Rogowski Development II ukarany za niedozwolone zapisy w umowach

Andrzej Kłopotowski
01.09.2010 , aktualizacja: 02.09.2010 09:39
A A A Drukuj
Nieco ponad 215 tys. zł to kara, jaką na spółkę Rogowski Development II nałożył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Uznano, że białostocki deweloper stosował niedozwolone zapisy w umowach z klientami
Nowa inwestycja - apartamenty przy alei 1000-lecia Państwa Polskiego
Fot. Agnieszka Sadowska / Agencj
Nowa inwestycja - apartamenty przy alei 1000-lecia Państwa Polskiego
Urząd prześwietlił dokumenty, jakich deweloper używał w ciągu ostatnich lat. Właśnie opublikował wyniki pokontrolne. Szefowie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie mieli wątpliwości. Deweloper stosuje w przygotowanych przez siebie umowach przedwstępnych sprzedaży niedozwolone zapisy.

Jak powiedziała wczoraj "Gazecie" Ewa Wiszniowska, dyrektor lubelskiej delegatury UOKiK (właśnie ta delegatura sprawdzała firmę) - postępowanie wszczęto z urzędu. Wcześniej jednak do UOKiK-u docierały sygnały od osób, które miały wątpliwości, czy z umowami aby na pewno wszystko jest tak, jak być powinno.

- Sprawdzaliśmy dokumenty stosowane przez dewelopera w latach 2009 i 2010. Zakwestionowane zostały zapisy z umowy przedwstępnej sprzedaży stosowanej w tych dwóch latach. W sumie znaleźliśmy aż siedem nieprawidłowości. Dotyczyły m.in. stawki podatku VAT, zmiany wielkości powierzchni czy zapisów dotyczących wypowiedzenia umowy. Dodatkowe zastrzeżenia mieliśmy przy zapisach dotyczących rękojmi - mówi Ewa Wiszniowska.

O co dokładnie chodzi? W przygotowywanych przez Remigiusza Rogowskiego umowach zastrzeżenia UOKiK wzbudziła m.in. klauzula, która umożliwiała spółce zmianę ceny w przypadku wzrostu stawki podatku VAT, nie gwarantując konsumentowi prawa odstąpienia od umowy. Zgodnie z obowiązującym prawem konsument może - w przypadku, gdy zmieniają się istotne warunki kontraktu (np. cena, metraż lokalu, projekt) - odstąpić od umowy bez ponoszenia kosztów.

Wątpliwości wzbudził również zapis, który przyznawał deweloperowi prawo do jednostronnego odbioru lokalu wtedy, gdy konsument nie dokona tego w wyznaczonym terminie. W praktyce oznacza to, że osoba traciłaby możliwość dochodzenia swoich roszczeń, jeśli nie stawi się we wskazanym czasie w swoim przyszłym mieszkaniu. Dodatkowo jeśli kupujący nie odebrałby klucza w ciągu 30 dni od doręczenia protokołu odbioru, spółka mogłaby odstąpić od umowy.

Inny z zapisów mówi, że kupowany lokal może mieć powierzchnię różniąca się od tej z umowy nawet o 5 proc. Na plus lub na minus. Jeżeli wahnięcie wyniosłoby poniżej procentu - cena nie uległaby zmianie. Wreszcie deweloper uznaje za automatycznie doręczone wszelkie wysłane pisma listem poleconym po upływie siedmiu dni od wysłania, chyba że wcześniej klient poinformuje spółkę, że zamierza np. czasowo wyjechać. Urzędowi nie spodobało się też to, że jeśli klient wypowie umowę (z 30-dniowym okresem wypowiedzenia), to kwotę zapłaconą na poczet ceny lokalu odzyska w ciągu 60 dni od daty rozwiązania umowy (czyli w praktyce w ciągu trzech miesięcy). Dodatkowo w takim przypadku klient musi ponieść opłatę w wysokości 1000 zł. Zapis ten zresztą też nie spodobał się urzędnikom. Jak mówi Ewa Wiszniewska, w umowie nie może pojawiać się jedna konkretna kwota, gdyż powinna być ustalana za każdym razem indywidualnie. I jeszcze jeden zapis, który narusza zbiorowe interesy konsumentów - jeśli kupujący ubezpieczy swoje mieszkanie przed zniszczeniem lub zalaniem i to się wydarzy, ma niezwłocznie poinformować o tym fakcie dewelopera. Inaczej lokator traciłby prawa z tytułu rękojmi za wady lokalu.

Remigiusz Rogowski jest zaskoczony zarzutami Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

- Jestem zbulwersowany. Moim zdaniem jest wprost przeciwnie. Umowa mogłaby mieć większe obostrzenia, a ma jasne zapisy, które przynajmniej klient rozumie - uważa szef spółki Rogowski Development II. - Gdybyśmy każdorazowo ustalali koszt rozwiązania umowy, to jestem przekonany, że nikt nie chciałby podpisać umowy. A tak mamy opłatę manipulacyjną 1000 zł, żeby chociaż na ten papier się nam zwróciło. Ja bym umowy, w której nie ma podanej kwoty, nie podpisał. Uważam, że nasze zapisy są korzystne dla klienta.

Jeżeli zaś chodzi o odbiór, to Remigiusz Rogowski uważa, że też idzie kupującemu "na rękę".

- Jeżeli ustalony przez nas termin, o którym informujemy na 14 dni przed odbiorem, nie odpowiada klientowi, to ma prawo ustalić inny, dogodny. Inaczej jak je odebrać? - pyta retorycznie. Dodaje też, że chciałby wiedzieć o zaistniałych szkodach w mieszkaniu, gdyż część z nich mógłby naprawić samodzielnie, a nie poprzez firmę ubezpieczeniową.

Decyzja UOKiK nie jest ostateczna. Deweloper odwołał się już od niej do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Rogowski Development II jest jedyną białostocką firmą z tej branży, której umowom przyglądał się urząd.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    28 głosów