Ciągłe problemy ze śmieciami
2009-05-21
, aktualizacja: 21.05.2009 19:27
Nowe pole składowe w przepełnionych śmieciami Hryniewiczach miało być gotowe na początku 2009 r. Z powodu niedopatrzenia urzędników niezbędne procedury przedłużyły się. Teraz otwarcie składowiska mogą zablokować ekolodzy i najpewniej to uczynią
ZOBACZ TAKŻE
- Wyrok na byłych wiceprezydentów Białegostoku (18-08-09, 15:47)
- Wysypisko przyjmie śmieci od listopada (13-07-09, 20:35)
- Megapodwyżka opłat za śmieci. Od stycznia (26-08-08, 20:54)
Codziennie na wysypisko w Hryniewiczach trafia 100-400 ton śmieci. Rocznie jakieś 120 tys. ton. Z tego 70-80 proc. (z powodu przepełnienia) od maja 2008 r. musi wyjeżdżać do jednego z największych w kraju odbiorców śmieci - Zakładu Usług Komunalnych "Uskom" - aż do Mławy. Gmina Białystok za usługę zapłaciła już w sumie 6 mln zł.
Ratunkiem na czas jakiś ma być nowe pole składowe.
- Teoretycznie może być uruchomione już za dwa tygodnie - mówi Janusz Szymczukiewicz, prezes spółki Lech, która zarządza wysypiskiem. - Jeśli tak się stanie, to proporcje odwrócą się i do Mławy będziemy wysyłać co najwyżej 30 proc. wszystkich naszych śmieci. I to głównie te, które trudno się rozkładają. Dzięki temu zaoszczędzimy rocznie jakieś 3 mln zł.
Spółka uzyskała już niemal wszystkie niezbędne dokumenty, z wyjątkiem tego najważniejszego, czyli pozwolenia na składowanie śmieci. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Białymstoku zwleka z wydaniem dokumentu do czasu, aż uprawomocni się decyzja urzędu marszałkowskiego. A nastąpi to właśnie za dwa tygodnie. Pod warunkiem że ekolodzy nie odwołają się od decyzji do Ministerstwa Środowiska.
- Za dużo w tej decyzji jest niewiadomych, więc rozważam taką możliwość - powiedział nam wczoraj Rafał Kosno, prezes Stowarzyszenia Federacji Zielonych, które jest w tej sprawie stroną. - Przede wszystkim zastanawia mnie to, dlaczego decyzja ma obowiązywać do 2019 r. Przecież śmieci mają być tam składowane przez co najwyżej trzy lata [w planach jest budowa spalarni śmieci w Białymstoku - red.]. Po drugie, wydanie decyzji nie gwarantuje wdrożenia skutecznego i taniego systemu segregacji odpadów, ponieważ dotychczasowy doprowadził do zapchania wysypiska.
O problemach z uzyskaniem pozwolenia zintegrowanego pisaliśmy w styczniu. Wówczas wyszło na jaw, że szumnie obiecywane pole składowe, które ma być lekarstwem na problemy śmieciowe Białegostoku, nie może zostać otwarte. Okazało się, że inwestycja musi mieć oddzielny dokument - pozwolenie zintegrowane. Powód? Jak twierdzi Ministerstwo Środowiska, nowe pole wymaga istotnej zmiany instalacji i może negatywnie wpływać na środowisko. A to oznacza, że cała procedura z otwarciem pola składowego przeciągnęła się o pół roku. Teraz jest możliwość otwarcia nowego pola. Pod warunkiem że ekolodzy jej nie zablokują na kolejne miesiące.
Lech przedłużył o pół roku umowę z firmą z Mławy na przyjmowanie śmieci. To oznacza, że nasze odpady mogą tam jeździć do połowy listopada.
Ratunkiem na czas jakiś ma być nowe pole składowe.
- Teoretycznie może być uruchomione już za dwa tygodnie - mówi Janusz Szymczukiewicz, prezes spółki Lech, która zarządza wysypiskiem. - Jeśli tak się stanie, to proporcje odwrócą się i do Mławy będziemy wysyłać co najwyżej 30 proc. wszystkich naszych śmieci. I to głównie te, które trudno się rozkładają. Dzięki temu zaoszczędzimy rocznie jakieś 3 mln zł.
Spółka uzyskała już niemal wszystkie niezbędne dokumenty, z wyjątkiem tego najważniejszego, czyli pozwolenia na składowanie śmieci. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Białymstoku zwleka z wydaniem dokumentu do czasu, aż uprawomocni się decyzja urzędu marszałkowskiego. A nastąpi to właśnie za dwa tygodnie. Pod warunkiem że ekolodzy nie odwołają się od decyzji do Ministerstwa Środowiska.
- Za dużo w tej decyzji jest niewiadomych, więc rozważam taką możliwość - powiedział nam wczoraj Rafał Kosno, prezes Stowarzyszenia Federacji Zielonych, które jest w tej sprawie stroną. - Przede wszystkim zastanawia mnie to, dlaczego decyzja ma obowiązywać do 2019 r. Przecież śmieci mają być tam składowane przez co najwyżej trzy lata [w planach jest budowa spalarni śmieci w Białymstoku - red.]. Po drugie, wydanie decyzji nie gwarantuje wdrożenia skutecznego i taniego systemu segregacji odpadów, ponieważ dotychczasowy doprowadził do zapchania wysypiska.
O problemach z uzyskaniem pozwolenia zintegrowanego pisaliśmy w styczniu. Wówczas wyszło na jaw, że szumnie obiecywane pole składowe, które ma być lekarstwem na problemy śmieciowe Białegostoku, nie może zostać otwarte. Okazało się, że inwestycja musi mieć oddzielny dokument - pozwolenie zintegrowane. Powód? Jak twierdzi Ministerstwo Środowiska, nowe pole wymaga istotnej zmiany instalacji i może negatywnie wpływać na środowisko. A to oznacza, że cała procedura z otwarciem pola składowego przeciągnęła się o pół roku. Teraz jest możliwość otwarcia nowego pola. Pod warunkiem że ekolodzy jej nie zablokują na kolejne miesiące.
Lech przedłużył o pół roku umowę z firmą z Mławy na przyjmowanie śmieci. To oznacza, że nasze odpady mogą tam jeździć do połowy listopada.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów




