Nowe zoo dla misiów, rysiów i wilków
2009-12-17
, aktualizacja: 17.12.2009 19:07
Przestronny wybieg z fosą dla niedźwiedzi, ekologiczne boksy dla innych nowych lokatorów: wilków, rysi, żbików, do tego miejsce, gdzie milusińscy będą mogli pogłaskać kozy - taki Akcent Zoo obiecują za dwa lata urzędnicy
ZOBACZ TAKŻE
- KOMENTARZ: Więcej, ale tyle samo (17-12-09, 19:06)
Białostockie zoo ma już 45 lat. Od założenia nie przeszło generalnego remontu. Nie ma się więc co dziwić, że jest w opłakanym stanie. Do standardów unijnych - jakie musi spełniać, by nie być w ogóle zamkniętym - bardzo mu daleko. Pozostałe w nim zwierzęta (kiedyś był tu i lew, i wilki) są przetrzymywane w fatalnych warunkach.
Przez ponad dwa lata urząd miejski nieudolnie szukał firmy, która zaplanuje przebudowę Akcentu Zoo. Perypetie z felernym biurem projektowym z Warszawy opisywaliśmy po wielokroć. Aż wreszcie tego lata wyzwania podjęła się lokalna firma Miastoprojekt Białystok. Magistrat zapowiadał, że projekt będzie gotowy jesienią - ostatecznie prezentacja wizualizacji starego-nowego zoo nastąpiła w czwartek w gabinecie prezydenta Tadeusza Truskolaskiego.
Rotacja lokatorów
Na pewno zoo się nie powiększy. Pozostanie na zajmowanych obecnie trzech hektarach (magistrat zapewnia, że w trakcie modernizacji nie będą wycinane tamtejsze drzewa).
Za to diametralnie mają zmienić się warunki, w jakich żyją zwierzęta. Znikną obskurne, ciasne, metalowe klatki. W ich miejsce pojawią się wybiegi i nowe pomieszczenia z drewna, dostosowane do poszczególnych gatunków. Spacerowicze przestaną narzekać na brak porządnych alejek. Te nie tylko powstaną, ale jeszcze będą prowadzić w głąb zoo, tak by można dojść do nieosiągalnego teraz dla zwiedzających oczka wodnego. Tam na zwiedzających mają czekać: dzikie kaczki, łabędzie, w tym również czarne. Swoje lokum przy stawie znajdzie również żółw błotny. Oczko będzie zarybione, okolone kładką oraz miniarboretum, które oddzieli staw od głównej alejki. W zoo będą wreszcie ławeczki, śmietniczki, toalety i przejrzyste tabliczki z informacjami o zwierzętach. Pomieszczenia, jak i ogrodzenia mają być wykonane głównie z ekologicznych materiałów: bali, desek czy kamienia. Do tego teren będzie profesjonalnie oświetlony i monitorowany.
Zmienią się również lokatorzy białostockiego zoo.
- Zależy nam bardziej na gatunkach, a nie ilości zwierząt, oraz tym, żeby byli to reprezentanci rodzimej, regionalnej fauny. Zrezygnujemy z tych, które znalazły się tu niejako z przypadku, jak lamy, muflony, jenoty czy lisy. Te ostatnie zresztą ze względu na zapach są uciążliwe dla okolicznych mieszkańców. Za dużo mamy też danieli czy osiołków. Za to wprowadzimy drapieżniki, zamieszkają tu: wilki, rysie, żbiki. Będzie też więcej wolier ptasich. Chcemy sprowadzić głuszce, cietrzewie, jarząbki. Aby pozyskać te zwierzęta, nawiązaliśmy współpracę z kilkoma ogrodami zoologicznymi w Polsce, które chętnie niektóre z gatunków zwierząt nam oddadzą - wyliczał Andrzej Karolski, dyrektor departamentu ochrony środowiska.
Wybieg dla misiów i baby zoo
Nie lada rewolucją ma być nowa, niedźwiedzia siedziba. Zniknie ciasna klatka, po której snuje się otępiały miś. Powstanie wybieg oddzielony od zwiedzających fosą i kamiennym ogrodzeniem. A do mieszkającej tu samotnie 26-letniej niedźwiedzicy Joli wprowadzi się nowy lokator.
Kolejną atrakcją, jaka powstanie, będzie minizoo, zakątek łączący zabawę z edukacją.
- Przygotowany ma być z myślą o przedszkolakach i uczniach szkoły podstawowej. Pod okiem pracowników zoo lub wolontariuszy dzieci będą mogły blisko obcować ze zwierzętami. Jeżeli dziecko będzie chciało dać marchewkę małej kozie, lub ją pogłaskać, to właśnie tam będzie do tego okazja - wyjaśniał Karolski.
Aby wyeliminować notoryczne dokarmianie zwierząt chlebem (niejednokrotnie spleśniałym) lub paluszkami czy chipsami, na terenie zoo umieszczone będą automaty z granulatem dla zwierząt, którym zwiedzający mogą w niewielkich ilościach dokarmiać ptaki i ssaki. Będzie też budka, gdzie za symboliczną złotówkę będzie można nabyć marchewkę lub jabłko dla kozy czy konika.
Harmonogram prac
Efekt tych szumnych zapowiedzi zobaczymy za minimum dwa lata. W pierwszej kolejności do zrobienia są prace naziemne, jak kanalizacja czy doprowadzenie wszędzie elektryki i gazu (by wyeliminować opalanie budynków węglem). Najpóźniej do końca lipca 2010 ma być wyłoniony wykonawca prac. W roku kolejnym rozpocznie się już generalna przebudowa (prace będą prowadzone etapowo, tak by zwierząt nie trzeba było wywozić) - która ma się zakończyć w 2011 r. Magistrat nie ma jeszcze pełnego kosztorysu inwestycyjnego, ale na realizację inwestycji już przygotował 6 mln zł. Do tego chce się starać o dofinansowanie unijne na niedźwiedzi wybieg oraz nową siedzibę żubrów.
Przez ponad dwa lata urząd miejski nieudolnie szukał firmy, która zaplanuje przebudowę Akcentu Zoo. Perypetie z felernym biurem projektowym z Warszawy opisywaliśmy po wielokroć. Aż wreszcie tego lata wyzwania podjęła się lokalna firma Miastoprojekt Białystok. Magistrat zapowiadał, że projekt będzie gotowy jesienią - ostatecznie prezentacja wizualizacji starego-nowego zoo nastąpiła w czwartek w gabinecie prezydenta Tadeusza Truskolaskiego.
Rotacja lokatorów
Na pewno zoo się nie powiększy. Pozostanie na zajmowanych obecnie trzech hektarach (magistrat zapewnia, że w trakcie modernizacji nie będą wycinane tamtejsze drzewa).
Za to diametralnie mają zmienić się warunki, w jakich żyją zwierzęta. Znikną obskurne, ciasne, metalowe klatki. W ich miejsce pojawią się wybiegi i nowe pomieszczenia z drewna, dostosowane do poszczególnych gatunków. Spacerowicze przestaną narzekać na brak porządnych alejek. Te nie tylko powstaną, ale jeszcze będą prowadzić w głąb zoo, tak by można dojść do nieosiągalnego teraz dla zwiedzających oczka wodnego. Tam na zwiedzających mają czekać: dzikie kaczki, łabędzie, w tym również czarne. Swoje lokum przy stawie znajdzie również żółw błotny. Oczko będzie zarybione, okolone kładką oraz miniarboretum, które oddzieli staw od głównej alejki. W zoo będą wreszcie ławeczki, śmietniczki, toalety i przejrzyste tabliczki z informacjami o zwierzętach. Pomieszczenia, jak i ogrodzenia mają być wykonane głównie z ekologicznych materiałów: bali, desek czy kamienia. Do tego teren będzie profesjonalnie oświetlony i monitorowany.
Zmienią się również lokatorzy białostockiego zoo.
- Zależy nam bardziej na gatunkach, a nie ilości zwierząt, oraz tym, żeby byli to reprezentanci rodzimej, regionalnej fauny. Zrezygnujemy z tych, które znalazły się tu niejako z przypadku, jak lamy, muflony, jenoty czy lisy. Te ostatnie zresztą ze względu na zapach są uciążliwe dla okolicznych mieszkańców. Za dużo mamy też danieli czy osiołków. Za to wprowadzimy drapieżniki, zamieszkają tu: wilki, rysie, żbiki. Będzie też więcej wolier ptasich. Chcemy sprowadzić głuszce, cietrzewie, jarząbki. Aby pozyskać te zwierzęta, nawiązaliśmy współpracę z kilkoma ogrodami zoologicznymi w Polsce, które chętnie niektóre z gatunków zwierząt nam oddadzą - wyliczał Andrzej Karolski, dyrektor departamentu ochrony środowiska.
Wybieg dla misiów i baby zoo
Nie lada rewolucją ma być nowa, niedźwiedzia siedziba. Zniknie ciasna klatka, po której snuje się otępiały miś. Powstanie wybieg oddzielony od zwiedzających fosą i kamiennym ogrodzeniem. A do mieszkającej tu samotnie 26-letniej niedźwiedzicy Joli wprowadzi się nowy lokator.
Kolejną atrakcją, jaka powstanie, będzie minizoo, zakątek łączący zabawę z edukacją.
- Przygotowany ma być z myślą o przedszkolakach i uczniach szkoły podstawowej. Pod okiem pracowników zoo lub wolontariuszy dzieci będą mogły blisko obcować ze zwierzętami. Jeżeli dziecko będzie chciało dać marchewkę małej kozie, lub ją pogłaskać, to właśnie tam będzie do tego okazja - wyjaśniał Karolski.
Aby wyeliminować notoryczne dokarmianie zwierząt chlebem (niejednokrotnie spleśniałym) lub paluszkami czy chipsami, na terenie zoo umieszczone będą automaty z granulatem dla zwierząt, którym zwiedzający mogą w niewielkich ilościach dokarmiać ptaki i ssaki. Będzie też budka, gdzie za symboliczną złotówkę będzie można nabyć marchewkę lub jabłko dla kozy czy konika.
Harmonogram prac
Efekt tych szumnych zapowiedzi zobaczymy za minimum dwa lata. W pierwszej kolejności do zrobienia są prace naziemne, jak kanalizacja czy doprowadzenie wszędzie elektryki i gazu (by wyeliminować opalanie budynków węglem). Najpóźniej do końca lipca 2010 ma być wyłoniony wykonawca prac. W roku kolejnym rozpocznie się już generalna przebudowa (prace będą prowadzone etapowo, tak by zwierząt nie trzeba było wywozić) - która ma się zakończyć w 2011 r. Magistrat nie ma jeszcze pełnego kosztorysu inwestycyjnego, ale na realizację inwestycji już przygotował 6 mln zł. Do tego chce się starać o dofinansowanie unijne na niedźwiedzi wybieg oraz nową siedzibę żubrów.
- 28 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Nowe zoo dla misiów, rysiów i wilków
w.koronkiewicz
17.12.09, 19:56
nareszcie!»
-
Nowe zoo dla misiów, rysiów i wilków
brutt
18.12.09, 03:42
Za to wprowadzimy drapieżniki, zamieszkają tu: wilki, rysie, żbiki. Czy ci ludzie wiedza co robią? Ile przestrzeni potrzebuje wilk? Na wilka niemoże pozwolić sobie wiele mniejszych ogrodów »
-
Nowe zoo dla misiów, rysiów i wilków
ogabignac
21.12.09, 17:06
Ze zwierząt najbardziej lubie kozy a roślin brzozy.»




więcej zdjęć