drukuj
Na ulicy minus 20, w sklepiku może 10 stopni więcej. Sine ręce, szczękające z zimna zęby - tak w ostatnich dniach wygląda rzeczywistość sprzedawców w wielu budach i pawilonikach handlowych stojących wzdłuż białostockich ulic
Mróz na szybie
Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta
Mróz na szybie
- Wszyscy martwią się teraz o bezdomnych i zwierzęta. Policja sprawdza pustostany, miasto rozkłada kaczkom maty. A o sprzedawcach w drewnianych budach, w warzywniakach, w kioskach, nie myśli nikt - alarmuje czytelniczka "Gazety, opowiadając historię, jaka rozegrała się kilka dni temu w drewnianym sklepiku przy jednej z ulic w centrum Białegostoku.

- Warzywniak, drzwi otwarte na oścież. Pod ścianą piecyk, ale nie działa. Sprzedawczyni za ladą trzęsie się tak, że trudno ją zrozumieć. Mówi, że drzwi zamknąć nie można, szef zabronił, żeby było widać, że otwarte. Przyniosłam jej herbaty w termosie, zadzwoniłam na straż miejską - opisuje nasza rozmówczyni.

Miejsca, o które chodziło, podać nie chce. Zmarznięta sprzedawczyni bardzo o to prosiła, boi się o pracę.

Rzecznik straży miejskiej Jacek Pietraszewski potwierdza, że kilka dni temu mieli takie zgłoszenie. Patrol natychmiast na nie zareagował, tyle że wówczas sprzedawczyni na nic się już nie skarżyła. Z punktu widzenia tej instytucji sprawy więc nie ma.

Krótki spacer po centrum miasta pokazuje, że nie jest to problem jednostkowy. Chociaż we wtorek wyraźnie się ociepliło, sprzedawcy z kiosków, pawiloników i bud handlowych pracują w czapkach, grubych bluzach i rękawiczkach. Tam gdzie się da, do budy wciśnięte piecyki gazowe.

- Ale to też nie jest rozwiązanie. Po całym dniu głowa strasznie boli. Próbowałam z elektrycznym olejakiem, ale za dużo to kosztuje - mówi pani handlująca rajstopami niedaleko dworca PKP. Przedstawić się nie chce.

- Ja tu tylko pracuję. Zacznę się skarżyć, to pracować przestanę - ucina.

Tylko w poniedziałek do Okręgowego Inspektoratu Pracy w Białymstoku wpłynęło sześć zgłoszeń w sprawie zbyt niskiej temperatury w miejscu pracy. Od początku tej fali mrozów - w sumie kilkanaście. Dotyczą nie tylko sklepów.

- Na każdy taki sygnał staramy się reagować natychmiast, w najgorszym wypadku następnego dnia - informuje Krzysztof Rezanow, rzecznik białostockiego Inspektoratu. Podkreśla, że sama kontrola nie spowoduje zmiany warunków.

- Tu nie da się powiedzieć, że jest jakiś jeden schemat, według którego wydajemy decyzje po takich kontrolach. Czasem rzecz da się rozwiązać łatwo, czasem wymaga ona poważnych zmian. Potwierdzam natomiast, że część skarg, jakie dostaliśmy w ostatnich dnia wynika jednoznacznie z oszczędności właścicieli - dodaje rzecznik.

Jak wyjaśnia przedstawiciel inspektoratu w pomieszczeniach biurowych powinno być nie mniej niż 18 stopni, na halach fabrycznych - 14. Gdy jest zimniej, pracodawca powinien zadbać o pracowników, chociażby zapewnić im ciepłą odzieżą. Należą im się też gorące napoje i posiłki regeneracyjne, chociaż te ostatnie w zależności od tego, jak obciążająca fizycznie jest praca.

- Sprzedawcy raczej się na to nie łapią - przyznaje rzecznik. Zachęca też, by o wszystkich możliwych nieprawidłowościach informować inspektorat, w Białymstoku dzwoniąc pod numer: 85 67-85-700.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów