Praca jest, tylko nie ma jak do niej dojechać
10.01.2011
, aktualizacja: 10.01.2011 16:59
Co najmniej 10 bezrobotnych z Łap chce dojeżdżać do pracy w zakładzie w Sadownem (koło Małkini). Być może chętnych byłoby dużo więcej, gdyby urzędnicy miejscy znaleźli pieniądze na dofinansowanie im dojazdów.
SERWISY
Co najmniej 10 bezrobotnych z Łap chce dojeżdżać do pracy w zakładzie w Sadownem (koło Małkini). Być może chętnych byłoby dużo więcej, gdyby urzędnicy miejscy znaleźli pieniądze na dofinansowanie im dojazdów.
Firma CAPSO, produkująca głównie półki z drutu, meble sklepowe i kasetony (reklamy świetlne) w ubiegłym tygodniu zachęcała bezrobotnych z Łap do przyjęcia ich oferty pracy. Zarobki może niezbyt wysokie - na początek 2 tys. zł brutto, ale praca w rozwijającej się, nowoczesnej firmie i umowa o pracę.
Dla Łap, gdzie tylko pod koniec 2009 r. pracę straciło 750 osób zwolnionych z ZNTK, a nowych ofert pracy jak na lekarstwo - 50 miejsca pracy to nie lada szansa.
Na spotkanie zorganizowane w urzędzie pracy w Łapach z przedstawicielem firmy zgłosiło się blisko 60 bezrobotnych. Na listę zapisało się jedynie 10 chętnych.
- Największy problem jest z dojazdem, połowę zarobków należałoby wydać na transport - narzekali bezrobotni, którzy przyszli na spotkanie.
Tymczasem podobną ofertę, kilka dni wcześniej przedstawiciel CAPSO złożył również w urzędzie pracy w Pułtusku. Tamtejsi urzędnicy natychmiast podchwycili propozycję pracodawcy i zaoferowali dla każdego chętnego bezrobotnego zwrot kosztów dojazdu do zakładu nawet do 400 zł za miesiąc. W Pułtusku na listę zgłosiło się 40 bezrobotnych.
Szefowie firmy CAPSO postanowili dać jednak szansę fachowcom z Łap i na własny koszt zorganizowali im dojazd do zakładu w Sadownem oraz powrót. Jednocześnie przedstawiciele firmy rozmawiali z urzędnikami z Łap by ci, śladem Pułtuska, również dofinansowali bezrobotnym dojazd do pracy.
- Wynajęliśmy ośmioosobowego busika, ale tylko na pewien czas. Później pracownicy będą musieli radzić sobie sami, bowiem nie kalkuluje się nam wydawanie ok. 20 tys. zł miesięcznie tylko na transport (600 zł dzienny koszt wynajęcia busa w dwie strony). Liczymy, że urząd w Łapach stanie na wysokości zadania i nie zaprzepaści szansy jaką daliśmy bezrobotnym - powiedział Zbigniew Hejman z CAPSO.
Krystyna Tomczak, szefowa łapskiej filii Urzędu Pracy w Białymstoku:
- Zgodnie z ustawą, pracodawca swoją ofertę może zgłosić tylko do jednego urzędu pracy, CAPSO zgłosił ją do Pułtuska. Wówczas owszem to urząd kieruje bezrobotnych do pracy i zwraca im koszty dojazdu. Nasz urząd nie mógł tej propozycji przyjąć jako oferty, a jedynie jako wolne zgłoszenie. Dlatego nie mamy obowiązku kierować naszych bezrobotnych do tej firmy i zwracać im jakiekolwiek koszty. Ale to nawet nie przepisy uniemożliwiają nam wypłacania zwrotów kosztów dojazdów, a fundusze które zostały nam przyznane w tym roku na aktywne formy poszukiwania pracy. W ubiegłym roku na ten cel dostaliśmy 3,6 mln zł, w tym 900 tys. zł. Wolimy te pieniądze wydać na stworzenie nowych miejsc pracy, a nie na zwracanie kosztów dojazdów.
Pomoc bezrobotnym deklaruje za to niedawno wybrany burmistrz Łap, Wiktor Brzosko. Choć otwarcie przyznaje, że jeszcze nie wie jak to zrobić.
- Chcę zorganizować chętnym dojazd do zakładu pracy. Nie jestem jednak omnibusem i muszę zorientować się jakie mam możliwości - powiedział burmistrz i odesłał nas do sekretarza gminy. Urszula Jabłońska obiecała, że sprawę potraktuje priorytetowo i jeszcze do końca tego tygodnia zbada jakie kompetencje ma gmina.
- Zapewniam, że zrobimy wszystko co w naszej mocy by zorganizować lub dofinansowywać naszym bezrobotnym transport do pracy. Problem w tym, że jeszcze nie wiem na postawie jakich przepisów możemy to uczynić. Już nad tym pracują nasi radcy i skarbnik gminy - powiedziała nam wczoraj Jabłońska.
CAPSO z Jadowa, zajmująca się głównie produkcją półek z drutu, w obu swoich zakładach zatrudnia 180 osób. Szefostwo chce jak najszybciej zwiększyć zatrudnienie bowiem zamówienia od kontrahentów już na tę chwilę trzykrotnie przekraczają możliwości produkcyjne firmy.
- 2 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Re: Praca jest, tylko nie ma jak do niej dojechać
black_halo
11.01.11, 09:22
Moze leasing autokaru i wspolplacenie pasazerow rozwiazaloby sprawe? No i niech mi ktos wyjasni, jesli firma placi 1500 na reke to nawet jak polowa pojdzie na dojazd to zostaje 750 czyli »




