Apelujemy: Ratujmy nasze łapskie ZNTK

Emilia Romaniuk
2009-06-26 , aktualizacja: 26.06.2009 19:24
A A A Drukuj
- Nie potrzebujemy zasiłków, dajcie nam pracę i godziwe pensje. Dlaczego nikt w kraju nie interesuje się losem ponad 700 osób, które z dnia na dzień mogą stracić pracę. Pomóżcie nam - apelowali na wiecu w obronie ZNTK w Łapach jego pracownicy
Protest przeciwko likwidacji ZNTK Łapy
Fot. Marcin Onufryjuk / AG
Protest przeciwko likwidacji ZNTK Łapy
Sytuacja finansowa spółki Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego w Łapach jest tragiczna. Zakład cierpi na brak zleceń na naprawę taboru kolejowego, zwłaszcza ze strony głównego zleceniodawcy (który również jest w kiepskiej finansowo formie) - PKP Cargo. Łapska firma utraciła płynność finansową, nie ma za co spłacać zaciągniętych kredytów i wypłacać wynagrodzeń. W obronie zakładu i ponad 700 miejsc pracy władze Łap wraz z pracownikami zorganizowali wczoraj wiec solidarności. Solidarni z ZNTK - wszyscy - zebrali się na placu pod Pomnikiem Niepodległości. Były transparenty "Ole, ole, nie damy się", gwizdki, nawet mała czarna trumna symbolizująca śmierć kolejnego zakładu pracy. Kolejnego, bo w Łapach zlikwidowany został już inny duży pracodawca: cukrownia. Pracę straciło ponad 200 osób.

- Niektórzy odgrażali się, że przyjdą tu z jajkami i pomidorami. Szkoda pomidorów. Nie spotkaliśmy się tutaj, żeby rozliczać, kogoś atakować. Jesteśmy tu po to, żeby o ZNTK walczyć. Tego zakładu nie można zaorać. Apeluję z tego miejsca do władz regionu i kraju, do naszych parlamentarzystów, ministrów: pomóżcie! - mówił do zgromadzonych Roman Czepe, burmistrz Łap.

A z tą pomocą nie jest łatwo. ZNTK nie jest zakładem państwowym, lecz prywatnym. Andrzej Karpowicz przepracował w nim 15 lat, od dwóch miesięcy nie dostaje wypłaty. Na wczorajszym wiecu otwarcie mówił o bolączkach.

- Likwidacja tego zakładu to głód i nędza dla nas i naszych rodzin. To co się tu dzieje to istny horror. Wszyscy jesteśmy na przestojowym, jeżeli akurat dla kogoś jest robota, wzywany jest z domu telefonicznie. Pieniędzy za przepracowane poprzednie miesiące do tej pory nie widzieliśmy na oczy, a wystarczyło zdobyć zlecenia na remonty wagonów, by ten zakład zarabiał jak dawniej - rozpacza Andrzej Karpowicz.

Pracownicy ZNTK poza brakiem pensji i pracy mają jeszcze jedno zmartwienie. Jak pisaliśmy o tym w maju, Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego chcą sprzedać mieszkania zakładowe wraz z 400 rodzinami. Ci, którzy mają pieniądze, w pośpiechu wykupują lokale na własność. A ci, którzy nie mają, obawiają się eksmisji. Na domiar złego zadłużona jest tamtejsza kotłownia, co może oznaczać, że niebawem nie będzie ciepłej wody.

- Proponuje się nam, żebyśmy wykupili te mieszkania z 40-procentową bonifikatą. Za co mamy te mieszkania wykupić, kiedy nie dostajemy wypłat? Do tego jeszcze kłopoty z kotłownią. Przecież niedługo będziemy traktowani gorzej niż zwierzęta - zanosi się krzykiem Andrzej Karpowicz.

Pracownicy ZNTK najbardziej boją się tego, że zarówno ich zakład, jak i bloki przejdą za śmiesznie niskie pieniądze w ręce nowych właścicieli. Zebranych starał się uspokoić burmistrz.

- Czekamy na informacje KRS-u, wówczas będziemy wiedzieli, jaka jest sytuacja, czy doszło do jakieś sprzedaży bądź przekazania majątku. Mam nadzieję, że tak jak zapowiadał zarząd ZNTK, do żadnej potajemnej sprzedaży zakładu i bloków nie dojdzie - mówił na wiecu Roman Czepe.

Tymczasem szefostwo spółki kompletuje wniosek o upadłość. Pierwszy złożony został tydzień temu przez prezesa zarządu spółki Stanisława Łupińskiego, ale z powodu braków formalnych Sąd Rejonowy w Białymstoku go odrzucił i nakazał uzupełnić.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • Apelujemy: Ratujmy nasze łapskie ZNTK walpuriusz 27.06.09, 20:38

    po co dopłacać do zakładu który jak widać jest na rynku niepotrzebny, ludzie,szukajcie innej pracy, weźcie się do roboty, idźcie na swoje, nie bawmy się wkomunizm...»