Park na Krywlanach na papierze
16.10.2007
, aktualizacja: 16.10.2007 20:19
Choć białostocki park naukowo-technologiczny na Krywlanach ciągle istnieje tylko na papierze, ma już swoich pierwszych zasłużonych.
ZOBACZ TAKŻE
- 429 pytań o park naukowo-technologiczny (18-01-11, 20:21)
Wczoraj podczas oficjalnej prezentacji koncepcji parku wiceprezydent Adam Poliński podziękował im za trud przy tworzeniu tego organizmu. Na razie tworu fikcyjnego, istniejącego jedynie na papierze. Wśród docenionych - prócz kadry uniwersytetu, politechniki i akademii medycznej, NOT-u czy pracowników urzędu marszałkowskiego - były wiceprezydent Białegostoku Marian Blecharczyk.
- Podziękowania przekazałem osobom, które były zaangażowane w prace przy parku. Idea jego stworzenia powstała jeszcze za prezydenta Tura, a wiceprezydent Blecharczyk był jednym z członków zespołu roboczego. Stąd jego obecność - powiedział nam wiceprezydent Adam Poliński, który zastępował wczoraj prezydenta Tadeusza Truskolaskiego.
Cały park ma docelowo mieć powierzchnię prawie 63 hektarów. Z koncepcji, którą chwali się urząd, wynika, że na początek powstanie "niewielki" kompleks budynków. A w nich 6 tys. mkw. pod inkubatory technologiczne i 3 tys. mkw. na centrum technologiczne. Większość pieniędzy potrzebnych do stworzenia parku - ok. 85 proc. - ma pochodzić z Programu Rozwoju Polski Wschodniej. W sumie to 250 mln zł. W parku władze miasta najchętniej widziałyby firmy z branż biotechnologicznych, farmaceutycznych czy tzw. wysoko rozwiniętych technologii.
Tyle marzeń, które na razie zastępują konkrety. Gdy pytamy Adama Polińskiego, czy nie jest to inwestycja pisana patykiem po wodzie, ten odpowiada: - Raczej greenfieldowa [od green field - z angielskiego zielone pole - red.], bo mamy do zabudowania zieloną łąkę - żartuje.
Oburza się, kiedy mówimy, że nie ma firm, które chciałyby się w nim ulokować. - To nieprawda, cały czas rozmawiamy z firmami.
Jakimi? O tym już nie chce nam powiedzieć. Hanna Piotrowska, pełnomocnik prezydenta ds. parku naukowo-technologicznego, nie ukrywa, że tych przedsiębiorców nie ma.
- Całość powstaje tak naprawdę pod wirtualnego inwestora - tłumaczy.
Pytanie, czy ten chętny się pojawi? - Na razie są dwie firmy, z którymi rozmawiamy. Jedna jest z branży informatycznej, druga spożywczej - dodaje pełnomocnik.
Jej zdaniem park musi powstać. - Dzięki niemu będziemy mogli oferować miejsce, zachęcać firmy do inwestowania. Nie możemy im dać pieniędzy, ale możemy dać miejsce - wyjaśnia.
- A czy nie byłoby prościej doprowadzić do Krywlan niezbędne media i sprzedawać firmom po kawałku ziemi? - pytam.
- Takie tereny powstaną po drugiej stronie ulicy Mickiewicza, w sąsiedztwie sądu - pada odpowiedź.
Budowa parku - zdaniem urzędników - ma się rozpocząć już na początku przyszłego roku. Potrwa do roku 2010. Sęk tylko w tym, że jak na razie urząd ma tylko koncepcję opracowaną przez konsorcjum trzech firm oraz kilka wizualizacji. By ruszyć z budową potrzebny jest jeszcze projekt budowlany, uzgodnienia, kosztorys i wykonawca. O tym to chyba ktoś już zapomniał.
- Podziękowania przekazałem osobom, które były zaangażowane w prace przy parku. Idea jego stworzenia powstała jeszcze za prezydenta Tura, a wiceprezydent Blecharczyk był jednym z członków zespołu roboczego. Stąd jego obecność - powiedział nam wiceprezydent Adam Poliński, który zastępował wczoraj prezydenta Tadeusza Truskolaskiego.
Cały park ma docelowo mieć powierzchnię prawie 63 hektarów. Z koncepcji, którą chwali się urząd, wynika, że na początek powstanie "niewielki" kompleks budynków. A w nich 6 tys. mkw. pod inkubatory technologiczne i 3 tys. mkw. na centrum technologiczne. Większość pieniędzy potrzebnych do stworzenia parku - ok. 85 proc. - ma pochodzić z Programu Rozwoju Polski Wschodniej. W sumie to 250 mln zł. W parku władze miasta najchętniej widziałyby firmy z branż biotechnologicznych, farmaceutycznych czy tzw. wysoko rozwiniętych technologii.
Tyle marzeń, które na razie zastępują konkrety. Gdy pytamy Adama Polińskiego, czy nie jest to inwestycja pisana patykiem po wodzie, ten odpowiada: - Raczej greenfieldowa [od green field - z angielskiego zielone pole - red.], bo mamy do zabudowania zieloną łąkę - żartuje.
Oburza się, kiedy mówimy, że nie ma firm, które chciałyby się w nim ulokować. - To nieprawda, cały czas rozmawiamy z firmami.
Jakimi? O tym już nie chce nam powiedzieć. Hanna Piotrowska, pełnomocnik prezydenta ds. parku naukowo-technologicznego, nie ukrywa, że tych przedsiębiorców nie ma.
- Całość powstaje tak naprawdę pod wirtualnego inwestora - tłumaczy.
Pytanie, czy ten chętny się pojawi? - Na razie są dwie firmy, z którymi rozmawiamy. Jedna jest z branży informatycznej, druga spożywczej - dodaje pełnomocnik.
Jej zdaniem park musi powstać. - Dzięki niemu będziemy mogli oferować miejsce, zachęcać firmy do inwestowania. Nie możemy im dać pieniędzy, ale możemy dać miejsce - wyjaśnia.
- A czy nie byłoby prościej doprowadzić do Krywlan niezbędne media i sprzedawać firmom po kawałku ziemi? - pytam.
- Takie tereny powstaną po drugiej stronie ulicy Mickiewicza, w sąsiedztwie sądu - pada odpowiedź.
Budowa parku - zdaniem urzędników - ma się rozpocząć już na początku przyszłego roku. Potrwa do roku 2010. Sęk tylko w tym, że jak na razie urząd ma tylko koncepcję opracowaną przez konsorcjum trzech firm oraz kilka wizualizacji. By ruszyć z budową potrzebny jest jeszcze projekt budowlany, uzgodnienia, kosztorys i wykonawca. O tym to chyba ktoś już zapomniał.
- 2 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów


