Nowa droga do sukcesu Łomży - Ocalenie na bruku
02.09.2010
, aktualizacja: 03.09.2010 10:54
Łomżyński magistrat nie zgodził się na to, by Fundacja Ocalenie, działająca na rzecz integracji uchodźców, organizowała festyn na rynku - informowaliśmy w środę w Gazecie. To nie koniec kłód rzucanych pod nogi. Organizacji wypowiedziano najem lokalu przy Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej, choć umowa ważna jest do 2011 r.
ZOBACZ TAKŻE
- Czeczeni nie znikną jak zamkniemy ośrodki (08-09-10, 20:20)
- Integracji nie będzie. Łomża odwraca się od uchodźców (01-09-10, 19:29)
RAPORTY
SERWISY
W środę napisaliśmy o tym, że festyn pod hasłem „Wielokulturowa Łomża”, planowany przez Fundację Ocalenie na zakończenie ramadanu, nie dojdzie do skutku. Mimo że jej przedstawiciele rozmawiali o imprezie integracyjnej z wiceprezydentem Krzysztofem Choińskim i dostali ustną zgodę na jej lokalizację w centrum miasta. Nieoczekiwanie, po dwóch tygodniach, otrzymali z ratusza zawiadomienie, że jest ona możliwa do przeprowadzenia jedynie na boisku Szkoły Podstawowej nr 5. To szkoła, w pobliżu ośrodka, w której uczą się mali uchodźcy. Przedstawiciele magistratu tłumaczyli, że organizatorzy nie określili wielkości imprezy i formy jej zabezpieczenia, ale głównym powodem była troska o bezpieczeństwo Czeczenów i obawy o ekscesy na rynku.
W środę list otwarty do prezydenta miasta Jerzego Brzezińskiego skierowali Dorota Parzymies - prezes Fundacji Ocalenie, jej zastępczyni Malika Abdoulvakhabova i Kamil Kamiński. Napisali w nim m.in., że nie rozumieją takiej decyzji urzędu.
W czwartek okazało się natomiast, że jeszcze w środę miejscy urzędnicy przygotowali fundacji kolejną przykrą niespodziankę. W drodze jest wymówienie umowy najmu miejskiego lokalu w budynku MOPS-u przy ul. Dwornej, w którym organizacja pracuje od dwóch lat.
- Jesteśmy tu od września 2008 r., a umowę mamy podpisaną do końca października 2011 r. Do tej pory idealnie nam się układała współpraca z MOPS-em, do którego uchodźcy przychodzą po pomoc. Uzupełnialiśmy się nawzajem. Urzędnicy zawsze mogli do nas przyjść, by o coś zapytać. W drugą stronę to działało podobnie. Nie było ani słowa od dyrekcji o tym, że szykowane jest wypowiedzenie, że powinniśmy szukać nowego lokalu. Zresztą o sprawie wiemy nieoficjalnie, ponieważ nic jeszcze nie dostaliśmy na rękę. To dla nas olbrzymie zaskoczenie, bo nic tego nie zapowiadało. To zastanawiające w kontekście poprzedniego wydarzenia - mówi Kamil Kamiński, członek zarządu fundacji, laureat tegorocznej akcji bialostockiej gazety 'Przystanek Młodzi' ], nagrodzony właśnie za działania na rzecz integracji.
- To decyzja dyrektora MOPS, wypowiedzenie wysłano w środę - twierdzi Łukasz Czech, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Łomży. - Fundacja od początku wiedziała, że udostępnienie jest tymczasowe. Zgodnie z umową, MOPS może poinformować o wypowiedzeniu na miesiąc przed terminem opuszczenia lokalu. Jest on potrzebny, ponieważ od przyszłego roku będzie realizowany program z Europejskiego Funduszu Społecznego - "Nowa droga do sukcesu". A ten wymaga, by na każde dwa tysiące osób był jeden pracownik socjalny. Trzeba więc zatrudniać nowe osoby, a te muszą mieć gdzie pracować - mówi Czech.
Kiedy pytamy wprost, czy odmowa organizacji imprezy na rynku, wysłanie listu otwartego do prezydenta i wypowiedzenie mają ze sobą coś wspólnego, słyszymy jedynie: - To jest zbieg okoliczności i nic więcej.
Fundacja podnajmowała lokum od miasta bezczynszowo. Teraz musi szukać innego miejsca. Chciałaby je znaleźć także w pobliżu MOPS-u.
- Poszukamy zastępczego lokalu - zapewnia Kamiński. - Jest trochę miejsc w mieście. Nie wiemy tylko, czy miasto po ostatnich niezrozumiałych dla nas działaniach, będzie nam pomagać i wynajmie pomieszczenie za darmo. Będziemy o tym rozmawiać, bo nasze działanie ma przecież na celu wspieranie urzędu.
Niestety, urzędnikom widocznie nie przeszkadza, że o Łomży ostatnio co chwilę mówi się w Polsce z przydomkiem ksenofobiczna. Nagonkę na Czeczenów rozpoczął we wrześniu ubiegłego roku poseł PiS Lech Kołakowski, pisząc do Urzędu do spraw Cudzoziemców list z wnioskiem o likwidację łomżyńskiego ośrodka. Sąd zajmuje się młodzieńcami, którzy kolportowali ulotki wzywające do nienawiści. Policja poszukuje internauty, który publikuje obraźliwe dla uchodźców filmy.
W środę list otwarty do prezydenta miasta Jerzego Brzezińskiego skierowali Dorota Parzymies - prezes Fundacji Ocalenie, jej zastępczyni Malika Abdoulvakhabova i Kamil Kamiński. Napisali w nim m.in., że nie rozumieją takiej decyzji urzędu.
W czwartek okazało się natomiast, że jeszcze w środę miejscy urzędnicy przygotowali fundacji kolejną przykrą niespodziankę. W drodze jest wymówienie umowy najmu miejskiego lokalu w budynku MOPS-u przy ul. Dwornej, w którym organizacja pracuje od dwóch lat.
- Jesteśmy tu od września 2008 r., a umowę mamy podpisaną do końca października 2011 r. Do tej pory idealnie nam się układała współpraca z MOPS-em, do którego uchodźcy przychodzą po pomoc. Uzupełnialiśmy się nawzajem. Urzędnicy zawsze mogli do nas przyjść, by o coś zapytać. W drugą stronę to działało podobnie. Nie było ani słowa od dyrekcji o tym, że szykowane jest wypowiedzenie, że powinniśmy szukać nowego lokalu. Zresztą o sprawie wiemy nieoficjalnie, ponieważ nic jeszcze nie dostaliśmy na rękę. To dla nas olbrzymie zaskoczenie, bo nic tego nie zapowiadało. To zastanawiające w kontekście poprzedniego wydarzenia - mówi Kamil Kamiński, członek zarządu fundacji, laureat tegorocznej akcji bialostockiej gazety 'Przystanek Młodzi' ], nagrodzony właśnie za działania na rzecz integracji.
- To decyzja dyrektora MOPS, wypowiedzenie wysłano w środę - twierdzi Łukasz Czech, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Łomży. - Fundacja od początku wiedziała, że udostępnienie jest tymczasowe. Zgodnie z umową, MOPS może poinformować o wypowiedzeniu na miesiąc przed terminem opuszczenia lokalu. Jest on potrzebny, ponieważ od przyszłego roku będzie realizowany program z Europejskiego Funduszu Społecznego - "Nowa droga do sukcesu". A ten wymaga, by na każde dwa tysiące osób był jeden pracownik socjalny. Trzeba więc zatrudniać nowe osoby, a te muszą mieć gdzie pracować - mówi Czech.
Kiedy pytamy wprost, czy odmowa organizacji imprezy na rynku, wysłanie listu otwartego do prezydenta i wypowiedzenie mają ze sobą coś wspólnego, słyszymy jedynie: - To jest zbieg okoliczności i nic więcej.
Fundacja podnajmowała lokum od miasta bezczynszowo. Teraz musi szukać innego miejsca. Chciałaby je znaleźć także w pobliżu MOPS-u.
- Poszukamy zastępczego lokalu - zapewnia Kamiński. - Jest trochę miejsc w mieście. Nie wiemy tylko, czy miasto po ostatnich niezrozumiałych dla nas działaniach, będzie nam pomagać i wynajmie pomieszczenie za darmo. Będziemy o tym rozmawiać, bo nasze działanie ma przecież na celu wspieranie urzędu.
Niestety, urzędnikom widocznie nie przeszkadza, że o Łomży ostatnio co chwilę mówi się w Polsce z przydomkiem ksenofobiczna. Nagonkę na Czeczenów rozpoczął we wrześniu ubiegłego roku poseł PiS Lech Kołakowski, pisząc do Urzędu do spraw Cudzoziemców list z wnioskiem o likwidację łomżyńskiego ośrodka. Sąd zajmuje się młodzieńcami, którzy kolportowali ulotki wzywające do nienawiści. Policja poszukuje internauty, który publikuje obraźliwe dla uchodźców filmy.
- 60 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
16 głosów
-
Nowa droga do sukcesu Łomży - Ocalenie na bruku
kiryloszomber
02.09.10, 23:50
Multikulti wspaniale sprawdziło się na Zachodzie. Ach, jak wspaniale. Np. jakrobiłem ostatnio seans spirytystyczny, Theo van Gogh wypowiadał się omultikulti z entuzjazmem. Teraz proponuję »
-
niech czeczeńcy pogadają z wietnamczykami
drupal
03.09.10, 00:00
"Uchodźcy" z Wietnamu jakoś nie siedzą w ośrodkach i żyją z pomocy społecznejtylko handlują, prowadzą biznesy, coś robią, żyją produktywnie.Może zamiast zamykać uchodźców czeczeńskich w »
-
Nowa droga do sukcesu Łomży - Ocalenie na bruku
wyciety
03.09.10, 00:37
Wzruszajaca opowiesc,zwilgotnialy mi oczy.Dlatego nie napisze dzis o religiikochajacej pokoj.Dzis chce sie zajac krotkim zdaniem,ktore brzmi:"pomieszczenie bylo podnajmowane »




