Rolnicy blokują lotnisko

Jakub Medek
2009-08-09 , aktualizacja: 09.08.2009 19:23
A A A Drukuj
Radni gminy Tykocin wsparli rolników, którzy nie chcą lotniska w Sanikach. Odrzucili uchwałę blokującą rozbudowę ich gospodarstw.
Sesja rady gminy w sprawie lotniska. Tykocin
Fot. Jędrzej Wojnar / Agencja Ga
Sesja rady gminy w sprawie lotniska. Tykocin
W niedzielne przedpołudnie leżący na samym brzegu Narwi tykociński dom kultury pękał w szwach. Obserwatorzy nadzwyczajnej sesji rady gminy wypełnili szczelnie nie tylko niewielką salę obrad, ale też sąsiednie pomieszczenia. Ci, którzy nie zmieścili się w budynku, słuchali na zewnątrz, pod oknami. Większość przyjechała z trzech podtykocińskich wsi: Sanik, Sawina i Bagników. To w trójkącie między nimi zarząd województwa podlaskiego chce do 2015 roku wybudować regionalny port lotniczy z drogą startową o długości 2400 metrów. Tereny te są w całości w prywatnych rękach. Powstanie lotniska oznacza konieczność wyburzenia co najmniej kilku gospodarstw.

- Chciałbym, żeby rada przyjęła dziś uchwałę, która uniemożliwi wydawanie warunków zabudowy na terenach, na których władze województwa chcą wybudować regionalne lotnisko. Władzom województwa ta uchwała nie jest do niczego potrzebna, ale pozwoli uniknąć mieszkającym tam gospodarzom niepotrzebnych strat - wyjaśniał swoje intencje burmistrz Tykocina Krzysztof Chlebowicz.

- To zamknie przyszłość naszym dzieciom. Zablokuje rozwój naszych gospodarstw - krytykował wzburzony Marek Wystrowski, jeden z rolników, na ziemi którego ma powstać lotnisko.

- Właśnie o to chodzi. Dopóki zarząd województwa chce tu budować, ich rozwój jest zupełnie bez sensu - ripostował burmistrz. Podkreślał też, że samorząd województwa nie potrzebuje żadnej zgody ze strony władz gminy, do zlokalizowania lotniska wystarczy mu bowiem upraszczająca do minimum wszelkie procedury wprowadzona w tym roku specustawa.

- Pan kłamie - krzyczał w odpowiedzi młody człowiek. - Czytałem tę ustawę w internecie i tam w trzecim punkcie napisali, że muszą mieć opinię gminy.

- Nie znam dokładnie specustawy, ale przypuszczam, że pan myli konsultacje społeczne z wiążącą opinią samorządu - burmistrz również coraz bardziej się denerwował.

W tej kwestii miał rację. Specustawa każe tylko zasięgnąć opinii, i to nie rady gminy, ale właśnie burmistrza. A ten na temat lotniska opinię ma jednoznaczną.

- To szansa na nasz rozwój. Wiem, że wielu z was moja opinia się nie podoba. Ale tak uważam i będę swojego zdania bronił. A jeśli wam się to nie podoba, to zawsze możecie zgłosić wniosek o referendum w sprawie mojego odwołania - przekrzykiwał salę.

Gdy tykocińska radna Franciszka Kruszewska ze łzami w oczach opowiadała o własnym ojcu, który był rolnikiem kochającym ziemię, i o tym, że rozumie tych, którzy jej oddać nie chcą, burmistrz ripostował:

- Nie jestem marionetką. Pani jeszcze miesiąc temu była za budową.

Podkreślał też, że oskarżający go o podjęcie decyzji o budowie lotniska na terenie gminy bardzo mu pochlebiają, ale znacznie przeceniają jego możliwości.

- Ja z tą decyzją nie miałem nic wspólnego. To leży w kompetencji władz województwa - powtarzał kilkakrotnie.

Szczególnie aktywnie w dyskusji brał udział Bogdan Radwanowicz ze Stowarzyszenia Obrony Społecznej Praw Dziecka, Młodzieży i Rodziny.

- Gospodarze zwrócili się do nas o pomoc. I my pomożemy. Ja panu mówię, to lotnisko tu nie powstanie. Będziemy skarżyć, gdzie się da - zapowiadał.

Przekonywał też, że w Topolanach, innej z lokalizacji, którą władze województwa brały pod uwagę przy wyborze miejsca pod lotnisko, wszyscy chcą jego budowy. Nawet słowem nie wspomniał, że podczas konsultacji społecznych to właśnie z gminy Michałowo, gdzie leżą Topolany, wpłynęło około 100 protestów przeciwko lokalizowania tam portu lotniczego. Jego wystąpienie sala nagrodziła brawami.

Mowa była też o pieniądzach za wywłaszczenia. Burmistrz, działacz Polskiego Stronnictwa Ludowego obiecywał, że gospodarze dostaną godne odszkodowania.

- Rozmawiałem o tym z naszymi działaczami we władzach województwa i z wicewojewodą. Obiecali tego dopilnować. Tak, żeby ziemię od państwa kupowano po 12-13 złotych za metr. Przypominam, że w gminie średnia cena to 2-3 złote - mówił Chlebowicz.

- A ja panu nie wierzę. Niech pan da konkretne gwarancje. My tu wszyscy mamy kredyty do spłacenia, a nikt nam nie powiedział, co z nami będzie - domagał się mężczyzna w średnim wieku.

Konkretnej odpowiedzi jednak nie otrzymał. Burmistrz tylko kilkakrotnie obiecywał, że zrobi wszystko, by ci, co zechcą sprzedać ziemię pod lotnisko, dostali za nią godne odszkodowania.

Rady gminy jednak do uchwały nie przekonał. Odrzucono ją jednogłośnie. Burmistrz nie zamierza się poddawać.

- Będę szukał innych prawnych metod na niewydawanie warunków zabudowy dla gospodarstw na terenie planowanego lotniska - zapowiedział.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 96 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów

  • Rolnicy blokują lotnisko perepere8 10.08.09, 04:24

    nie rozumien co tu pensje maja do rzeczy. rolnicy jak na razie najlepiej wychodza na czlonkowstwie w UE. wracajac zas do lotniska: jest tak jak bylo do przewidzenia: kilka gospodarstw jest »

  • Pochodze z Bialegostoku i jestem wkurzona black_halo 10.08.09, 10:02

    Nie wiem ile lat probuja juz znalezc lokalizacje i wybudowac te lotnisko ale duzo. Ciagle jest jakis problem. Lada chwila a przepadna pieniadze unijne, 200mln chyba i oczywiscie rozdysponuje»

  • A ogrodzić wiklinowym płotem, odciąć media incipit 10.08.09, 21:11

    A ogrodzić wiklinowym płotem, odciąć media i niech wracają do epoki kamienia łupanego. I do miasta nie wpuszczać, niech nie ścierają naszych kamieni.»