Działkowcy znów nie chcą odejść

Monika Kosz-Koszewska
17.08.2010 , aktualizacja: 17.08.2010 18:52
A A A Drukuj
Część działkowców z ul. Ciołkowskiego, gdzie ma powstać kampus uniwersytecki, mimo wcześniejszych umów, do tej pory nie zlikwidowało swoich upraw. I znów domaga się przesunięcia terminu do końca października. - To niemożliwe. Sprawa zapewne skończy się w sądzie - mówią władze uczelni i w tym tygodniu ogłaszają przetarg na wykonawcę inwestycji.
Działki
Fot. Agnieszka Sadowska / Agencj
Działki


Za dwa tygodnie nie powinno być już być właściwie śladu po działkowcach rezydujących przez lata na Ciołkowskiego. Nawet ci, którzy nie rozbiorą swoich altanek, powinni się ich zrzec. Tymczasem na horyzoncie są kolejne przepychanki.

Ogłoszenie o przetargu na budowę kampusu uniwersyteckiego na 30 hektarach przy ul. Ciołkowskiego ma się pojawić lada dzień. Zaprojektowany przez uznanego architekta Marka Budzyńskiego nowoczesny obiekt ma stać się siedzibą dla Wydziału Matematyki i Informatyki, Fizyki, Biologii i Chemii. Zaplanowano tu także Uniwersyteckie Centrum Obliczeniowe, obserwatorium astronomiczne na wieży, Uniwersyteckie Centrum Przyrodnicze im. prof. Andrzeja Myrchy ze szklarnią, zwierzętarnią i laboratoriami. Uczelnia ma już zarezerwowane na ten cel ponad 200 mln zł.

- Jako, że inwestycja jest dofinansowana z funduszy unijnych, musimy ogłoszenie przetargowe zamieścić w biuletynie komisji europejskiej. Czekamy tylko na informację zwrotną i mam nadzieję, że w ciągu kilku najbliższych dni, jeszcze w tym, góra na początku następnego tygodnia przetarg stanie się faktem - mówi Tomasz Zalewski, kanclerz Uniwersytetu w Białymstoku.

Jeśli procedura przetargowa nie byłaby zakłócona protestami, wykonawcę prac budowlanych poznalibyśmy na przełomie września i października.

- Nie chcę deklarować terminu wbicia pierwszej łopaty, bo już na przykładzie stadionu miejskiego widzimy, że mogą być odwołania i wszystko się komplikuje. Dlatego założyliśmy jedynie, że pierwsze prace rozpoczną się w czwartym kwartale tego roku.

Niestety, znów wraca jak bumerang problem z ostatnimi działkowcami, którzy nie chcą się pogodzić z decyzją miasta i pozostawić tu swoje uprawy i domki. Pierwsza fala oporu użytkowników likwidowanych ogrodów im. Iwaszkiewicza, przeszła już w 2008 roku, kiedy to miasto notarialnie przekazało teren Uniwersytetowi. Co prawda w kwietniu tego roku lokalny odział Polskiego Związku Działkowców podpisał porozumienie z miastem, które tym samym wstrzymało postępowanie egzekucyjne. Jego kosztem - szacowanym na ok. 800 tys. zł - miał być obciążony właśnie związek. I tak większość miłośników upraw w ostatnich miesiącach pogodziła się z faktem planowanej inwestycji i samodzielnie rozebrała swoje altanki. Ale kilkadziesiąt z nich wciąż stoi i co jakiś czas można tam zobaczyć pracujących i zbierających plony starszych ludzi.

Mimo, że ostateczny termin przekazania praw do nasadzeń i zabudowy w celu uprzątnięcia ustalono z przedstawicielami PZD na koniec sierpnia, właśnie we wtorek na ręce kanclerza UwB spłynął kolejny dokument. Tym razem związkowi chodzi o przedłużenie terminu pozostawania na działkach do końca października.

- Teren został nam co prawda oficjalnie wydany, ale kilkudziesięciu, z około 300 działkowców, wciąż tam jest i nie zrzekło roszczeń do zabudowań. PZD chce, abyśmy przedłużyli taką możliwość do końca października argumentując, że miasto nie dotrzymało terminu przekazania nowego terenu pod działki przy ulicy Plażowej, co planowane było na 30 czerwca - mówi Zalewski. I dodaje, że prośba będzie rozpatrzona odmownie.

- Na zdrowy rozsądek nie mogę na ten warunek pozwolić, skoro właśnie ogłaszamy przetarg i chcemy rozpocząć pracę. Doskonale rozumiem, że dla wielu z tych ludzi to są lata pracy, ale z naszej strony taki ruch byłby kuriozalny. A jeśli ktoś będzie się opierał, złożymy indywidualne pozwy do sądu i do pracy będzie musiał przystąpić komornik. Z tego, co się dowiadywałem, taka egzekucja trwa od dwóch do trzech miesięcy. Na szczęście zimą roboty budowlane i tak prowadzone są w ograniczonym zakresie - mówi stanowczo kanclerz.

Przedstawiciele miasta zaś podkreślają, że sprawa przenosin na ul. Plażową nijak ma się do sytuacji prawnej przy Ciołkowskiego. Grunt na Dojlidach za obiektami chłodni był bowiem wielokrotnie proponowany działkowcom ale nie w zamian, a z dobrej woli.

- Proponowaliśmy działkowcom przekazanie tego terenu do końca czerwca na zasadzie darmowego użyczenia, ale jedynie do czasu sporządzenia planów zagospodarowania przestrzennego. Taka formuła nie została zaakceptowana przez krajowy zarząd związku i teraz czekamy do końca października na objęcie tych obszarów ustawą o rodzinnych ogrodach działkowych - tłumaczy Maciej Łapuć, szef departamentu skarbu w magistracie. - Decyzja co do kolejnych kroków jest więc po stronie uniwersytetu, bo temat działek przy Plażowej został tu na siłę dopięty.

Wiesław Sawicki, prezes Okręgowego Zarządu PZD w Białymstoku nie kryje rozczarowania decyzją uniwersytetu.

- Oczywiście nasze pismo było kierowane w formie prośby o ustosunkowanie się do sytuacji, w której działkowcy nie mają gdzie się przenieść. Przecież i tak nikt tam nie będzie budować już od 1 września. Odmowa przedłużenia terminu oznacza, że uniwersytet będzie musiał siłą wyprowadzać działkowców, ale ja nie jestem w stanie za nich odpowiadać. Taka decyzja władz uczelni będzie świadczyła o ich społecznej postawie - mówi rozczarowany Sawicki.

Podziel się

  • 3 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

  • Działkowcy znów nie chcą odejść totyczyja 18.08.10, 08:18

    Bezprawie jest karane. Dlaczego taka samowola jest tolerowana? Dzałkowcy dokładnie wiedzieli, że ogród tymczasowy może być usunięty zawsze. Rozwalic samowolę i budować kampus. Miasto i tak»

  • Re: Działkowcy znów nie chcą odejść niveau 19.08.10, 12:53

    Całkowicie popieram przedmówcę!Uniwerek potrzebuje kampusu, ten z kolei dobrze wpłynie na wizerunek miasta. Jakmożna tak długo zajmować się tą sprawą, skoro wszystko jest czarno na białym »