Ponad 600 zł za niewysłane SMS-y
10.02.2011
, aktualizacja: 11.02.2011 15:55
Rachunek telefoniczny Teresy Remiszewskiej wzrósł o ponad 600 zł. 70-letnia białostoczanka jest ofiarą SMS-owego naciągactwa, które "Gazeta" opisała w środę. - Ja nawet SMS-a wysłać nie umiem - mówi bezradnie
Pani Teresa przyszła w czwartek do naszej redakcji ze środową "Gazetą".
- Mnie też tak oszukali - twierdzi i pokazuje rachunek za styczeń za korzystanie telefonu w sieci Orange. Na nim kwota 645,34 zł, z czego aż 604,84 zł to opłaty za konkursowe SMS-y.
- Ale ja nigdy nic nie wysyłałam. Nawet SMS-a wysłać nie umiem. Tylko odbieram telefony i czasami dzwonię - mówi zdenerwowana. - A te SMS-y przychodziły cały czas. Czasami miałam tak dość tego ciągłego bębnienia, że owijałam telefon ręcznikiem i kładłam pod poduszkę.
Białostoczanka opłaca miesięczny abonament w wysokości 39 zł. Po otrzymaniu styczniowego rachunku natychmiast udała się do salonu Orange na ul. Legionowej:
- Myślałam, że to pomyłka, ale taka młoda dziewczyna powiedziała, że muszę płacić. Gdybym miała telefon na kartę, to by mi nie odcinało pieniędzy bez końca, tylko skończyłyby się - opowiada 70-latka i zapytuje: - Ale skąd ja mam wziąć teraz pieniądze na to? Z emerytury? Ja nic nie wysłałam.
Teresa Remiszewska codziennie dostawała kilkadziesiąt SMS-ów - najprawdopodobniej z loterii Pusty SMS, informujących, że wygrała 30 tys. zł.
"30.000 ZLOTYCH JUZ PRZELICZONE I ZAPAKOWANE! Zaufaj mi i wyslij tylko jeden PUSTY SMS na 74500".
- Takie były informacje na telefonie - staruszka pokazuje informację typową dla loterii organizowanej przez spółka Internetq Poland, która już w grudniu za nabijanie abonentów w butelkę zapłaciła pół miliona złotych kary.
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oskarżył ją o umyślne i dla zysku dopuszczanie się "wyjątkowo szkodliwych działań". Bo SMS-y z "zapakowanymi pieniędzmi" przychodziły seriami, namawiając do dalszej gry.
- To była tylko forma komunikacji marketingowej - bronił się prezes spółki, a winą obarczył samych konsumentów, którzy "nie rozumieją istoty zjawiska i zasad, jakimi rządzą się gry hazardowe".
Anna Streżyńska, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej na łamach "Gazety" obiecała: - Chcę zakazać oszukańczych loterii i gier poprzez SMS-y organizowanych przez operatorów sieci komórkowych.
UKE dostaje bowiem tony listów ze skargami od takich osób jak Teresa Remiszewska. Wystarczy choć raz wysłać bezpłatnego SMS-a, który automatycznie zapisuje do loterii lub nacisnąć jeden z numerów na telefonie w trakcie rozmowy z konkursowym automatem. Od tego momentu trzeba płacić za każdy dzień udziału w konkursie. Niektórzy z Czytelników "Gazety" twierdzą jednak, że ani jednego, ani drugiego nie zrobili.
- Znajomego taka loteria kosztowała miesięcznie 300 zł, bo dostawał nawet sześć płatnych SMS-ów dziennie - opowiada sama Streżyńska. Do "zabawy" wszedł, wysyłając SMS-a o treści "Odczepcie się!". - Z trudem znalazłam w internecie regulamin, zasad wyjścia z konkursu już nie znalazłam, w końcu na jednym z forów udało mi się uzyskać radę, jak to przerwać. Koszmar - ocenia prezes UKE.
Takie loterie pojawiają się w niemal wszystkich sieciach komórkowych. Większość to niestety obietnice wygranych bez pokrycia. Co na to operatorzy?
- Pracujemy nad wspólnym stanowiskiem w gronie adresatów listu UKE - mówi Wojciech Jabczyński, rzecznik Grupy TP (do spółki należy komórkowy Orange).
Streżyńska na razie wysłała organizatorom loterii propozycje zmian w regulaminach. Chce, by klient mógł zablokować wszystkie numery o podwyższonej opłacie, mógł ustanowić maksymalną kwotę, jaką może zapłacić za usługi telekomunikacyjne albo tylko za usługi o podwyższonej opłacie i zawsze miał pełną informację o cenie SMS-a i konsekwencjach jego wysłania.
- Docelowo chcę wprowadzić zakaz organizowania loterii i konkursów SMS-owych - mówi Streżyńska. A jeśli nie zakaz, to nakaz uzyskania jednoznacznej zgody klienta na udział w konkursie. - Najlepiej w formie podpisu na aneksie do umowy - dodaje.
W tym momencie nie wiadomo, czy obietnice UKE nie skończą się podobnie, jak ubiegłoroczne plany Stowarzyszenia Marketingu Bezpośredniego, o których pisał portal internetowy Press. Zaczął powstawać kodeks dobrych praktyk przy organizacji megaloterii, który miał wyeliminować przekazy wprowadzające w błąd co do cen uczestnictwa czy sugerowanie "bezwarunkowej wygranej". Miał być gotowy w październiku, a nie ma go do dziś.
- Branża marketingowa nie była zainteresowana samoregulacją, bo ta ograniczałaby możliwości wykorzystywania luk prawnych. A loteria i konkurs to świetny biznes i dla operatorów, i dla firm, które zajmują się ich organizacją - przyznaje Krzysztof Dębowski, dyrektor zarządzający agencji Sare.
- Mnie też tak oszukali - twierdzi i pokazuje rachunek za styczeń za korzystanie telefonu w sieci Orange. Na nim kwota 645,34 zł, z czego aż 604,84 zł to opłaty za konkursowe SMS-y.
- Ale ja nigdy nic nie wysyłałam. Nawet SMS-a wysłać nie umiem. Tylko odbieram telefony i czasami dzwonię - mówi zdenerwowana. - A te SMS-y przychodziły cały czas. Czasami miałam tak dość tego ciągłego bębnienia, że owijałam telefon ręcznikiem i kładłam pod poduszkę.
Białostoczanka opłaca miesięczny abonament w wysokości 39 zł. Po otrzymaniu styczniowego rachunku natychmiast udała się do salonu Orange na ul. Legionowej:
- Myślałam, że to pomyłka, ale taka młoda dziewczyna powiedziała, że muszę płacić. Gdybym miała telefon na kartę, to by mi nie odcinało pieniędzy bez końca, tylko skończyłyby się - opowiada 70-latka i zapytuje: - Ale skąd ja mam wziąć teraz pieniądze na to? Z emerytury? Ja nic nie wysłałam.
Teresa Remiszewska codziennie dostawała kilkadziesiąt SMS-ów - najprawdopodobniej z loterii Pusty SMS, informujących, że wygrała 30 tys. zł.
"30.000 ZLOTYCH JUZ PRZELICZONE I ZAPAKOWANE! Zaufaj mi i wyslij tylko jeden PUSTY SMS na 74500".
- Takie były informacje na telefonie - staruszka pokazuje informację typową dla loterii organizowanej przez spółka Internetq Poland, która już w grudniu za nabijanie abonentów w butelkę zapłaciła pół miliona złotych kary.
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oskarżył ją o umyślne i dla zysku dopuszczanie się "wyjątkowo szkodliwych działań". Bo SMS-y z "zapakowanymi pieniędzmi" przychodziły seriami, namawiając do dalszej gry.
- To była tylko forma komunikacji marketingowej - bronił się prezes spółki, a winą obarczył samych konsumentów, którzy "nie rozumieją istoty zjawiska i zasad, jakimi rządzą się gry hazardowe".
Anna Streżyńska, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej na łamach "Gazety" obiecała: - Chcę zakazać oszukańczych loterii i gier poprzez SMS-y organizowanych przez operatorów sieci komórkowych.
UKE dostaje bowiem tony listów ze skargami od takich osób jak Teresa Remiszewska. Wystarczy choć raz wysłać bezpłatnego SMS-a, który automatycznie zapisuje do loterii lub nacisnąć jeden z numerów na telefonie w trakcie rozmowy z konkursowym automatem. Od tego momentu trzeba płacić za każdy dzień udziału w konkursie. Niektórzy z Czytelników "Gazety" twierdzą jednak, że ani jednego, ani drugiego nie zrobili.
- Znajomego taka loteria kosztowała miesięcznie 300 zł, bo dostawał nawet sześć płatnych SMS-ów dziennie - opowiada sama Streżyńska. Do "zabawy" wszedł, wysyłając SMS-a o treści "Odczepcie się!". - Z trudem znalazłam w internecie regulamin, zasad wyjścia z konkursu już nie znalazłam, w końcu na jednym z forów udało mi się uzyskać radę, jak to przerwać. Koszmar - ocenia prezes UKE.
Takie loterie pojawiają się w niemal wszystkich sieciach komórkowych. Większość to niestety obietnice wygranych bez pokrycia. Co na to operatorzy?
- Pracujemy nad wspólnym stanowiskiem w gronie adresatów listu UKE - mówi Wojciech Jabczyński, rzecznik Grupy TP (do spółki należy komórkowy Orange).
Streżyńska na razie wysłała organizatorom loterii propozycje zmian w regulaminach. Chce, by klient mógł zablokować wszystkie numery o podwyższonej opłacie, mógł ustanowić maksymalną kwotę, jaką może zapłacić za usługi telekomunikacyjne albo tylko za usługi o podwyższonej opłacie i zawsze miał pełną informację o cenie SMS-a i konsekwencjach jego wysłania.
- Docelowo chcę wprowadzić zakaz organizowania loterii i konkursów SMS-owych - mówi Streżyńska. A jeśli nie zakaz, to nakaz uzyskania jednoznacznej zgody klienta na udział w konkursie. - Najlepiej w formie podpisu na aneksie do umowy - dodaje.
W tym momencie nie wiadomo, czy obietnice UKE nie skończą się podobnie, jak ubiegłoroczne plany Stowarzyszenia Marketingu Bezpośredniego, o których pisał portal internetowy Press. Zaczął powstawać kodeks dobrych praktyk przy organizacji megaloterii, który miał wyeliminować przekazy wprowadzające w błąd co do cen uczestnictwa czy sugerowanie "bezwarunkowej wygranej". Miał być gotowy w październiku, a nie ma go do dziś.
- Branża marketingowa nie była zainteresowana samoregulacją, bo ta ograniczałaby możliwości wykorzystywania luk prawnych. A loteria i konkurs to świetny biznes i dla operatorów, i dla firm, które zajmują się ich organizacją - przyznaje Krzysztof Dębowski, dyrektor zarządzający agencji Sare.
- 54 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
33 głosy
-
Ponad 600 zł za niewysłane SMS-y
wojna71
11.02.11, 10:40
Tylko d...l odsyła takie sms i to z tekstem "odczepcie się". To teraz ma.»
-
Staruszka może nie umieć wysyłac sms-ów
gorontal
11.02.11, 11:11
ale staruszka może mieć wnuczka który umie, może zrobił babuni żart? w sieci orange można zablokować płatne sms-y przychodzące i to samodzielnie ale przez internet a osoby starsze nie »
-
Ponad 600 zł za niewysłane SMS-y
wikal
11.02.11, 17:01
Pracujemy nad wspólnym stanowiskiem w gronie adresatów listu UKE - mówi Wojciech Jabczyński, rzecznik Grupy TP A ja myślę, że powinniście siedzieć za zwykłe oszustwo i kradzież prywatnych »




