Poseł od uchodźców

Ewa Sokólska, jok
2009-10-01 , aktualizacja: 01.10.2009 10:29
A A A Drukuj
Lech Kołakowski (PiS) kategorycznie zaprzecza, jakoby ubiegłotygodniowe wystąpienie do Urzędu do Spraw Uchodźców odnośnie likwidacji łomżyńskiego ośrodka miało związek z "nawoływaniem do wrogości i nienawiści wobec cudzoziemców."
Pobite Czeczenki Larisa Ismailova i Ayzan Nukaeva
Fot. Jacek Babiel / AG
Pobite Czeczenki Larisa Ismailova i Ayzan Nukaeva
ZOBACZ TAKŻE
- Jestem wstrząśnięty faktem pobicia pani Larisy Ismailova oraz Ayzan Nukaeva. Łączenie tego incydentu z moim postulatem dotyczącym likwidacji ośrodka dla uchodźców w Łomży uważam za zupełnie nieuzasadnione i krzywdzące - swoje oświadczenie odczytał wczoraj na specjalnie zwołanej konferencji prasowej poseł Kołakowski. Na pytania dziennikarzy nie chciał odpowiadać.

W ubiegłym tygodniu poseł PiS poinformował media o wystąpieniu do szefa Urzędu do Spraw Cudzoziemców odnośnie zlikwidowania łomżyńskiej placówki, gdzie obecnie mieszkają obcokrajowcy. Jego zdaniem miasta tak małego jak Łomża nie stać na utrzymywanie cudzoziemców.

Po pierwszym wystąpieniu posła fora internetowe natychmiast zapełniły się wrogimi komentarzami odnośnie uchodźców. A w weekend w centrum Łomży zostały zaatakowane dwie Czeczenki. Kobiety były bite po głowie. Gdy leżały na ziemi, napastnik prysnął im w oczy gazem, a następnie próbował zedrzeć im z głów chusty. Krzyczał przy tym obraźliwe słowa, wyzywał od talibów. Środowisko Czeczeńskie nie ma wątpliwości, że to zdarzenie ma związek z wystąpieniem posła PiS. Po napaści, wśród uchodźców w Łomży trzeba było gasić nastroje odwetowe. Sprawę opisaliśmy we wtorek i środę w "Gazecie".

- Moje wystąpienia nigdy nie miały charakteru wrogiego ani nawołującego kogokolwiek do ataków agresji - kategorycznie zaprzeczał wczoraj poseł Kołakowski. I jak zapewnia, chciał zwrócić jedynie uwagę na - jego zdaniem - źle funkcjonujące procedury dotyczące postępowania z uchodźcami. Zaproponował zmianę systemu działania ośrodków dla uchodźców w taki sposób, by funkcjonowały one w jednym miejscu, ale nie dłużej niż pięć lat. Uważa, że taki czas daje możliwość asymilacji.

Kołakowski poinformował też na konferencji, że w poniedziałek zamierza spotkać się z przedstawicielami Fundacji Ocalenie, która pomaga uchodźcom z Czeczenii oraz z samymi uchodźcami.

List posła Kołakowskiego trafił do urzędu w poniedziałek. Odpowiedź jest w trakcie przygotowywania.

Jak "Gazeta" dowiedziała się w urzędzie, likwidacja ośrodka nie wchodzi w grę, ponieważ przebywa w nim blisko 200 osób i ze względów proceduralnych (wiosenny termin przetargów na uruchomienie nowego ośrodka, obowiązek poinformowania o tym władz danej gminy i regionu) po prostu nie da się ich szybko przesiedlić. Ale znaczenie ma też aspekt ludzki.

- Gwałtowne, emocjonalne ruchy nie są potrzebne, sprawa dotyczy przecież ludzkich losów - mówi Arkadiusz Szymański, dyrektor generalny Urzędu do Spraw Uchodźców. - Potrzebna jest daleko idąca rozwaga i przede wszystkim rozmowa o problemie. Jesteśmy otwarci na spotkanie z panem posłem i widzimy naszą rolę w tym, aby przybliżyć mu zjawisko.

Zachowaniem łomżyńskiego posła zbulwersowani są posłowie SLD. - Zachowanie posła PiS nosi znamiona podżegania do nienawiści przeciwko mniejszościom narodowym. Wystąpimy do Komisji Etyki, aby zbadała tą sprawę - powiedział w rozmowie z Gazetą.pl rzecznik partii Tomasz Kalita.

Podziel się

  • 16 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów