Związkowi biznesmeni

Joanna Klimowicz, Ewa Sokólska
2009-07-21 , aktualizacja: 21.07.2009 20:26
A A A Drukuj
Dotarliśmy do kulisów przejęcia przez Solidarność łapskiej spółki Domy
Spotkanie z mieszkańcami bloków kolejowych
Fot. Marcin Onufryjuk / AG
Spotkanie z mieszkańcami bloków kolejowych
ZOBACZ TAKŻE


Interesowało to wszystkich, ale przede wszystkim mieszkańców bloków kolejowych w Łapach, którzy znaleźli się w dramatycznej sytuacji - bez pracy w upadających Zakładach Naprawy Taboru Kolejowego i z dodatkowym widmem komornika nad ich mieszkaniami. Indagowany o cenę i szczegóły transakcji Józef Mozolewski, przewodniczący podlaskiego regionu NSZZ "Solidarność" nabierał wody w usta. - To tajemnica handlowa - odpowiadał niezmiennie.

Pożyczka pod zastaw spółki

Jak jednak sprawdziliśmy, zanim do białostockiego sądu trafił w czerwcu wniosek o upadłość ZNTK w Łapach, szefostwo spółki chciało choć doraźnie ratować sytuację pożyczką. Nastroje załogi - 750 osób - stawały się bowiem coraz bardziej burzliwe. Wręczano wypowiedzenia, były przestoje w pracy, ludzie się zapożyczali.

Nieoczekiwanie znalazł się pożyczkodawca. To podlaska Solidarność postanowiła pożyczyć ZNTK, reprezentowanemu przez ówczesnego prezesa spółki Ryszarda Ekierta, 2 mln zł. Umowę strony zawarły 3 stycznia 2009 r. Termin jej zwrotu określiły pierwotnie na 30 czerwca br. Jednakże już po miesiącu, gdy problemy finansowe spółki stawały się coraz poważniejsze, aneksem (datowanym na 10 lutego) zmieniły na 31 marca 2009 r.

Aby zabezpieczyć wierzytelność, ZNTK i Solidarność zawarły umowę zastawu rejestrowego. Przedmiotem zastawu były udziały, jakie ZNTK posiadał w spółce Domy - dokładnie 12,5 tys. udziałów. Wówczas było to ok. 400 mieszkań zakładowych, usytuowanych w różnych częściach Łap. ZNTK oświadczył na piśmie, że jest jedynym udziałowcem spółki Domy, której wartość nominalna to 6 mln 250 tys. zł. Jednakże w umowie strony określiły wartość udziałów, będących przedmiotem zastawu, na 2 mln zł. Nadzwyczajne zgromadzenie wspólników ZNTK wyraziło na to zgodę.

Z końcem marca sytuacja finansowa ZNTK nie poprawiła się ani na jotę. Zakład nie miał pieniędzy na zwrot pożyczki. Solidarność odczekała kurtuazyjnie jeszcze dwa miesiące i 28 maja podjęła kroki zmierzające do zaspokojenia wierzytelności z przedmiotu zastawu poprzez przejęcie na własność zastawionych udziałów. Zgodnie z umową, jednostronnym aktem oświadczenia woli, stała się właścicielem spółki Domy.

Solidarność: Chcemy pomóc

Dalszy ciąg wszyscy już znamy. Mieszkańcy bloków kolejowych w Łapach przyjęli nowego właściciela - Solidarność - jak zbawcę. Mozolewskiego - jak męża opatrznościowego. Na spotkaniu w sali kinowej przemawiał do nich jak na wiecu: - Gdyby nie my, sprzedałby was komornik i jestem pewien, że byłoby jak w Starosielcach, gdzie ludzi nie stać na kolosalne czynsze. My czynszu nie podwyższymy. Dajemy wam szansę, byście wykupili swoje mieszkania - przekonywał.

Brawa. I ani słowa o finansowej stronie transakcji. A w kuluarach już huczało na ten temat.

- Nie chcę się w to mieszać i tym bardziej rozmawiać z dziennikarzami o tej transakcji. Ta sprawa jest dla prokuratury, a nie dla prasy - zbył nas jeden z członków rady nadzorczej ZNTK Łapy, który nie pozwolił na ujawnianie swoich danych.

Gdy dotarliśmy do dokumentów, Józef Mozolewski przyznał: - Pożyczyliśmy zakładom 2 mln zł pod zastaw spółki, której udziały są warte ponad 6 mln zł. Rzeczywista wartość spółki może być jednak zupełnie inna. Zależeć będzie od tego, jaką kwotę uzyskamy ze sprzedaży tych mieszkań - przewiduje.

Obliczenia nie są jednak takie skomplikowane. Jeśli Solidarności uda się sprzedać wszystkie ok. 400 mieszkań (obecnie jest to już poniżej 380 mieszkań, ponieważ ludzie sukcesywnie je wykupują), nawet po najniższej proponowanej lokatorom cenie, czyli 500 zł za m kw., da to kwotę 8,5 mln zł (500 zł razy 17 tys. m).

Zyski ze spółki

Józef Mozolewski, napomykając o rzeczywistej wartości spółki, czyli zysku z ewentualnej sprzedaży mieszkań, może się przeliczyć. Nie jest do końca tak, że udziały spółki warte 6 mln zł, Solidarność nabyła na własność za jedyne 2 mln zł i teraz może rozporządzać dowolnie tym majątkiem.

- Gwarantem pożyczki rzeczywiście była spółka Domy. Jednak "S" może zaspokoić swoje roszczenia tylko do wysokości wartości pożyczki. Nawet jeżeli sprzeda mieszkania w Łapach za - powiedzmy - 6 mln zł, to i tak zostanie jej tylko 2 mln z odsetkami. Nadwyżkę powinna zwrócić zakładom - wyjaśnia Ryszard Ekiert, były prezes ZNTK. - Za długo byłem prezesem, bym mógł dopuścić do działań na szkodę spółki.

Interesy zastawcy - ZNTK - zabezpieczają bezpośrednio przepisy prawa dotyczące zastawu rejestrowego. Nadwyżka musi do niego wrócić.

W tym świetle Solidarności może nie zależeć na szybkiej sprzedaży mieszkań.

- Nie będziemy nikogo zmuszać - często deklarował Mozolewski.

Póki Solidarność jako właściciel gospodaruje Domami, może czerpać zyski z działalności spółki. Z czynszem zalega tylko 15 proc. mieszkańców. Zysk netto za 2008 r. to ponad 90 tys. zł. Jeśli do tego dodamy kwotę pożyczki wraz z odsetkami, którą prędzej czy później Solidarność wyegzekwuje ze sprzedaży mieszkań - wyjdzie z transakcji na plus.

Zięć w ZNTK

Pikanterii sprawie dodają rodzinne niuanse w tym biznesie. Mozolewski od wielu tygodni podkreślał, że do wykupienia zakładowych mieszkań namówili go związkowcy z ZNTK. Tymczasem sytuacja jest co najmniej dwuznaczna, bowiem w radzie nadzorczej łapskich zakładów od lat zasiadał Radosław Matuk, zięć Mozolewskiego. Mozolewski zaprzecza, by to zięć podsunął mu pomysł zaangażowania się w transakcję.

- O pomoc poprosiła mnie Solidarność zakładowa, która działa tam prężnie od lat. Owszem, Radosław Matuk był w radzie nadzorczej, ale wiosną zrezygnował z pełnienia tej funkcji. On z tą sprawą nie ma nic wspólnego. Zresztą jaki miałby w tym cel, by mnie prosić o pomoc?

Solidarność jako kamienicznik

Interesy to nic nowego dla podlaskich związkowców z "S". W 1991 r. Solidarność wzięła udział w przetargu i kupiła "Gazetę Współczesną" za ówczesne 1,5 mld zł (przed denominacją). Miasto dało związkowcom budynek, gdzie przez wiele lat mieściła się redakcja dziennika. Na przełomie stycznia i lutego Orkla Press Polska przejęła białostocką "Gazetę Współczesną". Za 51 proc. udziałów w spółce Kresy, wydającej ten tytuł, podlaska Solidarność dostała 5 mln zł. Udany deal zwiększył apetyt.

- Byliśmy zainteresowani białostockimi Sklejkami, kiedy znalazły się w trudnej sytuacji. Bardzo żałowałem, że nie doszło do skutku przejęcie huty szkła. Okazało się, że jakiś tam pan bardziej skuteczny, był przygotowany do tej transakcji i odpadliśmy w przedbiegach - powiedział nam Mozolewski. - Środki finansowe uzyskane ze sprzedaży "Gazety Współczesnej" nie zmarnowały się. Ale czy to mniejsza, czy większa kupka pieniędzy, to jeżeli źle się nią gospodaruje - to maleje. A u nas odwrotnie!

Przypomina - w formie anegdoty i na zasadzie kontrastu - problemy innego związku, OPZZ. Trzy lata temu znalazł się on w trudnej sytuacji finansowej i centrala związku podjęła decyzję, iż sprzeda budynek przy ul. Warszawskiej, siedzibę podlaskiej OPZZ. Wtedy jej lider Antoni Poźniak zwołał konferencję prasową, na której symbolicznie zaprotestował przeciwko decyzji. Poinformował dziennikarzy, że wystąpi do prezydenta miasta o wydzierżawienie mu kilku metrów kwadratowych placu, na którym on postawi namiot i będzie tam urzędował. Mozolewski - oczywiście także za pośrednictwem mediów - złożył Poźniakowi ofertę wynajmu. W końcu przy ul. Suraskiej posiada duży budynek, ma w nim wolne pomieszczenia i z chęcią coś wynajmie.

- Ktoś mógł powiedzieć, że to ironia, ale ja chciałem publicznie podkreślić, że prowadzimy taką politykę, że żaden przysłowiowy namiot nam nie grozi - tłumaczy Mozolewski.

Wierzy, że na łapskiej transakcji wszyscy zyskają: - Głównymi wygranymi są mieszkańcy, bez względu na to, czy my coś zarobimy, czy nie.

Na pytanie, jak się czuje w nowej roli, jako kamienicznik, uśmiecha się: - Ostatnio nawet, jak spotkałem się z grupą biznesmenów, to powiedzieli mi: Witamy w naszym gronie.



Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów