Łapy - bieda za biedą. Koniec zasiłków i co dalej?

Ewa Sokólska
27.09.2010 , aktualizacja: 28.09.2010 10:27
A A A Drukuj
Łapskiemu ośrodkowi pomocy społecznej brakuje pieniędzy nawet na dożywianie. A według burmistrza Romana Czepe apogeum biedy w Łapach dopiero się zaczyna, bo kolejnym byłym pracownikom zbankrutowanego ZNTK kończą się kuroniówki
2009 rok. Protest pracowników ZNTK Łapy
Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja
2009 rok. Protest pracowników ZNTK Łapy
- Czekam na kolejną pulę pieniędzy. Liczę, że na początku października coś drgnie - powiedziała Małgorzata Wasilewska, dyrektorka Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Łapach. - Rządowe pieniądze wystarczają zaledwie na wykupienie dzieciom obiadów w szkołach i wypłatę zasiłków dla najmłodszych. Pieniędzy na dożywianie już dziś brakuje dla jakiś 600-700 potrzebujących dorosłych.

- W styczniu gmina Łapy poinformowała nas, że na dożywianie będzie potrzebowała 970 tys. zł. Do tej pory otrzymała już 880 tys. zł. Jednak w związku z trudną sytuacją mieszkańców tej gminy burmistrz wystąpił do nas o zwiększenie tej pluli do 1,15 mln zł. Z takim wnioskiem wystąpiliśmy do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, odpowiedź powinna nadejść na początku przyszłego miesiąca - poinformowała nas wczoraj Jolanta Gadek, rzecznik prasowy wojewody podlaskiego.

Ta 25-tysięczna podlaska miejscowość ma ogromne problemy, bo w przeciągu dwóch lat straciła dwóch największych pracodawców. Po zlikwidowaniu Cukrowni Łapy, a następnie Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego, pracę straciło ponad tysiąc osób. Dziś zdecydowana większość z nich żyje na skraju ubóstwa. Z pomocy ośrodka pomocy społecznej korzysta w Łapach 1300 rodzin, to ok. 3 tys. osób. Ale wkrótce ta liczba się zwiększy, bowiem we wrześniu kolejnym bezrobotnym zwolnionym z ZNTK kończą się zasiłki.

W łapskim urzędzie pracy zarejestrowanych jest ok. 2,2 tys. bezrobotnych. Zasiłki pobiera niewiele ponad 340 osób. A pracy w Łapach jak na lekarstwo.

- Żyjemy z kuroniówki męża i kilkuset złotych, które oboje dorobimy na przykład sprzedając grzyby. Opłacimy czynsz, media i pieniądze się kończą. Nie wiem, co będzie z nami i naszymi dziećmi, gdy zabraknie w październiku zasiłku dla bezrobotnych - mówi przerażona Małgorzata Łapińska, trzydziestokilkuletnia pielęgniarka. Jej mąż 10 lat pracował w ZNTK, ona wychowywała dwoje dzieci. Teraz oboje nie mają zatrudnienia.

Roman Czepe, burmistrz Łap, zapewnia, że robi wszystko, by pomóc mieszkańcom przetrwać trudny czas.

- Zdaję sobie sprawę z tego, że co innego jest otrzymywać co miesiąc zasiłek dla bezrobotnych w wysokości 700 zł, a co innego 200-300 zł zasiłku z opieki społecznej. Nic ponad to, co robię, zrobić nie mogę - mówi Czepe.

W ożywieniu miejscowości - i jednocześnie przyciągnięciu inwestorów - ma pomóc budowa nowoczesnego centrum turystycznego. Obiekt, który powstanie dzięki finansowaniu UE, to nie tylko kryta pływalnia, ale także mały hotel oraz bezobsługowa wypożyczalnia rowerów. Jednak nie stworzy zbyt wielu miejsc pracy (szacuje się, że pracę znajdzie 14-30 osób).

Ale prawdziwą szansę na utworzenie wielu miejsc pracy samorząd Łap upatruje w podstrefie Tarnobrzeskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Ma ona powstać na terenie 12 hektarów kupionych od cukrowni. Czepe liczy na to, że jeszcze w tym roku decyzją Rady Ministrów podstrefa zostanie powołana.

Miejsca pracy mogą powstać także w zakładzie produkującym energię z przetwórstwa roślin. W tym roku mają zakończyć się procedury środowiskowe, wymagane przed wydaniem pozwolenia na budowę.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy