Park na Krywlanach na papierze

Andrzej Kłopotowski
16.10.2007 , aktualizacja: 16.10.2007 20:19
A A A Drukuj
Choć białostocki park naukowo-technologiczny na Krywlanach ciągle istnieje tylko na papierze, ma już swoich pierwszych zasłużonych.
ZOBACZ TAKŻE
Wczoraj podczas oficjalnej prezentacji koncepcji parku wiceprezydent Adam Poliński podziękował im za trud przy tworzeniu tego organizmu. Na razie tworu fikcyjnego, istniejącego jedynie na papierze. Wśród docenionych - prócz kadry uniwersytetu, politechniki i akademii medycznej, NOT-u czy pracowników urzędu marszałkowskiego - były wiceprezydent Białegostoku Marian Blecharczyk.

- Podziękowania przekazałem osobom, które były zaangażowane w prace przy parku. Idea jego stworzenia powstała jeszcze za prezydenta Tura, a wiceprezydent Blecharczyk był jednym z członków zespołu roboczego. Stąd jego obecność - powiedział nam wiceprezydent Adam Poliński, który zastępował wczoraj prezydenta Tadeusza Truskolaskiego.

Cały park ma docelowo mieć powierzchnię prawie 63 hektarów. Z koncepcji, którą chwali się urząd, wynika, że na początek powstanie "niewielki" kompleks budynków. A w nich 6 tys. mkw. pod inkubatory technologiczne i 3 tys. mkw. na centrum technologiczne. Większość pieniędzy potrzebnych do stworzenia parku - ok. 85 proc. - ma pochodzić z Programu Rozwoju Polski Wschodniej. W sumie to 250 mln zł. W parku władze miasta najchętniej widziałyby firmy z branż biotechnologicznych, farmaceutycznych czy tzw. wysoko rozwiniętych technologii.

Tyle marzeń, które na razie zastępują konkrety. Gdy pytamy Adama Polińskiego, czy nie jest to inwestycja pisana patykiem po wodzie, ten odpowiada: - Raczej greenfieldowa [od green field - z angielskiego zielone pole - red.], bo mamy do zabudowania zieloną łąkę - żartuje.

Oburza się, kiedy mówimy, że nie ma firm, które chciałyby się w nim ulokować. - To nieprawda, cały czas rozmawiamy z firmami.

Jakimi? O tym już nie chce nam powiedzieć. Hanna Piotrowska, pełnomocnik prezydenta ds. parku naukowo-technologicznego, nie ukrywa, że tych przedsiębiorców nie ma.

- Całość powstaje tak naprawdę pod wirtualnego inwestora - tłumaczy.

Pytanie, czy ten chętny się pojawi? - Na razie są dwie firmy, z którymi rozmawiamy. Jedna jest z branży informatycznej, druga spożywczej - dodaje pełnomocnik.

Jej zdaniem park musi powstać. - Dzięki niemu będziemy mogli oferować miejsce, zachęcać firmy do inwestowania. Nie możemy im dać pieniędzy, ale możemy dać miejsce - wyjaśnia.

- A czy nie byłoby prościej doprowadzić do Krywlan niezbędne media i sprzedawać firmom po kawałku ziemi? - pytam.

- Takie tereny powstaną po drugiej stronie ulicy Mickiewicza, w sąsiedztwie sądu - pada odpowiedź.

Budowa parku - zdaniem urzędników - ma się rozpocząć już na początku przyszłego roku. Potrwa do roku 2010. Sęk tylko w tym, że jak na razie urząd ma tylko koncepcję opracowaną przez konsorcjum trzech firm oraz kilka wizualizacji. By ruszyć z budową potrzebny jest jeszcze projekt budowlany, uzgodnienia, kosztorys i wykonawca. O tym to chyba ktoś już zapomniał.

Podziel się

  • 2 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów