W Łomży spotkał się zespół ds. Czeczenów
2009-10-21
, aktualizacja: 21.10.2009 19:33
Przydałyby się warsztaty dla uchodźców, nauczycieli i policjantów oraz monitorowanie nastrojów społecznych - to postulaty do fundacji Ocalenie. A od wojewody wszyscy chcą pieniędzy - tak najkrócej można podsumować listę wniosków z pierwszego spotkania zespołu ds. Czeczenów w Łomży.
ZOBACZ TAKŻE
- Łomżyniacy chcą likwidacji ośrodka dla uchodźców (03-02-10, 10:38)
RAPORTY
Taka grupa robocza powstała po tym, jak kilka tygodni temu poseł PiS Lech Kołakowski zażądał likwidacji ośrodka dla uchodźców w Łomży, a bezpośrednio po jego wystąpieniu nieznany sprawca pobił na ulicy dwie Czeczenki. Policja nie ma wątpliwości, że był to atak na tle narodowościowym, ale poseł nie wiąże go ze swoim apelem. Nie wycofał się z pomysłu i dalej - po negatywnej odpowiedzi z Urzędu ds. Cudzoziemców - szuka możliwości wyrzucenia Czeczenów z Łomży.
Litania skarg i wniosków
- Likwidacja ośrodka nie załatwi problemu uchodźców w Łomży i w Podlaskiem. Trzeba szukać innych rozwiązań. To spotkanie jest zalążkiem partnerstwa lokalnego na rzecz integracji uchodźców. Powinna to być praca ciągła - uważa Maciej Żywno, wojewoda podlaski.
Do Łomży pojechał wczoraj ze swoimi współpracownikami, którzy stworzyli i realizują program integracyjny, modelowy w skali kraju. Z tych doświadczeń skorzysta łomżyńska grupa robocza. Oprócz przedstawicieli samorządu, policji, szkół i samych uchodźców, znaleźli się w niej także przedstawiciele organizacji pozarządowych. To ważne, bo uchodźcy mają "alergię" na urzędników i mundurowych - w końcu od represji ze strony takich osób uciekali.
Wszyscy uczestnicy spotkania (w pracach nie bierze udziału poseł Kołakowski) zgodzili się, że likwidacja ośrodka odpada - nie stanowi on żadnego obciążenia dla samorządu, a daje pracę 25 osobom. Problem zaczyna się dopiero po opuszczeniu ośrodka przez Czeczenów.
Dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie podkreślał, że miasto Łomża jest za małe, by "zagospodarować" osoby, które zakończyły roczny program integracyjny i przechodzą na garnuszek MOPR (na zasiłki okresowe i stałe, na tych samych zasadach co Polacy). Ogromnym problemem są mieszkania dla rodzin opuszczających ośrodek - nie każdy chce wynajmować lokal Czeczenom, a kolejka na mieszkania komunalne wynosi... 15 lat.
Dyrektor łomżyńskiego szpitala prosił wojewodę o interwencję w MSWiA, z którym ma podpisaną umowę dotyczącą opieki nad cudzoziemcami - by szpital terminowo otrzymywał płatności za świadczenia. Opóźnienia dezorganizują pracę.
Pieniędzy domagają się też szkoły - na dopłaty do przedszkoli i subwencję (to dziwne, że np. na dzieci romskie jest ona wyższa, a na dzieci cudzoziemskie - taka sama jak na polskie, a przecież potrzeba więcej pieniędzy choćby na dodatkowe zajęcia z języka polskiego).
- Szkoła ma swoją mobilność i zawsze może ubiegać się o pieniądze z innych źródeł, chociażby z konkursów, jakie ogłasza np. magistrat. Wymaga to oczywiście większego zaangażowania i wkładu pracy - przytomnie zauważa Katarzyna Potoniec z Fundacji Edukacji i Twórczości w Białymstoku.
Z ciekawym pomysłem wystąpił też Powiatowy Urząd Pracy - by gratyfikować pracodawców, którzy zatrudnią cudzoziemców. Tyle tylko, że miałby to robić ktoś inny, nie PUP...
Z kolei kilkudziesięciu łomżyńskich właścicieli sklepów i kupców skarży się do prezydenta Łomży na Czeczenów, którzy ich ponoć notorycznie okradają. Prezydent Jerzy Brzeziński skargi jeszcze nie czytał, ale zapowiada, że jeśli to prawda, zajmie się tym policja. Jednak przypadki te nie były zgłaszane funkcjonariuszom. Ci uważają, że nie ma problemu z uchodźcami. Andrzej Ryński, szef łomżyńskiej policji przytoczył dane, z których wynika, że w ciągu ostatnich miesięcy odnotowano kilkanaście zdarzeń z udziałem uchodźców (w części byli ofiarami), co nie jest zatrważającą skalą. Komendant straży miejskiej dodał, że nie ma problemów z legitymowaniem ich czy egzekwowaniem kar.
Ocalenie: Damy radę
Pocieszające jest to, że ze spotkania w najlepszych nastrojach wyszli przedstawiciele uchodźców, którzy zwyczajnie cieszą się, że ktoś dostrzegł ich potrzeby, problemy, lęki i wreszcie zaczął z nimi i o nich rozmawiać. I warszawskiej fundacji "Ocalenie", która pomaga Czeczenom w Łomży. Kamil Kamiński z fundacji nie ma poczucia, jakby na jego barki zwalił się wielki ciężar.
- To było bardzo konstruktywne spotkanie. Przedstawiliśmy swoją ofertę, poprosiliśmy o współpracę szkoły i policję. Poprowadzimy warsztaty dla uchodźców z zakresu polskiego prawa i bezpieczeństwa. Oni często nie wiedzą nawet, że nie można np. grać w piłkę na rynku czy pić alkoholu w miejscu publicznym. Będziemy też informować ich o prawach i obowiązkach związanych ze szkołą - opowiada Kamiński.
Dodaje, ze od 1 stycznia wchodzi w życie ustawa, powołująca specjalnego asystenta nauczyciela dla dzieci cudzoziemskich, który ma być pomostem pomiędzy maluchami i ich rodzicami a nauczycielami, likwidować barierę komunikacyjną. Czy fundacja udźwignie ciężar integracji łomżyńskich Czeczenów?
- Zatrudniamy siedem osób, rozszerzymy nasze działania - Kamiński jest pełen entuzjazmu.
Litania skarg i wniosków
- Likwidacja ośrodka nie załatwi problemu uchodźców w Łomży i w Podlaskiem. Trzeba szukać innych rozwiązań. To spotkanie jest zalążkiem partnerstwa lokalnego na rzecz integracji uchodźców. Powinna to być praca ciągła - uważa Maciej Żywno, wojewoda podlaski.
Do Łomży pojechał wczoraj ze swoimi współpracownikami, którzy stworzyli i realizują program integracyjny, modelowy w skali kraju. Z tych doświadczeń skorzysta łomżyńska grupa robocza. Oprócz przedstawicieli samorządu, policji, szkół i samych uchodźców, znaleźli się w niej także przedstawiciele organizacji pozarządowych. To ważne, bo uchodźcy mają "alergię" na urzędników i mundurowych - w końcu od represji ze strony takich osób uciekali.
Wszyscy uczestnicy spotkania (w pracach nie bierze udziału poseł Kołakowski) zgodzili się, że likwidacja ośrodka odpada - nie stanowi on żadnego obciążenia dla samorządu, a daje pracę 25 osobom. Problem zaczyna się dopiero po opuszczeniu ośrodka przez Czeczenów.
Dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie podkreślał, że miasto Łomża jest za małe, by "zagospodarować" osoby, które zakończyły roczny program integracyjny i przechodzą na garnuszek MOPR (na zasiłki okresowe i stałe, na tych samych zasadach co Polacy). Ogromnym problemem są mieszkania dla rodzin opuszczających ośrodek - nie każdy chce wynajmować lokal Czeczenom, a kolejka na mieszkania komunalne wynosi... 15 lat.
Dyrektor łomżyńskiego szpitala prosił wojewodę o interwencję w MSWiA, z którym ma podpisaną umowę dotyczącą opieki nad cudzoziemcami - by szpital terminowo otrzymywał płatności za świadczenia. Opóźnienia dezorganizują pracę.
Pieniędzy domagają się też szkoły - na dopłaty do przedszkoli i subwencję (to dziwne, że np. na dzieci romskie jest ona wyższa, a na dzieci cudzoziemskie - taka sama jak na polskie, a przecież potrzeba więcej pieniędzy choćby na dodatkowe zajęcia z języka polskiego).
- Szkoła ma swoją mobilność i zawsze może ubiegać się o pieniądze z innych źródeł, chociażby z konkursów, jakie ogłasza np. magistrat. Wymaga to oczywiście większego zaangażowania i wkładu pracy - przytomnie zauważa Katarzyna Potoniec z Fundacji Edukacji i Twórczości w Białymstoku.
Z ciekawym pomysłem wystąpił też Powiatowy Urząd Pracy - by gratyfikować pracodawców, którzy zatrudnią cudzoziemców. Tyle tylko, że miałby to robić ktoś inny, nie PUP...
Z kolei kilkudziesięciu łomżyńskich właścicieli sklepów i kupców skarży się do prezydenta Łomży na Czeczenów, którzy ich ponoć notorycznie okradają. Prezydent Jerzy Brzeziński skargi jeszcze nie czytał, ale zapowiada, że jeśli to prawda, zajmie się tym policja. Jednak przypadki te nie były zgłaszane funkcjonariuszom. Ci uważają, że nie ma problemu z uchodźcami. Andrzej Ryński, szef łomżyńskiej policji przytoczył dane, z których wynika, że w ciągu ostatnich miesięcy odnotowano kilkanaście zdarzeń z udziałem uchodźców (w części byli ofiarami), co nie jest zatrważającą skalą. Komendant straży miejskiej dodał, że nie ma problemów z legitymowaniem ich czy egzekwowaniem kar.
Ocalenie: Damy radę
Pocieszające jest to, że ze spotkania w najlepszych nastrojach wyszli przedstawiciele uchodźców, którzy zwyczajnie cieszą się, że ktoś dostrzegł ich potrzeby, problemy, lęki i wreszcie zaczął z nimi i o nich rozmawiać. I warszawskiej fundacji "Ocalenie", która pomaga Czeczenom w Łomży. Kamil Kamiński z fundacji nie ma poczucia, jakby na jego barki zwalił się wielki ciężar.
- To było bardzo konstruktywne spotkanie. Przedstawiliśmy swoją ofertę, poprosiliśmy o współpracę szkoły i policję. Poprowadzimy warsztaty dla uchodźców z zakresu polskiego prawa i bezpieczeństwa. Oni często nie wiedzą nawet, że nie można np. grać w piłkę na rynku czy pić alkoholu w miejscu publicznym. Będziemy też informować ich o prawach i obowiązkach związanych ze szkołą - opowiada Kamiński.
Dodaje, ze od 1 stycznia wchodzi w życie ustawa, powołująca specjalnego asystenta nauczyciela dla dzieci cudzoziemskich, który ma być pomostem pomiędzy maluchami i ich rodzicami a nauczycielami, likwidować barierę komunikacyjną. Czy fundacja udźwignie ciężar integracji łomżyńskich Czeczenów?
- Zatrudniamy siedem osób, rozszerzymy nasze działania - Kamiński jest pełen entuzjazmu.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




