Kto posprząta kirkut po wandalach? [ZDJĘCIA]
05.05.2011
, aktualizacja: 05.05.2011 20:45
Znów, jak kilka lat temu, pomazano farbą macewy na kirkucie w Suwałkach. I tak jak wówczas, zamiast usunąć ślady czyjejś bezmyślności, instytucje, które mogłyby się tym zająć, wolą wymieniać korespondencję "w sprawie"
ZOBACZ TAKŻE
- Jałowa dyskusja o ksenofobii w Podlaskiem (21-03-12, 16:32)
- Kirkut posprzątany, swastyki zamalowane (WIDEO) (21-03-12, 15:05)
- Faszyści zdewastowali kirkut w Wysokiem Mazowieckiem (19-03-12, 12:25)
- Młodzi Europejczycy odnawiają macewy na białostockim cmentarzu (09-08-11, 19:51)
- Kirkut przy Wschodniej. Psie kupy między macewami (21-04-11, 18:09)
- Ksiądz zwolnił dyrektora romskiej podstawówki (23-09-09, 20:39)
- Nienawiść na synagodze. Antysemickie hasła w Orli (10-08-11, 20:23)
SERWISY
Przed drugą wojną Żydzi stanowili mniej więcej jedną trzecią mieszkańców Suwałk. Dzisiaj w rozwijającym się dynamicznie mieście do tej społeczności przyznaje się jedna, starsza osoba. Najwidoczniejszym śladem obecności wyznawców judaizmu jest zamykający ciąg miejskich nekropolii kirkut. Najwidoczniejszym i najbardziej symbolicznym - ogromna, niemalże pusta ogrodzona łąka, na której stoi wymurowane ze szczątków potrzaskanych nagrobków lapidarium. Resztę macew w większości zabrali jeszcze hitlerowcy, wykorzystując je m.in. do budowy basenów przeciwpożarowych. Chociaż od śmierci Hitlera minęło już kilkadziesiąt lat, wciąż ma on w Suwałkach swoich wyznawców. Z braku Żydów upust swojemu antysemityzmowi dają dewastując raz na jakiś czas kirkut.
- Podczas Świąt Wielkiej Nocy poszedłem tam na spacer. I znów, tak jak kilka lat temu ktoś pomazał farbą lapidarium. Tym razem na szczęście nie są to "hakenkrojce", tylko po prostu chlapnięcia. Do tego ogólnie na terenie jest, mówiąc wprost, syf. Stare znicze, potłuczone butelki, pety - mówi Jacek Milewski, suwalski społecznik, przez wiele lat dyrektor działającej w mieście romskiej podstawówki.
To właśnie on, razem ze swoimi uczniami w 2008 r. przeprowadził na żydowskim cmentarzu "lekcję zwykłej ludzkiej przyzwoitości". Gdy przez dłuższy czas suwalski magistrat i zarządzająca terenem cmentarza Fundacja Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego nie mogły się dogadać, kto ma zmyć z kamieni nagrobnych swastyki, Milewski za kilka złotych kupił rozpuszczalnik i razem z młodzieżą posprzątał po wandalach.
- Jak widać, historia lubi się powtarzać. Poinformowałem o mazańcach magistrat. Oni ponoć przekazali tę wiedzę fundacji. A mazańce jak były, tak dalej są - komentuje, nie kryjąc rozczarowania Jacek Milewski. - Rzeczywiście, kirkut leży na uboczu, ale z drugiej strony, nie jest to też koniec świata. Przez płot jest kilka innych cmentarzy, łącznie z wciąż funkcjonującym katolickim. Przecież można tu wysłać raz na tydzień patrol straży miejskiej.
W magistracie potwierdzają, że ślady działalności wandali po sygnale Milewskiego udokumentowali i przekazali fundacji.
- I nic więcej zrobić w tej sprawie nie możemy. Cmentarz jest cudzą własnością, a w naszym kraju własność - rzecz święta. Nie mamy prawa nie tylko tam wchodzić, ale nawet poinformować o całym zdarzeniu policji - wyjaśnia Jarosław Filipowicz, rzecznik urzędu miasta w Suwałkach. Jego zdaniem przepisy w tej sprawie są dość dziwne, co nie zwalnia magistratu z ich przestrzegania. Dodaje, że na życzenie fundacji kilka lat temu cmentarz zamknięto, ale klucz od kłódki można wypożyczyć, pozostawiając w depozycie dowód osobisty, w magistracie.
- To też było życzenie fundacji, żeby mogły się tam dostać np. wycieczki z Izraela. Wielkiego zainteresowania tym kluczem nie ma. Może raz na pół roku ktoś go pożyczy - mówi rzecznik, podkreślając, że w Suwałkach jest sześć cmentarzy, każdy innego wyznania. - Jesteśmy miastem wielokulturowym, nie wstydzimy się tego. Problemy z kirkutem to przykry ewenement.
Rzecznik uważa też, że chociaż oczywiście można podjąć rozmowy w tej sprawie, to miasto nie ma możliwości, nawet na zlecenie fundacji, utrzymywania porządku na suwalskim kirkucie.
- Przecież to jest cudzy teren. Regionalna Izba Obrachunkowa od razu by nas rozszarpała - podsumowuje.
W fundacji, która swoją siedzibę ma w Warszawie, utrzymują, że informacji z Suwałk jeszcze nie dostali. Wysyłamy im więc zdjęcia zrobione przez Milewskiego.
- Do tej dewastacji doszło w czerwcu 2010 r. Posiadana przez nas dokumentacja fotograficzna jest identyczna z przesłanym przez państwo zdjęciem - mówi Marcin Bartosiewicz z fundacji.
Potwierdza, że z kirkutem w Suwałkach jest problem.
- Obiekt ten przejęliśmy w 2007 r., od tamtej pory dewastowany był co najmniej trzykrotnie. Za każdym razem prokuratura umarzała śledztwo z powodu niewykrycia sprawców. Obecnie Fundacja bada możliwość oczyszczenia z "graffiti" pomników i macew na cmentarzu, dysponujemy jednak ograniczonymi środkami finansowymi i koszt takich prac może przewyższyć nasze możliwości. Pod naszą opieką jest ponad 70 cmentarzy żydowskich rozrzuconych po całej Polsce, opieka nad każdym z nich wymaga znacznego nakładu środków finansowych - kontynuuje. Przypomina, że fundacja wymieniła bramę na kirkut, a Młodzieżowy Dom Kultury w Suwałkach wziął udział w kampanii edukacyjnej "Przywróćmy Pamięć".
- Naszym celem jest i było zabezpieczenie tej cennej pozostałości wielokulturowej przeszłości Suwałk. Dołożymy wszelkich starań, aby cmentarz został przywrócony do stanu licującego z jego godnością, nie możemy jednak mieć pewności, że w przyszłości nie dojdzie do kolejnych aktów wandalizmu ze strony lokalnych elementów chuligańskich i antysemickich - podkreśla Marcin Bartosiewicz, którego zdaniem wyeliminowanie takiego zagrożenia wymaga profilaktyki, w którą zaangażowałyby się miejscowe władze, organizacje pozarządowe i organy ścigania.
- Możemy tylko mieć nadzieję, że do takiej współpracy dojdzie w najbliższej przyszłości - podsumowuje.
KOMENTARZ
Wszyscy "mając nadzieję" odmieniają określenie "wielokulturowość" przez kolejne przypadki. A w zrobieniu czegoś konkretnego jednym ponoć przeszkadza prawo, drugim podobno brak pieniędzy.
Tak naprawdę to wystarczyłaby odrobina dobrej woli, trochę starych szmat oraz butelka rozpuszczalnika. Może jeszcze worek na zalegające na kirkucie śmieci. Nie ma większego znaczenia, czy szmatę weźmie któryś z pracowników magistratu, czy osoba wynajęta przez fundację. I nie trzeba prawie roku, by wymyślić takie rozwiązanie.
Bo pomazany pomnik na cmentarzu, żydowskim, katolickim, jakimkolwiek innym, to tak zwyczajnie, po ludzku, wstyd.
- Podczas Świąt Wielkiej Nocy poszedłem tam na spacer. I znów, tak jak kilka lat temu ktoś pomazał farbą lapidarium. Tym razem na szczęście nie są to "hakenkrojce", tylko po prostu chlapnięcia. Do tego ogólnie na terenie jest, mówiąc wprost, syf. Stare znicze, potłuczone butelki, pety - mówi Jacek Milewski, suwalski społecznik, przez wiele lat dyrektor działającej w mieście romskiej podstawówki.
To właśnie on, razem ze swoimi uczniami w 2008 r. przeprowadził na żydowskim cmentarzu "lekcję zwykłej ludzkiej przyzwoitości". Gdy przez dłuższy czas suwalski magistrat i zarządzająca terenem cmentarza Fundacja Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego nie mogły się dogadać, kto ma zmyć z kamieni nagrobnych swastyki, Milewski za kilka złotych kupił rozpuszczalnik i razem z młodzieżą posprzątał po wandalach.
- Jak widać, historia lubi się powtarzać. Poinformowałem o mazańcach magistrat. Oni ponoć przekazali tę wiedzę fundacji. A mazańce jak były, tak dalej są - komentuje, nie kryjąc rozczarowania Jacek Milewski. - Rzeczywiście, kirkut leży na uboczu, ale z drugiej strony, nie jest to też koniec świata. Przez płot jest kilka innych cmentarzy, łącznie z wciąż funkcjonującym katolickim. Przecież można tu wysłać raz na tydzień patrol straży miejskiej.
W magistracie potwierdzają, że ślady działalności wandali po sygnale Milewskiego udokumentowali i przekazali fundacji.
- I nic więcej zrobić w tej sprawie nie możemy. Cmentarz jest cudzą własnością, a w naszym kraju własność - rzecz święta. Nie mamy prawa nie tylko tam wchodzić, ale nawet poinformować o całym zdarzeniu policji - wyjaśnia Jarosław Filipowicz, rzecznik urzędu miasta w Suwałkach. Jego zdaniem przepisy w tej sprawie są dość dziwne, co nie zwalnia magistratu z ich przestrzegania. Dodaje, że na życzenie fundacji kilka lat temu cmentarz zamknięto, ale klucz od kłódki można wypożyczyć, pozostawiając w depozycie dowód osobisty, w magistracie.
- To też było życzenie fundacji, żeby mogły się tam dostać np. wycieczki z Izraela. Wielkiego zainteresowania tym kluczem nie ma. Może raz na pół roku ktoś go pożyczy - mówi rzecznik, podkreślając, że w Suwałkach jest sześć cmentarzy, każdy innego wyznania. - Jesteśmy miastem wielokulturowym, nie wstydzimy się tego. Problemy z kirkutem to przykry ewenement.
Rzecznik uważa też, że chociaż oczywiście można podjąć rozmowy w tej sprawie, to miasto nie ma możliwości, nawet na zlecenie fundacji, utrzymywania porządku na suwalskim kirkucie.
- Przecież to jest cudzy teren. Regionalna Izba Obrachunkowa od razu by nas rozszarpała - podsumowuje.
W fundacji, która swoją siedzibę ma w Warszawie, utrzymują, że informacji z Suwałk jeszcze nie dostali. Wysyłamy im więc zdjęcia zrobione przez Milewskiego.
- Do tej dewastacji doszło w czerwcu 2010 r. Posiadana przez nas dokumentacja fotograficzna jest identyczna z przesłanym przez państwo zdjęciem - mówi Marcin Bartosiewicz z fundacji.
Potwierdza, że z kirkutem w Suwałkach jest problem.
- Obiekt ten przejęliśmy w 2007 r., od tamtej pory dewastowany był co najmniej trzykrotnie. Za każdym razem prokuratura umarzała śledztwo z powodu niewykrycia sprawców. Obecnie Fundacja bada możliwość oczyszczenia z "graffiti" pomników i macew na cmentarzu, dysponujemy jednak ograniczonymi środkami finansowymi i koszt takich prac może przewyższyć nasze możliwości. Pod naszą opieką jest ponad 70 cmentarzy żydowskich rozrzuconych po całej Polsce, opieka nad każdym z nich wymaga znacznego nakładu środków finansowych - kontynuuje. Przypomina, że fundacja wymieniła bramę na kirkut, a Młodzieżowy Dom Kultury w Suwałkach wziął udział w kampanii edukacyjnej "Przywróćmy Pamięć".
- Naszym celem jest i było zabezpieczenie tej cennej pozostałości wielokulturowej przeszłości Suwałk. Dołożymy wszelkich starań, aby cmentarz został przywrócony do stanu licującego z jego godnością, nie możemy jednak mieć pewności, że w przyszłości nie dojdzie do kolejnych aktów wandalizmu ze strony lokalnych elementów chuligańskich i antysemickich - podkreśla Marcin Bartosiewicz, którego zdaniem wyeliminowanie takiego zagrożenia wymaga profilaktyki, w którą zaangażowałyby się miejscowe władze, organizacje pozarządowe i organy ścigania.
- Możemy tylko mieć nadzieję, że do takiej współpracy dojdzie w najbliższej przyszłości - podsumowuje.
KOMENTARZ
Wszyscy "mając nadzieję" odmieniają określenie "wielokulturowość" przez kolejne przypadki. A w zrobieniu czegoś konkretnego jednym ponoć przeszkadza prawo, drugim podobno brak pieniędzy.
Tak naprawdę to wystarczyłaby odrobina dobrej woli, trochę starych szmat oraz butelka rozpuszczalnika. Może jeszcze worek na zalegające na kirkucie śmieci. Nie ma większego znaczenia, czy szmatę weźmie któryś z pracowników magistratu, czy osoba wynajęta przez fundację. I nie trzeba prawie roku, by wymyślić takie rozwiązanie.
Bo pomazany pomnik na cmentarzu, żydowskim, katolickim, jakimkolwiek innym, to tak zwyczajnie, po ludzku, wstyd.
- 5 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
Kto posprząta kirkut po wandalach? [zdjęcia]
shockandawe
06.05.11, 13:36
Mam wrażenie, że autor artykułu całkowicie odwraca priorytety. Jasne, że to niedobrze, że żydowska fundacja nie może się dogadać z miastem, kto posprząta kirkut. Chwała dzieciakom z Suwałk,»
-
Kto posprząta kirkut po wandalach? [zdjęcia]
pausta1511
06.05.11, 17:17
Zgadzam się z przedmówcą,większym zainteresowaniem powinna być z straż miejska..bo ona bardziej pilnuje porządku publicznego niż policja.Pozdrawiam Suwałki.»
-
Kto posprząta kirkut po wandalach? [zdjęcia]
kuma1
19.03.12, 17:42
Powinni tablice nagrobne przenieść w pobliże Synagogi i tam otworzyć coś w rodzaju miejsca pamięci.Resztę uprzątnąć i posadzić drzewa.»






więcej zdjęć