Pracy jak na lekarstwo
2009-11-26
, aktualizacja: 26.11.2009 18:58
Bezrobocie w województwie wzrasta, ale na szczęście nie tak szybko, jak przewidywali specjaliści. Najgorsza sytuacja jest w Łapach, gdzie tylko w listopadzie zarejestrowało się 377 osób zwolnionych z Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego
Na koniec października stopa bezrobocia w województwie podlaskim wynosiła 11,6 proc. W porównaniu do września była o 0,2 proc. większa. Pod koniec ubiegłego miesiąca w podlaskich urzędach pracy zarejestrowanych więc było ok. 55,6 tys. bezrobotnych. W analogicznym okresie ubiegłego roku bez pracy pozostawało blisko 40,6 tys. osób. Wówczas stopa bezrobocia wynosiła 8,7 proc.
- Zdecydowanie najwięcej bezrobotnych jest w dalszym ciągu w powiecie białostockim - 19,8 tys. W Łomży liczba ta wynosi 4,8 tys., a w Suwałkach - 4,3 tys. osób - informuje Dominika Karpowicz z Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Białymstoku.
Jak zauważają urzędnicy, spora część tych osób to emigranci, którzy powrócili do Polski z Belgii, Anglii czy Irlandii. Właśnie rozglądają się za nowym zajęciem. W urzędzie zarejestrowali się tylko po to, by mieć ubezpieczenie.
Wprawdzie kryzys w gospodarce ciągle zbiera żniwo, ale pocieszające jest to, że w urzędach pracy przybywa ofert pracy. Obecnie białostoccy pracodawcy poszukują: przedstawicieli handlowych, sprzedawców, pomocy do kuchni, piekarzy, sprzedawców, kosmetyczek, szwaczek, monterów czy recepcjonistek. W sumie w całym województwie jest około dwóch tysiący miejsc pracy.
Niechlubnym wyjątkiem na mapie Podlasia są Łapy, gdzie w ciągu roku zlikwidowano aż dwa duże zakłady: Cukrownię Łapy i ZNTK. Od maja - kiedy rozpoczęły się zwolnienia grupowe w zakładach - do wczoraj do łapskiego pośredniaka zgłosiło się 470 osób, z czego 377 w tym miesiącu.
- Nasz lokalny rynek nie wchłonie wszystkich bezrobotnych - nie ma wątpliwości Janina Perkowska, kierownik z Urzędu Pracy w Łapach. - Ostatnio mieliśmy kilka propozycji dla spawaczy, ślusarzy, ale była to praca głównie na umowę-zlecenie. Mamy kilka ofert w handlu czy gastronomii, ale to wszystko kropla w morzu potrzeb.
- Zdecydowanie najwięcej bezrobotnych jest w dalszym ciągu w powiecie białostockim - 19,8 tys. W Łomży liczba ta wynosi 4,8 tys., a w Suwałkach - 4,3 tys. osób - informuje Dominika Karpowicz z Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Białymstoku.
Jak zauważają urzędnicy, spora część tych osób to emigranci, którzy powrócili do Polski z Belgii, Anglii czy Irlandii. Właśnie rozglądają się za nowym zajęciem. W urzędzie zarejestrowali się tylko po to, by mieć ubezpieczenie.
Wprawdzie kryzys w gospodarce ciągle zbiera żniwo, ale pocieszające jest to, że w urzędach pracy przybywa ofert pracy. Obecnie białostoccy pracodawcy poszukują: przedstawicieli handlowych, sprzedawców, pomocy do kuchni, piekarzy, sprzedawców, kosmetyczek, szwaczek, monterów czy recepcjonistek. W sumie w całym województwie jest około dwóch tysiący miejsc pracy.
Niechlubnym wyjątkiem na mapie Podlasia są Łapy, gdzie w ciągu roku zlikwidowano aż dwa duże zakłady: Cukrownię Łapy i ZNTK. Od maja - kiedy rozpoczęły się zwolnienia grupowe w zakładach - do wczoraj do łapskiego pośredniaka zgłosiło się 470 osób, z czego 377 w tym miesiącu.
- Nasz lokalny rynek nie wchłonie wszystkich bezrobotnych - nie ma wątpliwości Janina Perkowska, kierownik z Urzędu Pracy w Łapach. - Ostatnio mieliśmy kilka propozycji dla spawaczy, ślusarzy, ale była to praca głównie na umowę-zlecenie. Mamy kilka ofert w handlu czy gastronomii, ale to wszystko kropla w morzu potrzeb.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów


